Zdrada, spory, opuszczenie w chorobie

Kolejna porcja biblijnych myśli ojca Leona Knabita.

Reklama

J 13,21–33.36–38
Zapowiedź zdrady Judasza i zaparcia się Piotra

Pojęcie zdrady budzi zawsze dreszcz obrzydzenia. Już w psalmach Bóg skarży się na to, że opuszczają Go ci, których uważa za przyjaciół. Dzisiaj stoimy wobec najbardziej dramatycznej zdrady w dziejach świata. Jezus i Judasz. Jak doskonale Judasz był zakonspirowany, skoro nawet wyjście w ciemną noc w tak ważnym momencie nie wzbudziło żadnych podejrzeń? A potem Piotr choleryk, taki pewny siebie, ostrzeżony przez Jezusa i jednak w decydującym momencie też nie zdał egzaminu. Zaparł się Mistrza. A czy nie jest taką tajemną zdradą Jezusa (a mówi się o Tajnych Współpracownikach), kiedy na zewnątrz jest wszystko w porządku, pracuje się, nawet i owocnie, dla Kościoła, a jednak przez grzech ciężki – niekiedy długotrwały i bardzo szkodliwy – jest się we władaniu szatana? Jezus przebacza, ale trzeba przyjąć postawę Piotra, a nie Judasza.

*

J 5, 1–3a.5–16
Betesda

Bardzo bolesne stwierdzenie: „Nie mam człowieka”. Jak często i dzisiaj osoba poważnie chora nie ma człowieka. Boleśnie to odczuwamy, gdy sami znajdujemy się w takiej sytuacji. A niekiedy i nam sumienie wyrzuca, że opuszczamy człowieka w chorobie. Tym bardziej godni są uznania wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób są przy chorych. Ale choroba ciała to jeszcze nie wszystko. Jezus zwrócił uwagę także na stan duszy uzdrowionego. Widać ten człowiek, choć sparaliżowany, nie był aniołkiem, skoro usłyszał napomnienie: „Nie grzesz więcej”. Jak tu dzisiaj być przy człowieku chorym duchowo? Ilu z nich wprost nie chce człowieka, który by mu pomógł wyzdrowieć duchowo? Kiedy uszanować wolę i tylko modlić się intensywniej, a kiedy natrzeć z impetem? Duchu Święty, przyjdź!

*

J 7,40–53
Spory około osoby Jezusa

Można odnieść wrażenie, że Jezus jakby zwodził swoje otoczenie. Nie uczynił takiego cudu ani nie nauczał tak przejrzyście, by przekonało to absolutnie wszystkich. Dlaczego? Bo nawet kiedy zrobił coś nadzwyczajnego i kiedy mówił tak, jak żaden inny człowiek, byli tacy, którzy zdecydowanie odpowiadali: „Nie!”, albo znajdowali wykręty, by powątpiewać. Takim wykrętem był choćby fakt, że był z Galilei, a prorocy w Izraelu nie zwykli pochodzić z Galilei. I dzisiaj historia się powtarza. Istnienie Kościoła, a więc Chrystusa, wpływ Kościoła na kulturę, obyczaje, życie społeczne jest absolutnie niezaprzeczalny. A jednak część ludzi wyszukuje rzeczywiste i pozorne zarzuty przeciw Kościołowi i Chrystusowi, łącznie z zaprzeczaniem Jego istnieniu. Próbują Jezusową religię sprowadzić do rzędu bajek dla ludzi niewystarczająco wykształconych. Czy zwalczamy w sobie skłonności do zwątpienia? Prosimy o wiarę?

***

Leon Knabit OSB, Radość ewangeliczna, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama