Biblijni uchodźcy i wygnańcy

Świat Starego Testamentu zna cały szereg wędrówek ludów.

Reklama

Jedna z najstarszych to wyjście Abrama (potem Abrahama) z Ur w południowo-wschodniej Mezopotamii. Droga wiodła najpierw do Charanu, miasta będącego centrum wędrówek karawan w północno-zachodniej Mezopotamii. Potem Abram powędrował na południe, do Kanaanu. Archeolodzy wiążą tę wędrówkę z czasem znacznego osuszenia klimatu, który zdarzył się około 2 tys. lat przed Chr. Wówczas wędrujące tzw. ludy Amurru zmieniły obraz starożytnego Bliskiego Wschodu, przynosząc swoiste cofnięcie się z czasu osiadłych rolników do etapu wędrujących nomadów, pasterzy. Potem świat Biblii wpisuje się w czas obecności Hurytów, z okresem wędrówki ludów Mitanni. Jest świadkiem exodusu tzw. ludów morza, które zmiotły z areny dziejów potężne imperium Hetytów, a w Palestynie zaowocowały obecnością Filistynów. Pierwszych Babilończyków wyparli Asyryjczycy, a tych znów pokonali Babilończycy. Babilończyków wyparli Persowie. Izraelici z orędzia proroka Jeremiasza, które stanowi treść dzisiejszego pierwszego czytania, są tymi, którzy ponad tysiąc lat po wędrujących biblijnych Amorytach (owych ludach Amurru) są zaproszeni nie tyle do emigracji, co do powrotu do ojczyzny. Dwa pokolenia wcześniej ich dziadowie zostali podbici przez babilońskiego króla Nabuchodonozora i uprowadzeni w niewolę. Teraz mogli wrócić do ojczyzny. „Oto sprowadzę ich z ziemi północnej i zgromadzę ich z krańców ziemi” – wieści prorok. A jego słuchacze mieli nadzieję, że w tym tak zagmatwanym świecie Bliskiego Wschodu wróci potęga Królestwa Izraela, jaka miała miejsce za panowania króla Dawida, około 1000 lat przed Chr. Gdy ślepiec Bartymeusz z ewangelicznej opowieści o uzdrowieniu niewidomego pod Jerychem usłyszał, że blisko niego jest oczekiwany mistrz i cudotwórca, miał w głowie to dziedzictwo wieków i zawołał: „Jezusie, synu Dawida”. Król Dawid był tym, który w zagmatwanych dziejach Bliskiego Wschodu zdołał w Palestynie zbudować prężne i stabilne królestwo. „Syn Dawida” to głos tęsknoty za wyzwoleniem. Ona dla ślepca spod Jerycha zakotwiczała się w perspektywie doczesnej. A ta sięga dalej, przekracza dzieje mocarstw, wędrujących ludów. Ona swój kres ma w niebie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama