Przeniesienie

Gdyby Paweł i Sylas byli Polakami i siedzieliby w więzieniu, to pewnie pisaliby protest-songi (np. nasze ulubione „tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro”) albo słaliby petycje na Wiejską.

Reklama

On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna (Kol 1, 13).

Jesteśmy przeniesieni. To nie przenośnia.
Przeniósł nas do królestwa Syna. Co to znaczy? Nie jesteśmy już z tego świata. Obowiązuje nas etykieta Jego dworu, reguły panujące w Jego królestwie. Grzech nie ma nad nami władzy. Upadniemy. Nie raz. Ale nie jesteśmy zdeterminowani, sparaliżowani, pozbawieni możliwości wyboru.

Nasz największy problem polega na tym, że tłumaczymy Biblię w oparciu o to, co widzimy za oknem, za punkt wyjścia biorąc rzeczywistość tego świata (depresje, przepełnione oddziały onkologii, klasa II gimnazjum, która kpi w żywe oczy z katechety itd). To podcina skrzydła. Obowiązuje nas odwrotny kierunek. Powinniśmy Biblią tłumaczyć ten świat. To Słowo Boże jest prawdą, ono jest punktem wyjścia. „Niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie” (Mt 6, 10) – odpowiedział Jezus, gdy uczniowie zapytali Go, w jaki sposób mają się modlić.

Nasze zadanie? Ściągać Królestwo na ziemię. Naprawiać to, co zepsute, skażone przekleństwem, przychodzić do chorych, udręczonych, leżących na łopatkach i proroczo zapowiadać „przybliżyło się do was królestwo”. Błogosławić to, co jałowe, pozbawione życia.

Gdyby Paweł i Sylas byli Polakami i siedzieliby w więzieniu unieruchomieni w dybach, to pewnie pisaliby protest-songi (np. nasze ulubione „tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro”) albo słaliby petycje na Wiejską. Co robili? W najczarniejszej godzinie nocy śpiewali hymny uwielbienia. Gdyby trzej młodzieńcy wrzuceni do pieca z rozkazu Nabuchodonozora urodzili się nad Wisłą, doskonaliliby się w „hejtowaniu”. A oni wychwalali Boga w najbardziej absurdalnym momencie, jaki możemy sobie wyobrazić. To w piecu powstał jeden z najpiękniejszych hymnów uwielbienia, jaki zawiera Biblia!

Dostaniemy po głowie. Nie obędzie się to bez sprzeciwu, utrapień, „schodków”, prześladowań, złośliwych komentarzy tych, którzy „znajdą problem na każde rozwiązanie", ale w niczym nie zmienia to naszej misji. Biblia nie mówi: „wiele nieszczęść spada na sprawiedliwego; lecz z niektórych Pan go wybawia”. Zapowiada, że spadnie na nas wiele, ale On uwolni od wszystkiego (Ps 34, 20). Tak obiecał.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • chrześcijanka
    04.09.2015 10:36
    Panie Marcinie dziękuję,ratuje Pan w tym momencie moją wiarę.
    A gdyby jeszcze przyjechałby Pan ze Wspólnotą do tej obumarłej ziemi (parafii) na terenie, której mieszkam...,
    to może stałby się cud, o który błagam we dnie i w nocy ....
    Panie Marcinie, zdradzę,że czytam GN tylko dzięki Panu :)
  • N.
    04.09.2015 10:46
    Bardzo fajny tekst, ale z tą Polską to przesada - tu tez wielu ludzi ma doświadczenie podobne do ognistego pieca i wielbi Boga. To tak jakby autor ich nie widział (tej całej masy ludzi wielbiących Boga, przeniesionych), tylko wbrew swojej tezie skupił się na szarej ziemskiej rzeczywistości, gimnazjalistach, chorych w szpitalach i złośliwych sąsiadach. Wyszło trochę dziwnie.
    A hejtowanie to specjalność nie tylko Polaków.
  • km56
    05.09.2015 17:01
    Szczytna intencja, tylko po co aż tak pomiatać "urodzonymi nad Wisłą"???
  • Sabina
    07.09.2015 09:25
    Bo my, Polacy, właśnie tak się zachowujemy.
    Wszystko może być powodem do niezadowolenia. Do mnie dotarło to dopiero wtedy, kiedy mieszkałam na stałe poza Polską.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama