Bóg, który przychodzi

Podczas lekcji religii nauczycielka zapytała uczniów: - Czym według Was jest szczęście?

Odpowiedzi jakie usłyszała były naprawdę różne: „Szczęście to pieniądze”; „rodzina”; „piątka z geografii”; „placki ziemniaczane”. Jednak żadne z dzieci nie utożsamiło szczęścia z Bogiem. I pisząc ten tekst zastanawiam się: jaka byłaby Twoja odpowiedź na to pytanie? To, że człowiek szuka szczęścia jest czymś naturalnym; jednak czymś nienaturalnym jest, że wielokrotnie jego osiągnięcie wiąże się z krzywdą wyrządzoną drugiemu człowiekowi. Czymś naturalnym jest, że człowiek szuka Boga o czym pisała św. Faustyna Kowalska: „O Jezus, Boże utajony, serce moje Cię czuje, choć kryją Cię zasłony, Ty wiesz, że Cię miłuję” (Dzienniczek, nr 524), lecz zaspokojenie tego pragnienia bożkami współczesnego świata, o których pisał kardynał Joseph Ratzinger jest czymś nienaturalnym. Nie zdziwię się jeśli zapytasz: „czy rzeczywiście KAŻDY człowiek szuka Boga?” albo „czy Bóg ZAWSZE szuka człowieka?”. Zapraszam Cię do lektury tekstu i wspólnego zastanowienia się nad powyższymi pytaniami.

Pamiętasz scenę z Ewangelii, kiedy Jezus kończy dwanaście lat i wraz z Maryją, i Józefem udaje się podczas święta Paschy, ustanowionego na pamiątkę wyjścia z Egiptu w pielgrzymkę do Jerozolimy (por. Łk 2,41-50)? Siódmego dnia, zgodnie ze zwyczajem pielgrzymi opuszczają miasto: mężczyźni przez jedną bramę, kobiety przez drugą, by wieczorem spotkać się przy wodopoju. Wtedy też wyruszają Maryja z Józefem, każde z nich sądząc, że Jezus jest z drugim z rodziców. Dopiero po zapadnięciu zmroku odkrywają, że nie ma Go wśród pielgrzymów. Przez trzy dni przeszukują okoliczne wzgórza, przepytują ludzi podążających karawanami, aż wreszcie Go znajdują! I właśnie wtedy, w świecie, w którym kobiety milczały, bo wszelkie sprawy załatwiali mężczyźni głos zabiera Maryja (por. Łk 2,48). Matka Boża w tym fragmencie Pisma Świętego jest ukazana jako osoba szukająca Boga. Kardynał J. Ratzinger pisał o ludzkim poszukiwaniu Boga w ten sposób: „Chrześcijanin nie jest samotny w poszukiwaniu Boga i Chrystusa; wie, że jest podtrzymywany przez ogarniające go «Ja» Kościoła, które czyni go współczesnym Jezusowi Chrystusowi, a tym samym wprowadza Boga w sferę czasu, a jego samego w sferę wieczności”.

Jednak nie tylko człowiek pragnie i szuka Boga. Przypomnij sobie przypowieść o uczcie, na którą Bóg zaprasza każdego z nas, jednak wielu jest zbyt zajętych, aby przyjąć Boże zaproszenie (por. Łk 14,15-24). Okazuje się, że również (a może przede wszystkim) Stwórca poszukuje swego stworzenia, co wyraża się w piątym słowie: „Pragnę”, które Jezus Chrystus wypowiada z drzewa krzyża (J 19,28). Oczami wiary możesz zobaczyć nie tylko ból umęczonego Ciała, cierpienie spowodowane trwaniem pod palącym słońcem, ale także duchowe pragnienie Boga, który do Ciebie człowieku mówi: „Pragnę!” (J 19,28). Bóg przez cały czas poszukuje człowieka na różnych ścieżkach jego życia, mając nadzieję, że nawet najdrobniejsza przysługa, jaką jest podanie spragnionemu kubka wody, głodnemu kanapki, samotnemu dotrzymanie towarzystwa (por. Mt 25,35-36) doprowadzi człowieka do źródła Jego miłosierdzia i do Niego samego. Pasterz, którym jest Chrystus cały czas wypatrywał owiec, nawet wtedy gdy oddawał za nie swoje życie.

Zatem skoro zarówno człowiek poszukuje Boga, jak i Stwórca szuka swego stworzenia dlaczego nie potrafią się spotkać? Dlaczego drogi Boga i człowieka tak często się rozmijają? Ponieważ człowiek jest wolny i podobnie jak Adam może się przed Bogiem ukrywać (por. Rdz 2,10). Dobrym przykładem jest tutaj dziecko, które narozrabiało i próbuje ukryć przed rodzicem to, co zrobiło, a niejednokrotnie próbuje ukryć również samego siebie. Człowiek dorosły ukrywa przed Bogiem zarówno swój występek, jak i odwraca się do Niego plecami stając się coraz bardziej głuchy na Boże wołanie. Co w takiej sytuacji robi Bóg? Szanuje ludzką wolność, będąc jej Dawcą i nadal woła człowieka, lecz nigdy nie przymusza. «Pragnę» jest słowem szanującym wolność człowieka.

Bóg jest bliżej Ciebie, niż Ci się wydaje, nawet gdy myślisz, że milczy. „Czasem zdarza się, że Bóg też nic nie mówi. Wtedy czuje tylko pustkę, pustkę, pustkę. Ale jestem cierpliwy i czekam” mówi papież Franciszek. Chrystus przychodzący do człowieka może mieć nieco zmieniony wygląd i ukazać się jako ogrodnik tak, jak to zrobił po Zmartwychwstaniu objawiając się Marii Magdalenie (por. J 20,14-15), albo jako towarzysz podróży, jak w przypadku uczniów zmierzających do Emaus (por. Łk 24,15-16). Wydaje Ci się, że Go nie widzisz? Niech wskazówką, która pomoże Ci odkryć Bożą obecność w świecie będzie wydarzenie z życia św. Matki Teresy z Kalkuty: „Pewien poważny biznesmen przekonywał Matkę Teresę, że powinna – jak każdy sławny człowiek – posiadać swoją wizytówkę. Przekonywał, że jest to bardzo pomocne w zdobywaniu nowych kontaktów oraz promowaniu swoich przedsięwzięć. W odpowiedzi Matka Teresa przedstawiła swój pomysł na wizytówkę. Widniały na niej takie słowa: «Jezus jest szczęśliwy, że do nas przychodzi, jako Prawda – by ją głosić; jako Życie – by je przeżyć; jako Światło – by nim płonąć; jako Miłość – by nią kochać; jako Droga – by nią iść; jako Radość – by ją dawać; jako Pokój – by go rozsiewać; jako Świętość – by ją złożyć w ofierze»”. Życzę Ci uważnych oczu na Boga, który do Ciebie przychodzi!

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja