Od Liturgii Słowa do Lectio Divina

Słowo Boże skierowane do autorów biblijnych zostało utwierdzone na piśmie nie po to, aby stać się kodeksem Słowa Bożego dla wierzących, ale dlatego, żeby Pismo Święte mogło ciągle stawać się Słowem.

Reklama

Takim uprzywilejowanym miejscem, gdzie Pismo Święte staje się Słowem, jest liturgia. Widzieliśmy to na kartach Księgi Nehemiasza, jak również u Łukasza, który mówi o kulcie synagogalnym sprawowanym przez Jezusa w Kafarnaum. W liturgii Słowo staje się ponownie żywe i skuteczne, ponieważ Chrystus jest obecny i głosi Je osobiście, nie pozwalając, żeby było tylko dokumentem.

Zgromadzenie liturgiczne jest czymś znacznie więcej niż tylko wyrazem jedności ludu Bożego i widzialnym sakramentem Słowa; według definicji św. Augustyna jest ono sakramentem Słowa, które daje się słyszeć. Bowiem kiedy w kościele czytane jest Pismo Święte, przemawia sam Chrystus, On sam działa przez swoje Słowo. Liturgia prawosławna z największym wyczuciem duchowym chce żeby diakon, proklamując Ewangelię, podniósł głowę i zawołał: „Bądźcie uważni na mądrość Bożą” albo: „Uważajcie, bo to Bóg przemawia”. I w ten sposób Słowo staje się w tej proklamacji potęgą Boga i mocą stwórczą.

Zresztą cały Nowy Testament daje temu świadectwo. Św. Paweł pisze: gdy przyjęliście Słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale – jak jest naprawdę – jako Słowo Boga, który działa w was wierzących (1 Tes 2,13).

Wiara bowiem, pierwszy rezultat skuteczności Słowa, rodzi się z liturgii słowa, a ona z kolei rodzi się ze Słowa Chrystusowego (por. Rz 10,17).
Orygenes, komentując ten fragment uwypukla fakt, że Chrystusa można usłyszeć bezpośrednio jako człowieka – jak objawił się naocznym świadkom – bezpośrednio w przekazie apostolskim i bezpośrednio w sercu każdego. I wszystkie te trzy sposoby są prawdziwym słuchaniem Pana.

Zgromadzenie liturgiczne jest nie tylko zgromadzeniem wierzących, ale przede wszystkim takich wierzących, którzy stali się kapłanami i prorokami zdolnymi do czytania i słuchania Pisma Świętego w tym samym duchu, który ożywiał kapłanów i proroków. Każdy z członków Kościoła właśnie mocą tej swojej funkcji ożywia Słowo dla siebie i dla Kościoła.

Liturgia Słowa ma niezaprzeczalny prymat, ponieważ „żadne słowo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśniania” (2 P 1,20). Każda osobista lectio divina powinna znajdować ostateczne spełnienie w liturgii. Powinna być zarazem jej przygotowaniem i przedłużeniem.

Chociaż należy podkreślić prymat liturgii Słowa przed osobistym kontaktem z Pismem, to jednak jest on bardzo ważny i niezastąpiony z następujących powodów.

Przede wszystkim dlatego, że bezpośrednie Słowo Boże, zawarte w Piśmie, zwraca się do nas osobiście, nie sprowadzając się do samego Pisma. Słowo Boże przyjmujemy w sposób żywy, nie jest ono martwym zapisem, lecz rzeczywistym Słowem Boga. Jedynym koniecznym warunkiem, jaki powinniśmy spełnić, aby orędzie Boga dotarło do nas osobiście, jest nasza zdolność słuchania Słowa liturgicznego. Kiedy św. Paweł pisze: Nie jest rzeczą konieczną, abyśmy wam pisali o miłości braterskiej, albowiem Bóg was samych naucza, byście się wzajemnie miłowali (1 Tes 4,9), a Jan: Napisane jest u proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga (J 6,45), to obydwaj podkreślają, że Słowo Boże zwrócone jest bezpośrednio do człowieka. Czy więc miejscem uprzywilejowanym dla takiego słuchania nie jest modlitwa Słowem? Oczywiście, poznanie zostało obiecane tym wszystkim, którzy znają Pismo Święte, ale niewątpliwie wykracza ono poza kaznodziejstwo czy liturgię słowa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama