Opowieść o Bogu i człowieku

Dawniej przeszkadzało, że tylko po hebrajsku czy łacinie. Dziś niby po polsku. Tyle że czasem może się wydawać, że niewiele przez to jaśniejszy. O co chodzi? Oczywiście o Stary Testament.

Reklama

Do lektury tej części Biblii podchodzi się trochę jak do jeża. Czyli na wszelki wypadek zachowując bezpieczny dystans. Pół biedy, gdy jakiś fragment będzie niejasny. Wystarczy przeczytać mądre wyjaśnienie. Gorzej, gdy zachwieje ustalonymi poglądami i zrodzi trudne pytania. Więcej, może nawet zgorszyć. Dlaczego Bóg to, dlaczego tamto. Nie lepiej czytać tylko Ewangelię, którą znacznie łatwiej osłodzić i sprowadzić do roli utrwalacza przyjętych pobożnych opinii?

Pewnie dlatego Stary Testament, stosunkowo rzadko czytany podczas liturgii, jeszcze rzadziej jest komentowany w homiliach. Tymczasem problem w dużej mierze tkwi nie w samej treści tych ksiąg, ale w tym, jak je czytamy. Przyzwyczajeni do komentarzy koncentrujących się na jednym słowie, zdaniu, czy wydarzeniu tracimy z oczu to, z czym nie mamy problemów czytając inne książki: całość narracji, w której konkretne wydarzenia rysują sylwetkę wielobarwnych bohaterów.

Bo Stary Testament – oczywiście księgi historyczne, nie mądrościowe czy prorockie – to historia. To pasjonujące dzieje relacji Boga i człowieka. Od stworzenia, przez grzech, pierwsze próby zatamowania rozlewającego się zła (potop), powołanie Abrahama, wyprowadzenie Izraela z Egiptu, zdobycie Kanaanu, historię królestw,  wojny z Asyrią,  babilońską niewolę, czasy powstań Machabeuszy aż po wydarzenie Jezusa Chrystusa w Nowym Testamencie to historia, w której skomplikowane ścieżki Bóg wpisuje swoje plany. Można się zżymać, że to dzieje mało święte, zwyczajne, pełne ludzkich krętactw i podłości, ale taka zazwyczaj jest ludzka historia.  Całkiem mało pomnikowa. Bóg na użytek tego, co szumnie nazywamy historią zbawienia nie wymyślił nowej, lepszej, bardziej szlachetnej. Wziął to, co było i dzień po dniu, rok po roku, w tej historii objawił samego siebie, pociągając człowieka do wybierania zapomnianych wskutek grzechu ideałów.

Tak, to prawda: samo pociągnięcie człowieka do Boga to za mało. Nieposłuszeństwo Adama Bóg w przedziwny sposób zgładził stając się człowiekiem i wierny samemu sobie umierając na krzyżu. Ale śmierć Chrystusa byłaby czymś w rodzaju zwykłej formalności, zrobienia czegoś za plecami człowieka, gdyby w dziejach ludzkich zabrakło tego, o czym tak pięknie mówił Bóg ustami proroka Ozeasza: „Pociągnąłem ich do siebie ludzkimi więzami, a były to więzy miłości”; gdyby zabrakło pokazania, jak w zmiennych kolejach losu i postaw Izraela Bóg jawi się jako ten, który pozostaje zawsze wierny.

Kluczowe dla zrozumienia historii Starego Testamentu jest to, co robi Bóg po grzechu Adama i Ewy. Opowieść o stworzeniu (zresztą dwie, mocno się różniące), o nieposłuszeństwie pierwszych rodziców, to tylko wstęp do tych dziejów, pozwalający zrozumieć, kim jest Bóg, skąd się wziął człowiek i dlaczego Boże stworzenie może sprzeciwiać się Stwórcy. To jednak w tym co dzieje się po tym grzechu – historii Abla i Kaina, postawie Lameka, wydarzeniu potopu, grzechu córek Noego czy opowiadaniu o wieży Babel – pokazuje się sens tego, co nazywa się historią zbawienia: raz skażona grzechem ludzkość brnie weń coraz głębiej i nie pomagają nawet tak radykalne środki, jak wyniszczenie prawie wszystkich ludzi wodami potopu (o, jak często na walkę z grzechem mamy podobne pomysły). Dopiero w obliczu nieskuteczności innych działań Bóg decyduje się zadziałać inaczej. Wkroczyć w historię człowieka tak, by na nowo nauczyć go miłości do swojego Stwórcy.

Miłości, a nie kupiectwa. To prawda, że przymierze zawarte na Synaju jest układem w stylu „wy mi dacie to, a ja wam za to dam to; ale jeśli nie dacie mi tego, to i ja wam nie dam tamtego”. Tyle że Bóg jest cierpliwy. Nie reaguje na każdy, najdrobniejszy grzech. Dopiero gdy szala nieprawości się wypełnia, stosuje terapię wstrząsową. I co ważne, nie zrywa przymierza. Pozwala Izraelowi wrócić do siebie. A kiedy poraniony Izrael wraca do swojego Boga, On obdarza go łaskawością,  której po ludzku trudno było się spodziewać. Bo Bóg jest zawsze wierny.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • owieczka
    02.12.2012 14:55
    Panie Redaktorze, zainteresował mnie grzech córek Noego. Czy mógłby Pan coś więcej o nim napisac?
  • RS
    02.12.2012 20:09
    Tak, Stary Testament dla wielu z nas, zwykłych ludzi, jest ciężką lekturą, ale zadaniem księży jest nas wtajemniczać w treści zawarte w Biblii, w szczególności podczas kazań czy homilii. Marzeniem chyba jest to, żeby księża w małych parafiach tworzyli "Koła biblijne"
    Ksiądz na takiej parafii, a w szczególności filii nie potrafi czy mu się nie chce znaleźć czasu na rozmowy o Piśmie Świętym. Czas znajduje tylko wtedy gdy potrzeba zebrać pieniądze na jakiś remont, a przecież powołaniem księży jest głoszenie Słowa Bożego wszystkim w celu osiągnięcia zbawienia.
    Może w końcu księża zaczną traktować ludzi z szacunkiem i wtajemniczać w prawdy Boże.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama