Gotowy na spór

Bóg Starego testamentu jest zły? Skądże. Po prostu gdy zło się panoszy nie udaje, że jest inaczej.

Reklama

Kiedy człowiek w swojej głupocie nie chce przyjąć prawd oczywistych ostre słowa  – Pisma Świętego, kaznodziejów – przypominające, kto tu jest Szefem, są ostatnią deską ratunku. Wynikają z miłości. Bo gdyby Bóg nie kochał, nic by nie mówił. Ludzie byliby Mu obojętni. Mówiłby „róbcie co chcecie” i machnąłby ręką. Tymczasem używa ostrych porównań, żeby głuchymi na argumenty wstrząsnąć. Żeby opamiętać. Bo wie, że jeśli człowiek nie wróci ze złej drogi, to przed karą ostateczną może uchronić go już tylko ciężkie życiowe doświadczenie..

A wy wiecie swoje...

To przeświadczenie o konieczności sprowadzenia Judy ze złej drogi w nadziei, że nie będą potrzebne środki bardziej drastyczne przebija się w dalszej części Bożo-Izajaszowej wypowiedzi.

Biada ci, narodzie grzeszny, ludu obciążony nieprawością,
plemię zbójeckie, dzieci wyrodne!

Bardzo mocne słowa... I dalej...

Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela,
odwrócili się wstecz.
Gdzie was jeszcze uderzyć,
skoro mnożycie przestępstwa?
Cała głowa chora, całe serce osłabłe;
od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej:
rany i sińce i opuchnięte pręgi,
nie opatrzone ani przewiązane,
ni złagodzone oliwą.
Kraj wasz spustoszony, wasze miasta ogniem spalone,
cudzoziemcy tratują wam niwy na waszych oczach:
spustoszenie jak po zagładzie Sodomy.
Córa Syjonu ostała się
jak chatka w winnicy,
jak szałas w ogrodzie warzywnym,
jak miasto oblężone.

Tak, mówi Bóg, dopuściłem na was wiele nieszczęść. Dopuściłem jednak po to, żebyście się opamiętali i do Mnie wrócili. Ale nawet to nie pomaga. Dalej uparcie trwacie w swoim. To co mam jeszcze zrobić? Jak na was wpłynąć?

I pozostaje drobna nadzieja, że Bóg nie wytoczy cięższych armat:

Gdyby nam Pan Zastępów nie zostawił Reszty,
stalibyśmy się jak Sodoma,
podobni bylibyśmy Gomorze.

Tak, gdyby nie znalazła się Reszta – mała grupa sprawiedliwych – Jerozolima zostałaby zniszczona jak Sodoma i Gomora. Jakaś nadzieja i dla wszystkich, którzy dziś Boga traktują poważnie. Być może wiernie trwając w nauce Chrystusa są tymi, którzy chronią świat przed nieszczęściami większymi te które spadły na owe miasta...

A konkretnie o co chodzi?

Są grzechy małe i wielkie. Drobiazgi i sprawy kluczowe. Nieuważność i podłość. Pośpiech i wyrachowanie. Człowiek, kiedy idzie o jego własne postępowanie, ma jednak dziwną skłonność do umniejszania win. Zwłaszcza jeśli jest do swoich nieprawości przyzwyczajony. Przecież zawsze tak było i musi być! O co chodzi! To czepialstwo! Bóg stanowczo zbyt wiele wymaga! Nie zna życia! Wszędzie tylko grzech, grzech i grzech!

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama