Dostrzeganie, które ocala

Garść uwag do czytań na XXVIII niedzielę zwykłą roku C z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Zmieniałem tytuł dzisiejszego tekstu kilka razy. Pierwotnie napisałem: „Wiara która ocala”. W nawiązaniu do ostatniego zdania Ewangelii. Ale doszedłem do wniosku, że trzeba jednak inaczej. Bo co łączy ze sobą czytania tej niedzieli? Odpowiedź jest łatwa, gdy wziąć pod uwagę tylko pierwsze i trzecie czytanie. I w Księdze Królewskiej i w Ewangelii bohaterem sceny jest nie-Żyd. Tu Syryjczyk, tam Samarytanin. Obaj są wdzięczni. Obaj dochodzą do wiary (choć natura tej wiary to już rzecz bardziej skomplikowana). Można więc napisać „Wiara, która ocala” albo – zgodnie z sugestią wersetu przed Ewangelią – „Wdzięczność, która ocala”. Pierwsze nijakie i sztampowe, drugie pachnie handlem. Ale co z drugim czytaniem? Prawda, nie jest dobrane tematycznie do Ewangelii. Jakimś dziwnym trafem łączy je jednak z pozostałymi przesłanie o konieczności patrzenia dalej, głębiej i szerzej. Tego domaga się właśnie prawdziwa wiara. „Dostrzeganie, które ocala” nie brzmi może elegancko, ale precyzyjniej oddaje przesłanie liturgii słowa tej niedzieli.

1. Kontekst pierwszego czytania 2 Krl 5,14-17

Opowieść o uzdrowieniu Naamana stanowi część barwnej opowieści o proroku Elizeuszu i dziejących się przez niego cudach. Prorok ten żył w IX wieku przed Chrystusem i działał w północnej części podzielonego dziedzictwa króla Dawida czyli w Izraelu (południowe nazywano Judą). Był duchowym spadkobiercą innego wielkiego proroka, Eliasza. Robił niesamowite rzeczy. Uzdrawiał wody i posiłek proroków, cudownie rozmnażał dla ubogiej kobiety oliwę i chleb dla głodnych, wskrzesił zmarłego chłopca oraz spowodował ślepotę mających napaść na Izraela wojowników. Spokojnie. Nie zawsze było tak różowo: zdarzyło mu się przekląć dzieci za wyzywanie go, co z czasem doprowadziło do ich śmierci (część z nich rozszarpał dziki zwierz).

Żeby zrozumieć sens czytania tej niedzieli... Chyba najlepiej zapoznać się z całym opowiadaniem z którego pochodzi wybrany na pierwsze czytanie fragment. Dla ułatwienia czytających przytaczam je w całości bez końcówki o sprytnym słudze Gechazim. Nie trzeba będzie tłumaczyć kim był Naaman, dlaczego jego uzdrowienie było tak zaskakujące i parę innych.

Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek - <dzielny wojownik> - był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekła do swojej pani: «O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu». Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: «Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego». Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: «Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, [wiedz], iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu».

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama