Czy jesteś święty?

A może uważasz, że świętość jest niemożliwa do zrealizowania?

Nie tak dawno, w jednej z książek przeczytałam wspomnienie księdza uczestniczącego w spotkaniu ewangelizacyjnym podczas którego zadano pytanie: „Czy jesteście święci?”. Kiedy powtórzyłam to pytanie znajomym oni wytrzeszczyli oczy, otworzyli usta, a jeden z nich niepewnie odpowiedział: „Ania, przecież my żyjemy! Jak możemy być świętymi?!”. Po tej odpowiedzi to ja wytrzeszczyłam oczy, otworzyłam usta i pomyślałam, że napiszę tekst, który macie przed oczami.

Wracając do wspomnianego powyżej spotkania jego uczestnicy też mieli niepewne miny. Tymczasem prowadzący spotkanie skierował swoje pytanie do mężczyzny siedzącego najbliżej niego: „Czy jesteś święty?”. Ten, wyrwany chyba z sennego marazmu odpowiedział: „no...no...próbuję być święty”. Pozostali uczestnicy zaczęli kiwać głowami niemo zgadzając z mężczyzną. Wtedy rozległ się ostry głos prowadzącego spotkanie: „Próbuj wstać!”. Mężczyzna podniósł się z krzesła, ale został skarcony: „Nie powiedziałem Ci: «wstań», ale «próbuj wstać»”. Człowiek powtórzył czynność i znowu prowadzący okazał niezadowolenie: „Przecież wstałeś, a ja wyraźnie Ci powiedziałem: «próbuj wstać»”. Próbującemu wstać mężczyźnie pomimo usilnych wysiłków nie udało się zadowolić prowadzącego i w końcu zmieszany wysapał: „Albo wstaje, albo siedzę! Co to znaczy: «próbuj wstać»?!”.  I wtedy ze strony prowadzącego padła odpowiedź, która dla każdego z nas jest bardzo ważnym pytaniem: „Co to znaczy: próbować być świętym? Albo w tej, konkretnej chwili jesteś święty, albo nie”.

Ciekawa jestem jaka byłaby Wasza odpowiedź na pytanie: czy jesteś święty? To znaczy: czy w chwili, kiedy czytasz ten tekst jesteś w stanie łaski uświęcającej? Czy może Twoje sumienie jest «zabrudzone» przez grzechy? Czy pokłóciłeś się z kimś? A może zżera Cię zazdrość? Czy planujesz uczynić coś moralnie złego? Czy skrzywdziłeś drugiego człowieka słowem lub milczeniem; czynem lub brakiem działania? Czy gdybyś teraz umarł i stanął przed Bogiem, mógłbyś spojrzeć Mu w oczy? Sam widzisz jak niewiele trzeba, aby być świętym. Wystarczy «czyste» sumienie, czyli takie, które nie jest obciążone żadnym grzechem. Ale co zrobić, jeśli od Boga odgradza się Cię mur zbudowany z grzechów?

Są dwie postawy, które w życiu wielu ludzi toczą ze sobą nieustanną walkę. Jedna postawa charakteryzuje się używaniem słowa: „próbować”, natomiast druga słowem: „natychmiast”. Z pierwszą z nich spotykamy się w Ewangeliach tylko jeden raz (por. Łk 3,8), natomiast druga postawa jest obecna aż w 27.miejscach. Czego to dowodzi? Mianowicie tego jak ważne jest działanie, a nie odkładanie tego, co mamy zrobić dzisiaj na pojutrze po to, tylko aby mieć dwa dni wolnego; ważne jest czynienie tego, co wiąże się z powołaniem otrzymanym od Boga, bo tylko dzisiaj, ta konkretna chwila jest nasza, wczoraj już do nas nie należy, a jutro jeszcze nie jest nasze - mówił św. Jan Paweł II. W życiu duchowym potrzebna jest konkretna decyzja i wypływające z niej konkretne działanie (por. Mt 11,12). Pomimo swoich grzechów i wad, słabości charakteru i nieustannych upadków musisz tu i teraz podjąć decyzję: „tak, chce być święty”. A następnie być konsekwentny i uparty w realizacji tej decyzji!

Św. Matka Teresa z Kalkuty, kiedy odwiedziła jeden z domów zamieszkały przez siostry z założonego przez nią zgromadzenia zauważyła, że na podłodze w kaplicy leży duży dywan, wbrew obyczajom przyjętym w zakonie. Nie namyślając się, od razu przystąpiła do działania i ta wątła, i krucha kobieta wyrzuciła zwinięty dywan przez okno nie prosząc o pomoc nikogo ze wspólnoty. Weź do ręki telefon i zadzwoń do osoby, z którą jesteś pokłócony i powiedz: „przepraszam”, bo wina nigdy nie leży tylko po jednej ze stron konfliktu; znajdź czas i odwiedź osobę, która prosiła Cię o spotkanie; w drodze z pracy pomyśl o Bogu, o tym co chciałbyś Mu powiedzieć, ale zawsze brakuje Ci czasu, bo On czeka i chce usłyszeć Twój głos; wyrzuć czasopismo, które brudzi Twoje myśli; zablokuj dostęp do stron pornograficznych, które Cię kuszą.

Powiesz: «nie dam rady tego zrobić! Nie potrafię być święty!» I dlatego wolisz nieustannie być w niewoli grzechów? Bo tak jest łatwiej?; Bo świętość jest niemożliwa do zrealizowania?; Bo boisz się wysiłku? Co jeszcze odpowiesz Bogu, który nieustannie zaprasza Cię do wspólnoty życia z Sobą? „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1), dał nam sakramenty, posłał Ducha Świętego (por. Dz 2,1-7), codziennie obdarza nas swoją łaską (por. 2 Kor 12, 9). Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?, pisze św. Paweł (Rz 8,31). Czego możemy więcej chcieć?

Wiem, że zawodzimy; że nie potrafimy dotrzymać słowa danego Bogu; że ciągle upadamy, ale przecież św. Paweł Apostoł mówi wyraźnie: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). Bo jedyne co w chwili upadku możemy zrobić to jak pisze św. Piotr: „Wszystkie wasze troski przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was” (1 P 5, 6-8).

Podejmij decyzję, że od tej chwili chcesz być świętym. I bądź nim przez kwadrans. Powierz Bogu ten czas i poproś o łaskę potrzebną, aby przetrwać go bez kłótni, obgadywania, nieczystych myśli, po prostu bez grzechu, czyli tego wszystkiego co zazwyczaj wypełnia Twój czas, a kończy się duchowym upadkiem. Po kwadransie, bądź świętym przez kolejne piętnaście minut swojej codzienności: w miejscu pracy, w domu, w szkole, na uczelni i znowu proś Boga o pomoc. Bo całe Twoje życie, każdy Twój dzień, tydzień, czy miesiąc składa się z takich krótkich chwil. Ile ich będzie? To wie tylko Bóg, więc nie martw się na zapas.

Ksiądz Aleksander Federowicz napisał kiedyś w ten sposób: „Każdy człowiek, naukowiec i sprzątaczka, artysta i hydraulik, biskup i ministrant staje nieustannie przed jednym zadaniem – przeżyć jeden, konkretny dzień”. A więc odważ się być świętym, tu i teraz! Bo świętość to ...normalność, to codzienność każdego z nas wpatrzona w Boga. Odważ się być świętym, bo ja wiem, że Cię na to stać!!!

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg