Porwij je!

Jeśli ogłaszasz nad kimś błogosławieństwo, to słowo to zaczyna pracować, zmieniać duchową rzeczywistość.

Reklama

– Wierzymy, że Słowo Boże jest żywe – opowiada Maria Miduch, judaistka, autorka książki „Biografia Ducha Świętego”. – A jest żywe! Hebrajskie „dabar” – „słowo” posiada ten sam rdzeń co „dwora” czyli… pszczoła. Słowo Boże jest dynamiczne, jest w ruchu, ma pracę do wykonania. Krąży tak długo aż wyda owoc…

Słowa mają moc, przekonuję się o tym mocniej z dnia na dzień. Jeśli głośno ogłaszasz nad kimś błogosławieństwo, to słowo to zaczyna pracować, rezonować, zmieniać duchową rzeczywistość. Bóg słyszy to wyznanie i nagradza ten krok wiary. Napisałem książkę na ten temat, nie widząc przełomów. Odpowiedź Boga? Białaczka, która poddaje się na dźwięk „Imienia ponad wszelkie imię”, rana, która goi się po Bożym dotknięciu. Bóg jest dobry. Jest wierny.

Ten mechanizm działa też niestety w drugą stronę. Biblia jest jednoznaczna: „co siejesz, to zbierać będziesz”. Jeśli 90% komunikatu, który wysyłasz w eter jest hejtem, wyrazem twego zgorzknienia, rozczarowania życiem, krytyką, to co możesz otrzymać w rykoszecie? Zbierzesz to, co zasiejesz.

Wszystkie znajome wspólnoty, które doświadczają ostatnio wielkiego przełomu (również w dziedzinie modlitwy nad chorymi) zaczęły od odważnego głoszenia konferencji o Bogu, który uzdrawia. Robiły to w ciemno, nie widząc żadnych owoców, efektów, rezultatów. Nie widząc dolegliwości, które podporządkowywały się imieniu Tego, który „głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu” (Mt 4, 23). Robiły to z ufnością, że Jahwe Rafa („Ten, który uzdrawia”) potwierdzi słowo znakami i cudami, jak to zwykł robić. Wierząc, że Bóg lubi ten rodzaj „zamachu na Siebie” i nagradza takie zachowania.

– Płonąłem – opowiadał mi niedawno Marcin Zieliński, lider „Głosu Pana” ze Skierniewic – Pamiętam, że miałem nieprawdopodobną tęsknotę w sercu. „Boże – wołałem – chcę żebyś mnie używał, uzdrawiał przeze mnie innych, oddaję się Tobie do dyspozycji” Modliłem się nad ludźmi i … nie wdziałem żadnych owoców. Nic się nie działo. To rodziło frustracje. Nie zmieniłem jednak tematu. Zostawałem w pokoju i przesiąkałem Bożą obecnością. Nie odpuszczałem. Mówiłem: „Jezu, przecież Ty chcesz uzdrawiać! Czytam o tym w Biblii”. Słuchałem mnóstwa świadectw i sam modliłem się nad ludźmi: w szkole, na ulicy, w szpitalach, w Tesco. Podchodziłem do chodzących o kulach, do chorych i… nie działo się nic. To rodziło frustrację. Dlaczego nie odpuściłem? Bo czytałem ewangelię. „Tym zaś, którzy uwierzą takie znaki towarzyszyć będą”.

Nie odpuścił, nie zmienił tematu. Bóg w nieprawdopodobny sposób nagrodził tę decyzję. „Od zaś dni Jana aż do teraz królestwo niebios gwałtowi ulega i ludzie gwałtowni porywają je” – czytam w dosłownym przekładzie Ewangelii.

Porwij je. Ogłoś błogosławieństwo. Jako ten, który dziedziczy całe niebo. „Przechodząc doliną Baka, przemień ją w źródło” (Ps 84, 4-6). Hebrajskie baka oznacza „łzy,” Zamień dolinę płaczu w źródło. Czy chrześcijaństwo nie powinno być, jak chce prawosławny teolog Paul Evdokimov – „marszem życia przez cmentarze świata”?

PS. Czułem, że ten rok będzie wyjątkowy. W styczniu, w czasie karnawału, na miesiąc przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, członkowie kilku wspólnot nad Wisłą rozpoczęli post. Trwał 21 dni. Co ciekawe, Duch Święty identyczne pragnienie wzbudził w kilku różnych grupach, które często nie miały ze sobą kontaktu! Bóg prosił: „Oddajcie mi pierwociny. To, co pierwsze. Nasłuchujcie”. Wspólnota Metanoia ogłosiła, że zacznie ten rok od postu i modlitwy, w której będzie szukać Bożej woli i oczekiwać duchowych przełomów. Post podjęli również członkowie „Głosu na Pustyni” z Krakowa, wspólnot „Abba” i „Chefsiba” z Warszawy, „Głosu Pana” ze Skierniewic, grupy modlącej się przy parafii św. Jadwigi w Chorzowie i diakonii modlitwy w Katowicach. Bóg odpowiedział błogosławieństwem. Spłynęło hojniej niż ktokolwiek tego oczekiwał.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Moria
    30.08.2015 19:21
    Negatywne aspekty ewangelikalizmu:
    --------------------------------------------
    "Z otwartością na możliwość nieoczekiwanej i nieprzewidywalnej Bożej ingerencji w źle idące sprawy tego świata wiąże się niebezpieczeństwo przecenienia roli natchnień i bezpośrednich objawień. Z faktu, że Bóg może dokonać dramatycznej ingerencji w losy swojego ludu wyciąga się wtedy wniosek, że takiej ingerencji dokonać musi. Pociąga to za sobą też przekonanie, że zamiary Boże w tym względzie da się przewidzieć, a nawet zaplanować. Zdarzające się współcześnie w Ruchu Odnowy w Duchu Świętym przesadne podkreślanie roli niezwykłych charyzmatów w życiu wspólnot chrześcijańskich jest daleką kontynuacją niepokojących tendencji trwających w ewangelikalizmie już trzecie stulecie."

    Ewangelikalna duchowość nowego narodzenia a tradycja katolicka - bp Andrzej Siemieniewski, fragment
  • Moria
    30.08.2015 19:24
    Negatywne aspekty ewangelikalizmu:
    ------------------------------------------
    -lekceważenie „środków łaski”
    W wielu środowiskach czerpiących z duchowości ewangelikalnej odkrycie na nowo mocy osobistej, serdecznej modlitwy oraz pożytku codziennego czytania Pisma świętego zaowocowało odsunięciem w cień innych „środków łaski”. Oparcie duchowości na momencie nowego narodzenia z pewnością nadaje jej osobistą siłę i głębię przekonania. Może pociągnąć jednak za sobą również poważne problemy. Jednym z nich jest zakorzeniona w ewangelikalizmie nieufność wobec wszelkiej modlitwy, która nie jest spontaniczną modlitwą serca. Cierpi na tym korzystanie z liturgii, z modlitewnej tradycji Kościoła, a szczególnie - co najbardziej powinno niepokoić - zrozumienie roli sakramentów. Z tych samych powodów może się wzbudzić nieufność wobec instytucji kościelnych, i to zarówno w stosunku do Kościoła uniwersalnego, jak i do lokalnej wspólnoty, która przecież nie zawsze będzie przejawiać modlitewny entuzjazm właściwy „nowo narodzonym” wierzącym.

    Erozja poczucia ważności Kościoła rozumianego jako Ciało Chrystusa, w którym działa skutecznie obecna Jego łaska, jest jednym z bardziej niepokojących skutków negatywnego wpływu pewnych form ewangelikalizmu na wiernych Kościoła katolickiego. Problem ten szczególnie wyraźnie zaznaczył się w odniesieniu do fenomenu ruchu zielonoświątkowo-charyzmatycznego, który jest zapewne najsilniej oddziaływującą na katolików formą ewangelikalizmu. Nawet teologowie silnie sprzyjający Odnowie Charyzmatycznej nie mogą nie dostrzec, że dwuznaczność jej owoców nigdzie nie jest bardziej widoczna, niż właśnie w kwestii jedności i podziałów chrześcijaństwa. Obok pożądanego rozbudzenia życia duchowego i zaangażowania praktycznego łączącego chrześcijan różnych wyznań, Odnowa niesie ze sobą skandal nieustannego podziału[34]. Lekceważenie Kościoła jako instytucji, która z woli Jezusa Chrystusa jest pierwszym i najważniejszym „środkiem łaski”, należy niestety do elementów ewangelikalizmu głęboko zakorzenionego w wypaczeniach niektórych nurtów historii Reformacji i Wielkich Przebudzień. Z tego względu należy się roztropnie liczyć z przejawianiem się tej postawy w praktyce i z potrzebą odpowiedniego korygowania jej.

    Ewangelikalna duchowość nowego narodzenia a tradycja katolicka - bp Andrzej Siemieniewski, fragment
  • Moria
    01.09.2015 07:22
    "Ważnym niebezpieczeństwem jest niepohamowane rozwijanie wątków nauczania ewangelikalnego idące bardziej za subiektywnie interpretowanym doświadczeniem wewnętrznym, niż za zdrową myślą tradycji chrześcijańskiej"

    "Na pewno z aprobatą trzeba przyjąć przyniesione przez środowiska ewangelikalne przypomnienie niektórych zarzuconych fragmentów biblijnego nauczania. Należy tutaj z pewnością pomijana często kłopotliwym milczeniem teologiczna prawda o istnieniu i działaniu Szatana. Tym niemniej, i ta dziedzina domaga się trzeźwości teologicznej i rozwagi.
    Uwagi Edwardsa w tej kwestii są tak trafne, że po upływie dwóch i pół wieku brzmią tak samo aktualnie również dziś. Tak samo bowiem rozpowszechnione jest niedostrzeganie możliwości zmieszania się w człowieku wpływów pochodzących od Boga, wpływów wynikających z ludzkiej natury i tych pochodzących od Szatana. Płynące z historii chrześcijaństwa uwagi doświadczonych mistrzów duchowych ostrzegających realistycznie przed taką możliwością rozbijają się o postawę duchowej arogancji. Postawa ta nie chce przyjąć do wiadomości, że obok Pawłowego „nowego stworzenia” istnieje, również Pawłowy, „człowiek cielesny”, czy „zmysłowy”, podległy pokusom i błędom. Tak dochodzi do zgubnego podążania za wyobraźnią, emocjami i pychą duchową[35]. Wiąże się z tym traktowanie zewnętrznych zjawisk dotyczących ciała - takich jak modlitwa językami, padanie na podłogę, drżenie, omdlenia - jako nieomylnych znaków łaski. Wywołana tym tendencja do tworzenia dziwacznych grup religijnych, a czasem także destruktywnych sekt, jest jedną z najbardziej niepokojących możliwości negatywnego wpływu wypaczonych postaci ewangelikalizmu."

    Ewangelikalna duchowość nowego narodzenia a tradycja katolicka - bp Andrzej Siemieniewski, fragmenty
  • anna
    26.12.2015 20:05
    Oj jak każdy chce mieć jedynie słuszną rację, a Bóg jest większy niż dywagacje nawet najmądrzejszych przedstawicieli czy odnowy czy establishmentu kościelnego. Myślę , że uśmiecha się z politowaniem nad tymi przepychankami słownymi i mówi, człowieku kochaj z całego serca już dziś, bo jutro może być za późno. Nie starajmy się przykrawać Bożej Miłości do naszej wiedzy, doświadczeń, czy wyobrażeń, On jest po prostu mega większy od wszystkich mądrości ludzkich razem wziętych. Kochajmy z pokorą, ufając, że Jezus wie najlepiej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama