Jestem niczym

Jestem niczym. Nic mi się nie udało. Kto to napisał? Yves Congar. I, jak wspomina, było to wyzwalające doświadczenie.

Reklama

Wszystko przez Deborę Sianożęcką, krakowską psycholog, autorkę świetnych książek o kobietach, które znalazły swe miejsce w rodowodzie Jezusa, choć z punktu widzenia tego świata nie miały na to najmniejszych szans. No, kto zaprosi prostytutki do królewskiej, mesjańskiej rodziny, kto?

Podesłała mi fragmenty książki, którą właśnie kończy. O depresji kapłanów, osób powołanych. O Eliaszu. O chwilach, gdy charyzmatyczni liderzy wielkich wspólnot zastanawiają się, po jaką cholerę żyją?

W książce znalazłem porażające wyznanie Yvesa Congara, który bez owijania w bawełnę wyznaje: „Piszący poniższe strony ma pełną świadomość, że zwraca się do ludzi, do braci, którzy żyją w cierpieniu i pośród trudności czasem skrajnych, podczas gdy on sam żyje w poczuciu bezpieczeństwa, zaabsorbowany ciekawą pracą, a niekiedy nawet wielbiony jako człowiek sukcesu! Mimo to absolutnie szczerze oddaje on im swoją duszę. Sam przeżył trudne chwile, spotkał się ze sprzeciwem, nieufnością, był nawet na wygnaniu. Przeżył pokusę uwierzenia, że ta noc już nigdy się nie skończy. Jedynym wsparciem była dla niego niezwyciężona nadzieja, jaką modlitwa Psalmów codziennie kładła w jego serce i na jego wargi. W końcu wyszedł on z nocy dzięki miłosierdziu Bożemu i dopiero wtedy, gdy pogodził się z tym, że jest niczym i że nic mu się nie udało

Skąd ja znam ten ton?

Półtorej roku temu napisałem, że jestem zdolny. Do wszystkiego. Wówczas użyłem tej konstrukcji w znaczeniu pejoratywnym: nie ma takiego świństwa, którego nie mógłbym uczynić. Od jakiegoś czasu przywołuję te same słowa. Jako syn Boga, dziedzic królestwa, jestem zdolny. Do wszystkiego. Tym razem nie w znaczeniu pejoratywnym. Czy twierdzenia te stoją wobec siebie w opozycji? Nie! Nie wykluczają się. Co więcej, odkrycie, że „jestem zdolny do wszystkiego” (czytaj: mogę mieć na sumieniu każde świństwo), jest stanem koniecznym, by przyjąć dar i zawołać: „Jestem zdolny do wszystkiego!” w chrześcijańskiej wersji dla Iniemamocnych. By wyszeptać: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”, muszę odkryć, że bez Niego jestem całkowicie bezradny i nie mogę niczego osiągnąć. To On jest moim oddechem.

„Wszelkie Boże karcenie jest po to, abyśmy mogli znieść, wytrzymać Jego błogosławieństwo” (Bill Johnson) – usłyszałem wczoraj.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama