Odnawiająca siła Ewangelii

Z Carolo Maria kard. Martinim, arcybiskupem Mediolanu, rozmawia ks. Jan Kochel

Reklama

Adhortacja apostolska Catechesi tradendae przypomina, że między katechezą a ewangelizacją nie ma ani rozdziału, ani przeciwstawności, ani też całkowitej tożsamości, ale jakąś wewnętrzną więzią łączą się one ze sobą i wzajemnie uzupełniają (nr 18). W nauczaniu Ks. Kardynała dostrzegam to napięcie między katechezą a ewangelizacją, tę "wewnętrzną więź", dlatego pytam: czy można mówić o "katechezie ewangelizacyjnej" w nauczaniu pastoralnym kard. Martiniego?
- Tak. Myślałem o tym, ale zawsze trudno nam dać jakąś syntezę. Ponieważ nauczanie, które mamy przekazać nie wychodzi z abstrakcyjnej teorii. Rozwija się ono w życiu codziennym, wychodząc od okoliczności. A zatem muszę się starać o syntetyczną definicję nauczania. Zapewne jest tam obecny czynnik ewangelizujący, tzn. zrozumienie, że trzeba dzisiaj głosić Ewangelię w jej nowości. Wielu ludzi zachowało przyzwyczajenia religijne, chrześcijańskie, ale nie zrozumiało odnawiającej siły Ewangelii jako przesłania. A zatem aspekt ewangelizacyjny odczuwam bardzo silnie. Jest zrozumiałe, że ten aspekt ewangelizacyjny muszę potem włączyć do swojej metody i zanurzyć go w rzeczywistości pastoralnej parafii. Może tu jest ten związek pomiędzy ewangelizacją i katechezą. Nie umiałbym tego zdefiniować jako prostej formuły.

Idea katechezy ewangelizacyjnej zapoczątkowana została w czasie II Konferencji Generalnej Episkopatu Latynoamerykańskiego w Medellin, potem także Joseph Gevaert napisał książkę pt. Pierwsza ewangelizacja. Aspekty katechetyczne, w której znajduje się rozdział zatytułowany "Katecheza misyjna - katecheza ewangelizacyjna"...
- Są to teksty, które znam tylko powierzchownie, dlatego nie były one dla mnie inspiracją. Mówimy o wymiarach, które są obecne, ale nie były one dla mnie motywem szczególnej wagi. Ukierunkowały mnie raczej moje studia biblijne: zawsze bardzo kochałem Pismo święte. Ewangelię. Czytałem je jako profesor Pisma Świętego. Jest więc dla mnie rzeczą naturalną wychodzić od tekstu Ewangelii, w której rozpoznaję nadzwyczajne bogactwo i umiejętność uobecnienia Słowa Bożego na nowo. To przede wszystkim jest dzisiaj nowością.

Przed laty przedstawił Ks. Kardynał hipotezę nt. "Ewangelii jako podręczników inicjacji chrześcijańskiej w pierwotnym Kościele". Natomiast w swoim programie pastoralnym poświęconym wychowaniu "Itinerario educativo" (1988/89) napisał Ks. Kardynał, że jest to "hipoteza robocza". Gdzie jest źródło tej hipotezy? Czy pierwsze rekolekcje oparte na Ewangelii nawiązywały do tej hipotezy?
- Ta hipoteza została mi przekazana przez osobę, którą bardzo cenię. Był to mój profesor na Uniwersytecie Gregoriańskim, wykładowca teologii duchowości, a zarazem mój wieloletni ojciec duchowny w Rzymie. Chodzi o o. Ledrusa, jezuitę belgijskiego, który nauczał przez wiele lat na Gregorianie w Rzymie. Pamiętam, że od niego przejąłem tę intuicję, którą później usiłowałem zastosować na moich pierwszych rekolekcjach opartych na Ewangelii. Szukałem odpowiedzi, jak można czytać Ewangelię wychodząc od tej "hipotezy roboczej". "Hipoteza robocza" to nie jest teza. Jest to pewien punkt widzenia przydatny do czytania jakiegoś dzieła. Nie twierdzę, że jest to udowodniona teza. Mogę tylko stwierdzić, że czytając z tego punktu widzenia, lepiej rozumie się różne teksty ewangeliczne.

Ks. Kardynał napisał również nt. tej hipotezy: uważam, że porządek wyżej wskazany był bardzo pożyteczny i może on posłużyć jako model na drodze katechetycznej i duchowej ("Itinerario educativo", s. 28). Czy można ten wzorzec wykorzystać w katechezie?
- Myślę, że tak. Na pewno istnieje korelacja pomiędzy naturą ewangelii - jakiego dowodzi również introdukcja biblijna - a różnymi momentami życia chrześcijańskiego. Jest oczywiste, że Ewangelia Marka jest ewangelią "surową", bardziej dostosowaną do pierwszego rozpoznania Jezusa. Ewangelia Mateusza w sposób wzorcowy porządkuje, systematyzuje słowa Jezusa. Jest zatem bardziej podobna do wykładu katechety. Łukasz natomiast bardziej interesuje się orędziem, na jakie ma odpowiedzieć; nie odpowiada na pytania, raczej przekazuje orędzie. Jest więc pewna współzależność pomiędzy tymi elementami. Jan przedstawia Ewangelię "syntetyzującą". Istnieją różne motywy i oczywiście nie wystarczy ta definicja, żeby wyjaśnić całą Ewangelię. Dlatego nie mówię, że jest to teza (teza jako coś gotowego, pewne stwierdzenie). Jest to po prostu pewien wzorzec, którym można się inspirować w pracy, w refleksji egzegetycznej.

Skąd pochodzi zatem sformułowanie zawarte w Catechesi tradendae: Czyż opowiadanie św. Mateusza nie zostało nazwane Ewangelią katechety, a opowiadanie św. Marka Ewangelią katechumena? (nr 11)?
- Słusznie zauważyłeś, że również Catechesi tradendae mówi o Ewangelii Mateusza jako Ewangelii katechety. To również i mnie zastanowiło, dlatego zapoczątkowałem tę refleksję wiele lat wcześniej. Dopiero później doszukałem się w Catechesi tradendae potwierdzenia, że jest to idea, która znalazła się w nauczaniu oficjalnym Kościoła.

A dzisiaj, czy Ks. Kardynał jeszcze podtrzymuje tę hipotezę?
- Nie mam czasu jej pogłębić, ale w wyjaśnianiu Ewangelii ciągle jej używam. Nie jest to jednak jedyne kryterium interpretacji. Ewangelie są tak bogate, że nie mogą być czytane tylko w jeden sposób. Nie mogę więc jej zaprzeczyć, ale też nie jest ona jedyną zasadą lektury Ewangelii.

Jakie zachodzą relacje między procesem inicjacji chrześcijańskiej a katechezą? Dlaczego dzisiaj, paradoksalnie, proces inicjacji bywa często "procesem zamknięcia", momentem rzeczywistego odejścia od wiary i życia chrześcijańskiego?
- Jest to problem, o którym można by wiele mówić w naszym społeczeństwie, zwłaszcza w Polsce (we Włoszech tak samo). Ale w innych krajach tak nie jest. U nas na katechezę przychodzą wszystkie dzieci (lub prawie wszystkie), a więc nie jest to jeszcze moment wyboru. Natomiast wiara chrześcijańska domaga się wyboru, tzn. świadomej, dobrowolnej akceptacji królowania Boga, prymatu Chrystusa. Otóż ten wybór, którego nie dokonało dziecko musi być dokonany przez młodzież. Jest więc normalne, że dokonuje się wybór: tak albo nie; za Chrystusem czy przeciwko Niemu. Niestety, dzisiaj społeczność, przynajmniej u nas, ma różne powody dla wybrania za lub przeciw. Pojawia się postawa odrzucenia lub obojętność. A zatem w momencie wolnego wyboru dokonuje się rozróżnienie tych, którzy akceptują pójście za Chrystusem drogą Ewangelii i tych, którzy - niestety - nie negując Go, zatrzymują się. Sądzę, że można zauważyć w społeczeństwie postępującą subiektywizację osoby, jak również znaczenia wolnego wyboru. Dlatego mówię, że jest to szansa dla chrześcijaństwa bardziej autentycznego (jest to pewna sposobność dla dojrzewania w chrześcijaństwie). Naturalnie istnieją również pewne braki w procesie inicjacji katechetycznej, w samym wprowadzeniu. Przede wszystkim jednak istnieją warunki społeczne, które umożliwiają ten wybór chrześcijański. Jest to wybór dojrzały i trudny. Powinien być on wyborem, który rodzi się wbrew światu zanurzonemu w grzechu. Taki wybór nie może dokonać się w wieku siedmiu lat, to dokonuje się znacznie później.

W jakiej mierze znane programy pastoralne, realizowane w diecezji Ks. Kardynała, są pomocą w katechezie?
- Moje programy są dwojakiego typu. Pierwsze pięć wielkich programów pastoralnych miało ukazać jakby fundamenty społeczności chrześcijańskiej roku 2000. A więc nie były to ściśle katechezy. Były to po prostu wielkie punkty odniesienia, zmuszające do decyzji, jakie powinny charakteryzować społeczność chrześcijańską w tym wyzwaniu drugiego tysiąclecia. Przede wszystkim postawa kontemplacji, postawa szacunku dla tajemnicy Boga i dla życia ludzkiego. Następnie, wychodząc od tej postawy kontemplacyjnej, postawy milczenia, można: po pierwsze - uznać prymat słowa Bożego, po drugie - centralne miejsce Eucharystii, po trzecie - konieczność misji, po czwarte - wyzwanie, jakie rzuca miłość; posługa miłości jako szczyt życia chrześcijańskiego.
Biorąc pod uwagę te cztery postawy, katecheza wychodzi od Słowa. Jej centrum stanowi Eucharystia. Katecheza jest wówczas ewangelizacyjna, bo prowadzi do miłości. Kolejne etapy takiej katechezy to: przepowiadanie słowa Bożego - Eucharystia - ewangelizacja - miłość. Te programy stanowią fundament budowania wspólnoty. Następne programy zostały ułożone w nawiązaniu do poprzednich: wychowywać, komunikować, czuwać. Miały one przepoić całe życie chrześcijańskie według wielkich parametrów etycznych, które stanowią istotę życia społecznego. Jest oczywiste, że wychowanie oznacza również katechezę, komunikowanie dotyczy również komunikacji w katechezie, a czuwanie dotyczy nade wszystko tej wiecznej perspektywy królestwa eschatologicznego i czuwania nad sobą. Ukazują to konstytucje synodalne, które właśnie kończymy. A zatem te programy stanowią jakby spojrzenie syntetyczne na drogę budowania wspólnoty.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama