Honor totalnej opozycji

Chrystus demaskuje postawę swoich przeciwników kilkoma ważnymi określeniami, które św. Mateusz zapisał po grecku.

Reklama

1. W spotkaniu mentalności ludzi Bliskiego Wschodu i tej z Europy, a nie chodzi tu tylko o współczesność, ale także o czasy biblijne, rzadko zwraca się uwagę na to, czym różniły się one u swych początków. O ile my, formowani na kulturze grecko-rzymskiej, budujemy nasz świat wartości na pojęciu sprawiedliwości, ludzie tamtego obszaru fundamentalną podstawę widzą w honorze. Naruszony honor domaga się jego przywrócenia, podobnie jak nadwerężona sprawiedliwość. Przywrócenie honoru dokonuje się niekiedy przez zemstę, a odebranie honoru to często brak argumentów i, niestety, milczenie. Dziś po słowach Pana Jezusa Jego przeciwnicy zamilkli. To był nie tyle brak reakcji, ile poczucie totalnego odebrania im honoru (rzecz najgorsza i budząca konieczność reakcji). Podobnie milczeniem zareagowali religijni przywódcy Izraela, gdy po uzdrowieniu w szabat Chrystus pytał: „Czy wolno w szabat dobrze czynić?”. A co działo się potem? Ewangelista Mateusz zapisał: „Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić”.

2. W ewangelicznych perykopach, czytanych w poprzednich tygodniach, obecnie i przez kolejne niedziele, Pan Jezus naucza w Jerozolimie po wjeździe do miasta w Niedzielę Palmową. Zbawiciel naucza i wchodzi przy tym w ostrą polemikę ze swymi przeciwnikami, a byli to przede wszystkim religijni przywódcy Izraela. Czy jednak byli to tylko zwolennicy tradycjonalistycznego judaizmu? „Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda”. Herodianie, bo tak byli nazywani, nie należeli do żadnej partii czy stronnictwa religijnego. Byli wierni domowi Heroda Antypasa, a politycznie byli zaangażowani po stronie Rzymian, wtedy od wieku politycznych okupantów Ziemi Świętej. I oto herodianie stają do polemiki z Panem Jezusem razem z uczniami faryzeuszów. A przecież faryzeusze byli wrogo nastawieni do rzymskiej obecności w Palestynie. Sam denar, który wziął do ręki Pan Jezus, budził w nich odrazę, bo był na nim wizerunek cezara, a oni byli przeciwni wykonywaniu jakichkolwiek wyobrażeń.

3. Chrystus Pan demaskuje postawę swoich przeciwników kilkoma ważnymi określeniami, które św. Mateusz zapisał po grecku. Najpierw jest to poneria, czyli zła wola, przewrotność. Potem pojawia się określenie hipokrytai – obłudnicy. To postawa, która w istocie jest jedynie pozorowaniem dobrej intencji, a w efekcie stanowi egoistyczne szukanie własnego dobra. I na koniec przychodzi czasownik peiradzein, tłumaczony jako „wystawianie na próbę”. To określenie, które pojawiło się w opisie kuszenia Pana Jezusa na pustyni przez diabła.

4. Czytana dziś ewangeliczna perykopa pokazuje, że zło, nawet z pominięciem istotnych różnic wśród wrogów Pana Boga, potrafi się jednoczyć w walce z tym, co przynosi orędzie Chrystusa Pana. I chyba tu tkwi aktualność tego fragmentu Ewangelii.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • mee...
    25.01.2017 14:34
    Wczoraj papiez glosil calkowicie cos odwrotnego... zachecal by sie zloscic na Boga i pokaywac swoje ja...jak to odebral Bogu: oto ja. Postep czasu niczym wiatr...A moze kilka osob pisze papiezowi texty, bo chyba sklerozy nie ma...a ma zaufanie. Polacy doprawdy bolesnie sa doswiadczani, jak zaden inny narod...i wcale nie przez Boga.
  • Jan Roncalli
    25.01.2017 20:35
    "Oboedientia et pax" chce rozpocząć od siebie i zakończyć na sobie. Gdybym był na miejscu rządu nie zaśmiecałbym internetu informacjami o przeszłości, ale zniósł związki cywilne przez zniesienie prawa stanowionego, wypisał do Stolicy Apostolskiej listę małżeństw sakramentalnych i święceń, które zostały zawarte w kłamstwie z racji ekskomuniki wobec reżimu komunistycznego, który niczego się nie wyrzekł i rozsiewa swoje herezje, w celu stwierdzenia ich nieważności i wprowadzania w rodziny i życie publiczne chaosu. To nie przemoc doprowadziła do tragedii narodu, ale bezmyślność zakłamanych ludzi.
  • Gość
    25.01.2017 20:46
    Czyżby była sprzeczność miedzy zloszczeniem sie na Boga, a stawianiem Mu warunków? Moimi zdaniem nie. Można sie złościć na kogoś, a nie stawiać warunków. Warto przemyśleć czym jest stawianie warunków, zwłaszcza Bogu. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama