Jesteś jakoś inny?

Garść uwag do czytań na II niedzielę wielkanocną roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Bycie chrześcijaninem nie było dla nich jakimś wyborem czysto intelektualny. Za tym szło całe życie.  Oni naprawdę dla stania się uczniami Jezusa zostawiali swoje dotychczasowe życie. I chyba nawet trudno im się dziwić. Przecież na własnej skórze doświadczali rzeczy niesamowitych. Niektórzy z nich widzieli zmartwychwstałego Jezusa? Temu można by nie wierzyć. Nawet sami widzący mogliby pomyśleć, że ulegli jakiejś zbiorowej halucynacji. Ale skąd nagle wzięła się w nich, zwyczajnych dotąd ludziach, ta umiejętność dokonywania wielkich znaków i cudów? Dla nich spotkanie z Jezusem nie było tylko drogim wspomnieniem. Oni na co dzień doświadczali Jego mocy. Wręcz nie mogli nie wierzyć!

Z jakiegoś powodu (nie wchodząc w jakieś głębsze rozważania) my dziś rzadko tak namacalnie doświadczamy obecności wśród nas Zmartwychwstałego. Faktem jednak jest, że poza sytuacjami gdy ktoś się nawraca nie musimy radykalnie zmieniać swojego życia. Po prostu niesie nas chrześcijańska kultura, w której jesteśmy wychowani. Ale…

Chyba warto byłoby zapytać, na ile ta niosąca nas chrześcijańska kultura jest naprawdę chrześcijańska. Często jesteśmy ludźmi przyzwyczajonymi to takiego czy innego stylu życia, takiej czy innej hierarchii wartości. Rodzi to co najmniej dwa zagrożenia:

  • przyjmujemy tę chrześcijańską kulturę bez próby oczyszczenia jej z tego, co w niej chrześcijaństwem nie jest, co jest w niej pogańska naleciałością;
     
  • niesiony przez nią system wartości nie jest do końca systemem naszym; nie jest naszym osobistym wyborem. Stąd tendencja do lekceważenia zasad czy ich  naginania…

Tymczasem owo wspomnienie pierwszej jerozolimskiej wspólnoty uczniów Chrystusa powinno nas uczyć, że bycie chrześcijaninem to gotowość do realizowania na co dzień ideałów, jakie niesie ze sobą Ewangelia. Inspirowane myślą o zmartwychwstaniu i powtórnym przyjściu Chrystusa. To gotowość do ciągłego stawiania sobie pytań o naszą wierność. I nie chodzi tu tylko o indywidualną świętość poszczególnych członków tej wspólnoty. Chodzi o gotowość budowania świętego Kościoła. Kościoła, w którym nie pogańskie przyzwyczajenia, ale Ewangelia będzie grała pierwsze skrzypce.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama