Jedyna sensowna pociecha

Garść uwag do czytań na drugą niedzielę Adwentu roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

No to dalej... Wbrew temu co pisze Marek następujący po wstępie do Ewangelii cytat nie pochodzi od samego Izajasza, ale jest zbitką cytatów z Malachiasza i Izajasza. Drugą część mamy w pierwszym czytaniu. A tekst z Malachiasza brzmi:

„Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie.

Aniołem jest oczywiście Jan Chrzciciel, Panem i Aniołem Przymierza sam Jezus Chrystus. Marek w ten sposób rozwiązuje problem relacji Jana Chrzciciela do Jezusa. Jan nie jest Mesjaszem. Jest tym, który ma Jezusowi przygotować drogę. I taki jest sens jego działania.

A po przypomnieniu prorockich zapowiedzi Marek przedstawia krótko już samego Jana. Jego wygląd, obyczaje i działalność. I przypomina, że to on wskazał na Jezusa jako na tego, który dokonuje prawdziwego chrztu: Duchem Świętym.

Dla czytelnika Ewangelii ten pierwszy jej fragment to wskazanie: Bóg zaczął spełniać swoje obietnice, zbawienie jest blisko. Już zaczęło się przygotowywanie dla Niego ścieżek. Tyle że jak się okaże, Boże działanie będzie dość nietypowe. Posłany przez Niego Mesjasz zostanie odrzucony przez przywódców i zabity. Jednak po trzech dniach jego uczniowie znajda pusty grób. Do czytelnika będzie należało przy owym pustym grobie wybrać, czy chce uwierzyć w zmartwychwstanie i zyskać życie wieczne, czy pozostać ślepym na Boże działanie i zostać przy swoim.

Jaki jest sens tej opowieści w kontekście pozostałych czytań i trwającego Adwentu? W połączeniu z Izajaszem rzuca się w oczy owo pocieszenie, jakiego doznaje Izrael po latach zmiennych, ale nieustannie trudnych kolei losu. Bóg jest zawsze wierny. Jak obiecał, to obietnicę wypełni. Choćby się zdawało, że zapomniał, że to już  niemożliwe.

Jest to także pocieszające wskazanie dla tych, o których mówi Piotr w drugim czytaniu; którzy zawiedzeni są zbyt długim oczekiwaniem na paruzję: Bóg wypełnia swoje obietnice. Na pewno. Zawsze. Jak rozpoczął dwa tysiące lat temu, tak dokończy swoim powtórnym przyjściem.

5. W praktyce

  • Powtórzę się: za mało w naszej chrześcijańskiej duchowości Adwentu. A przecież żyjemy w czasach oczekiwania na paruzję. Nie powinniśmy tylko wspominać, ale też wołać „Marana tha”. Bo na wszelkie głupoty, krzywdy i niesprawiedliwości czasów, w których przyszło nam żyć, odpowiedzią są nie tylko nasze wysiłki zmiany sytuacji, ale też Boży sąd.
     
  • Przygotujcie drogę Panu... Wprawdzie przygotowania nie należą do nas, bo Bóg przyjdzie niezależnie od tego, czy coś w tym kierunku zrobimy czy nie, ale na pewno warto byśmy sami byli przygotowani... „Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby was zastał bez plamy i skazy - w pokoju” – pisze święty Piotr. No właśnie. W pokoju.

    Czasem odpowiedzią na czyjeś chamskie zachowanie na drodze jest odpłacenie pięknym za nadobne. Zajechał drogę? Wepchnął się? To ja mu pokażę. Tymczasem takie zachowanie na pewno nikogo niczego nie nauczy. Stworzy na drodze tylko dodatkowe niebezpieczeństwo.

    I podobnie jest z naszą reakcją na krzywdy, jakich doznajemy od świata. Atakują nas, wierzących w Chrystusa? Wyśmiewają, szykanują? No to my im pokażemy. Odpłacimy im, żeby dostali nauczkę. Zabijają naszych braci? No to... Tu pomysłów jest sporo. Tymczasem jeśli odpłacamy złem za zło, mnożymy je. A przecie chcemy, żeby było go jak najmniej... 

    Nie chodzi o to, by się nigdy nie bronić. Ale z umiarem. Pamiętając, że owocem Ducha Świętego jest właśnie wspomniany przez Piotra pokój, a nie złość czy wzburzenie...

 

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    08.06.2017 15:21
    To jest skutek 25 letniej polityki wobec Ukrainy i odradzającego się tam nazizmu w wersji neo-banderowskiej. Oni nie tylko negują ludobójstwo Polaków, jak wielu w Polsce, ale je pochwalają i budują na nim swoją tożsamość. To jakby w Niemczech partie powoływały się na spuściznę Hitlera, Himmlera, Hessa, ... Tego gada hodowali i "nasi" politycy.
  • Gośćkaz
    08.06.2017 19:50
    ale sama wypowiedź biskupa, jeśli prawdziwa ( bo może przekłamana?) nie jest właściwa, tak nie mówi ksiądz katolicki !
  • Gość
    09.06.2017 07:58
    Kościół prawosławny powinien to powiedzieć , a abp. Mokrzycki jest prawdziwym, odważnym człowiekiem i to co powiedział to PRAWDA
  • czytelnik_wierny
    11.06.2017 10:56
    Do Gościa z 09.06.2017, godz. 7.58.
    Kłamstwo dla celów doraźnej polityki, to wielkie zgorszenie. I zniewaga niewinnych, często nawet niepogrzebanych ofiar. To, że nasi przywódcy wszystkim co złe obarczają zawsze Rosję i prawosławie (czasem słusznie), nie może przesłonić prawdy o udziale kleru grekokatolickiego (unickiego) w podżeganiu i organizowaniu eksterminacji Polaków na zachodniej Ukrainie (a nie tylko na Wołyniu!). To nie prawosławni, tylko Kościół Rzymskokatolicki ogłasza „heroiczność cnót” arcybiskupa Andreja Szeptyckiego, który stawiał bramy tryumfalne armii hitlerowskiej i pisał na jej temat pochwalne listy pasterskie, ale nie zrobił nic dla powstrzymania ludobójstwa. Ten sam Kościół Rzymskokatolicki (jakiegokolwiek obrządku) nie ma nawet tyle przyzwoitości, żeby uszanować męczeńską śmierć Ukraińców, za odmowę zamordowania swych polskich współmałżonków (np. Serafin (Safron) Kifiak z Germakówki, zob. Stanisław Leszczyński. Uwikłanie. Wspomnienia z Podola 1939–1945 IPN, Rzeszów, 2016; NB mało jest takich książek, a istniejące są cenzurowane, żeby uczynić zadość politycznej poprawności; no i czym jest na tym tle „heroizm” metropolity Szeptyckieego?... ). Zatem Pani/Panie Gość: proszę zaprzestać kłamstw na forum Tygodnika Katolickiego!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama