Wybrani bez zasług

Garść uwag do czytań na II niedzielę zwykłą roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Wydaje się, że musiało być wśród nich wielu Żydów czy sympatyzujących z judaizmem, bo chyba zachłysnęli się wolnością, uwolnieniem od prawa mojżeszowego, jakie przynosi Chrystus. Stąd to przekonanie, że teraz już wszystko im wolno, że nie muszą trzymać się prawa. Paweł nie ma nic przeciwko odrzuceniu zasad dotyczących pokarmów czystych i nieczystych i pewnie też przeciwko przepisom postnym. Bo nie ma nic przeciwko tezie, że jedzenie jest dla żołądka, a żołądek dla jedzenia. Czyli że jedzenie nie jest tylko po to, by zaspokoić głód, ale może też dawać przyjemność. Ostro występuje jednak przeciwko myśleniu, że skoro jesteśmy wolni, to już swobodnie możemy decydować o swoim ciele w sferze seksualnej. Bo ciało chrześcijanina, cały chrześcijanin, należy do Chrystusa. Dlatego nie powinien się on oddawać nierządnicom – mówi św. Paweł.

Przypomina więc Koryntianom, że:

  • że grzech nieczystości, bardziej niż inne uderza we wnętrze człowieka; każdy inny grzech jest jakoś bardziej zewnętrzny od tego
  • powtórzmy raz jeszcze, że ciała chrześcijan w Koryncie, podobnie jak oni sami, są już własnością Boga,
  • że mieszka w nich Duch Święty.

Drugie czytania w ciągu roku nie są dobierane do pozostałych czytań. Jak to jednak zwykle w tym wypadku bywa, jakiś związek i tu widać. Wywód Pawła też dotyka przecież zagadnienia chrześcijańskiego powołania. Paweł uczy, że odpowiadając na powołanie człowiek musi oddać Bogu całego siebie. Także swoje ciało.

3. Kontekst Ewangelii J 1,35-42

Czemu w roku B, czyli roku gdy czyta się Ewangelię Marka, nagle pojawia się czytanie z Ewangelii Jana? Pewnie dlatego, że opowieść o powołaniu pierwszych uczniów w tej Ewangelii jest dość zdawkowa. Podobnie jak u Mateusza i nieco inaczej niż u Łukasza. Więc tym razem Marka zastąpiono Janem....

W obu tych Ewangeliach opowieści o powołaniu pierwszych uczniów umieszczono zaraz po opisie wydarzeń związanych z chrztem Jezusa (choć obaj autorzy robią to różnie, Marek opowiada, Jan wkłada opowieść w usta Jana Chrzciciela). To dość znamienne. Dlaczego? Wynika z tego, że aby zostać powołanym do stania się uczniem  Jezusa nie trzeba nie wiadomo jakich lat przygotowań. Najpierw jest decyzja: chcę. Potem dopiero wprowadzanie w przyniesioną przez Jezusa tajemnicę. Znów, jak w wypadku Samuela, najpierw jest więc ten wybór Boga. Potem do tego wyboru się dorasta...

Przytoczmy najpierw ową bardziej zdawkowa wersję Marka

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Prosto, zwięźle. Jan wprowadza w wydarzenie więcej tematów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama