Kilka biblijnych obrazków

Każdy wierzy w takiego Boga, jakiego sobie wyobraża. I prócz konsekwentnych ateistów, także odrzuca takiego, jakiego sobie wyobraża.

Reklama

OBRAZEK PIERWSZY - Prezent dla wygnańca

Księga Rodzaju 3

Domowe imprezy dzieci, mimo przestróg ze strony rodziców, dość często kończą się małą demolką. Niby doskonale było wiadomo, że trzeba uważać na talerze, ale jakoś cztery się potłukły. Dywan, owszem, służy do tego, by po nim chodzić, ale źle znosi, gdy wdeptywać weń kawałki ciasta. Firankom niby nic nie groziło, ale kolega pociechy zapalił papierosa i się zagapił. A wszystko przez to, że na imprezę ktoś wniósł nieco alkoholu – trunek zakazany, atrybut dorosłości. Udawać, że nic się nie stało? Wtedy na kolejnym takim spotkaniu trzeba spodziewać się wizyty straży pożarnej. Można zrobić dziką awanturę. Wtedy z nadąsana miną dzieci zaczną walkę o swoje prawa. Można też postawić przed nimi odkurzacz, wiadro z wodą, a zakup nowych talerzy i firanek sfinansować z ich kieszonkowego. Tę trzecią drogę wybrał Pan Bóg.

Zerwanie przez prarodziców owocu z drzewa poznania dobra i zła natychmiast przyniosło opłakane skutki. Pierwszym z nich był wewnętrzny niepokój zobrazowany na kartach trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju odkryciem przez pierwszych ludzi własnej nagości. Nie trzeba było Bożej kary, by przestali czuć się w swoim towarzystwie komfortowo. Kiedy - zgodnie z obietnicą węża - już poznali dobro i zło, doświadczyli też własnej podłości. I przestali sobie ufać.

Przestali też ufać Bogu. Słysząc Jego kroki, ukryli się przed Nim wśród drzew ogrodu. Dawna zażyłość ustąpiła miejsca lękowi. Gdy myśl, iż Bóg coś ważnego i pięknego przez nimi ukrywa pozostawała jedynie pokusą, może i utrudniała kontakt ze Stwórcą, ale mogli stawać przed Nim z podniesionym czołem. Gdy sprzeniewierzyli się Jego poleceniom, woleli Mu zejść z oczu. A gdy już nie dali rady ukrywać się dłużej, Adam - zapytany o swoją niewierność - wskazał na Ewę, ukochaną towarzyszkę życia.

Zło już się rozlało. Talerze pobite, dywan utytłany, firanki podziurawione. Gdyby teraz człowiek zjadł z drzewa poznania dobra i zła, tak już pozostałoby na wieki. Na wieki pozostałaby nieufność do siebie samego, strach wobec Boga i pretensje do bliźnich. Trzeba było działać. Zabrać to, co czyniło życie wygodnym i bezproblemowym. Umieścić poza Edenem. Zmusić do pracy, narazić na cierpienie i śmierć; pokazać, jak łatwym było podporządkowanie się Bogu, gdy teraz trzeba słuchać mocniejszego i nie zawsze mającego rację towarzysza życia. A na straży raju postawić anioła i połyskujące ostrze miecza. By człowiek naprawdę zatęsknił za rajem, w którym było mu tak dobrze. By zrozumiał, że Bóg niczego co dobre przed nim nie ukrywa, a jedynie chce go ustrzec przed bolesnymi wpadkami...

Bóg jest okrutny? Bezlitosny? Mógł pewnie jednym słowem przywrócić wszystko do poprzedniego stanu. Ale jak było to robić, nie ingerując w integralność człowieka? Przecież człowiek pamięta. Bez doświadczenia skutków wyboru zła, pewnie ciągle tęskniłby do zakazanego owocu.

Jest w scenie wygnania człowieka z raju piękny, ukazujący prawdziwe intencje Boga rys. „Sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich” – czytamy. Wygnańców czekało odtąd wystarczająco dużo kłopotów. Tego jednego – troski o odzienie - miłosierny Bóg postanowił im zaoszczędzić. Jak matka, która widząc bezradność córki stojącej przed zadaniem posprzątania poimprezowej stajni Augiasza podaje jej rękawiczki. „Masz. Przydadzą ci się. Powodzenia”.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Autopromocja

Reklama