7. Wierny towarzysz i lekarz – Łukasz

Tradycyjnie już - od I Niedzieli Adwentu zapraszamy do aktywnego udziału w kolejnej edycji Szkoły Słowa Bożego, którą prowadzi ks. Jan Kochel. Zachęcamy do dzielenia się swoimi rozważaniami, modlitwami i "dobrymi nowinami", które można przysyłać na adres redakcji.

Reklama

Trudno wyobrazić sobie przekaz misji ewangelizacyjnej Apostoła narodu bez relacji Łukasza. Napisane prze niego Dzieje Apostolskie dały nam wgląd w historię jego życia i misji. Łukasz jako kronikarz, teolog i lekarz towarzyszył Pawłowi od drugiej wyprawy misyjnej prawdopodobnie po ostatnie dni życia. Imię gr. Loukas, z łac. Lucius oznacza „świetlisty, promienny”. Niewątpliwie był on pomocnikiem, który rozświetlał drogę Pawła również wtedy, kiedy nadeszły trudności, więzienie i choroba (por. Kol 4,14; Flm 24; 2 Tm 4,11).

CZYTAJ!
2 Tm 3,6-18; Łk 21,29-33

Jezus opowiedział [następującą] przypowieść: „Spójrzcie na drzewo figo­we i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pąki, po­znajecie, że już zbliża się lato. Tak też i wy, gdy zobaczycie, że to się dzieje, wiedzcie, że królestwo Boże jest już blisko. Zapewniam was: nie przeminie to pokolenie, aż spełni się wszyst­ko. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.

Dodaj :. odnalezione przez ciebie teksty paralelne do rozważanego fragmentu Ewangelii.

ROZWAŻ!

Apostoł Paweł – na wzór swego Mistrza – kilkakrotnie zapowiadał uczniom zbliżającą się mękę i śmierć.
Pierwszą zapowiedź opisał Łukasz w Dziejach Apostolskich. Podczas pożegnania ze starszymi w Milecie Paweł wyznał: A teraz, przynaglony przez Ducha, udaję się do Jeruzalem; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście. Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: [bylebym] dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej. Wiem teraz, że wy wszyscy, wśród których po drodze głosiłem królestwo, już mnie nie ujrzycie… (Dz 20,22-25). Reakcja starszych (prezbiterów) była przejmująca: Wtedy wszyscy wybuchnęli wielkim płaczem. Rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go, smucąc się najbardziej z tego, co powiedział: że już nigdy go nie zobaczą (20,36-38). Być może – według komentarzy BT – pierwsze przeczucie nie sprawdziło się, dlatego że są w pismach Nowego Testamentu ślady powtórnego pobytu Apostoła w Efezie po wyjściu z więzienia rzymskiego w 63 roku (por. Flm 22; 1 Tm 1,13).
Drugi raz zapowiada swoją ofiarę z życia w Liście do Filipian: Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie biegłem i nie na próżno się trudziłem. A jeśli nawet krew moja ma być wylana przy ofiarniczej posłudze około waszej wiary, cieszę się i dzielę radość z wami wszystkimi; tak samo i wy się cieszcie i dzielcie radość ze mną! (Flp 2,16-18).
Trzeci raz zapowiada kres swojego biegu w Drugim Liście do Tymoteusza, gdy wyznaje: Ja natomiast już składam siebie w ofierze. Nadszedł czas mego odejścia. Stoczyłem piękną walkę. Bieg ukończyłem. Wiarę ustrzegłem. Teraz czeka na mnie wieniec sprawiedliwości, który w owym dniu wręczy mi Pan, sprawiedliwy sędzia. A nie tylko mnie, ale również wszystkim, którzy umiłowali Jego przyjście (2 Tm 4,6-8).
Apostoł był więc w pełni świadom czekających go prześladowań, a nawet śmierci męczeńskiej. Wyraźnie o tym mówił i to w sposób otwarty, pozbawiony lęku i smutku. Nie wiemy, że świadkiem ostatnich dni był Łukasz. Na pewno opiekował się nim w więzieniu; o czym zaświadcza sam Apostoł, gdy z pewnym wyrzutem wyznaje: tylko Łukasz jest przy mnie ( 2 Tm 4,11). W innym miejscu nazywa go umiłowanym lekarzem (Kol 4,14), by zaświadczyć o jego szczególnej trosce nad nim.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama