Duchowi buntownicy

Co miał na myśli św. Jan, opisując siedem świeczników, szarańczę i dźwięk szóstej trąby? Czy warto podjąć trud analizy jego ekspresjonistycznych wizji?

Reklama

Przyzwyczajony do naukowego języka współczesny człowiek nie potrafi zrozumieć bogatej symboliki Apokalipsy. Co więcej, księga bywa lekceważona i spychana na margines rozważań biblijnych.

Ks. Bartoli krok po kroku wyjaśnia znaczenie przesłania płynącego z najbardziej poetyckiej księgi Nowego Testamentu i udowadnia, że jest ono szalenie istotne dla każdego człowieka.

Włoski duchowny jako podstawową wskazówkę interpretacyjną podaje skonfrontowanie treści księgi z własnym życiem. Żeby zrozumieć wizje św. Jana, musimy bowiem poczuć pragnienie przemiany. Musimy wejść w kulturę Apokalipsy, której istotą jest walka o naszą duchową tożsamość.

Rewolucjoniści próbują zmieniać świat zgodnie z własnymi oczekiwaniami. Natomiast chrześcijanie, poprzez znaki Apokalipsy, są wezwani do bycia mistykami, zaczynającymi zmiany od samych siebie. W ten sposób możemy stawiać bierny, ale skuteczny opór złu i czekać na Boską interwencję.

Właśnie dlatego warto nauczyć się sposobów odczytywania znaków opisanych w wizji św. Jana. Forma rzeczowego poradnika z pewnością umożliwi to każdemu zainteresowanemu – wystarczy otworzyć się na moc Bożego słowa.

*

ks. Fabio Bartoli "Wyjdź, ludu mój, z Babilonu". Wyd. Bratni Zew, 2015 r.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • alfabetka
    08.04.2014 22:31
    Powtarzając bez końca to, co już wiadome i ma swą ocenę, niejako "przyzwyczajamy" do tematu/sytuacji, a równocześnie nadmiernie troszczymy się o tych, którzy sami sami sobie skomplikowali życie, pozostawiając na marginesie tych, którzy z , nieraz, samozaparciem pokonują trudności życiowe, materialne i moralne.
    Warto nad tym pomyśleć.
  • oremus
    08.04.2014 23:52
    Brawo, biskupi francuscy.
    Oby Duch święty dał siłę i odwagę duchowieństwu innych krajów. Oby tymi darami natchnął wszystkie katolickie małżeństwa sakramentalne, aby z sakramentu czerpały siłę i moc do codziennego życia i świadectwa. Aby były świadectwem dla świata: dla młodych, którzy planują dopiero małżeństwo, dla tych, którzy przeżywają trudności. I aby Kościół o nich nie zapominał, zapętlając się coraz bardziej w debatę o rozwodnikach...
  • rst
    09.04.2014 08:07
    Mówi się tylko o jednym rodzaju rozwodników - o tych co żyją w związkach cudzołożnych.
    O samotnych rozwiedzionych, o porzuconych małżonkach z dziećmi nie mówi się nic. A ich życie to często jedna wielka tragedia.
  • Anabel
    13.04.2014 06:28
    Mój mąż odszedł do innej kobiety. Sama wychowuję dwójkę małoletnich dzieci. Odchodząc powiedział, że ,,z Panem Bogiem mu nie po drodze..." i że ,,teraz wszyscy tak żyją". Sytuacja związana z rozwodem jest dla mnie bardzo trudna. Nie chciałam rozwodu. Jako chrześcijanka dochowam wierności małżonkowi do końca życia.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama