Proza codzienności

Cóż tak istotnego znajduje się w 13. i 14. rozdziale Księgi Rodzaju, by poświęcać im osobny artykuł? Nic specjalnego.

Reklama

To zwyczajny fragment historii tamtego okresu. Nawet nie jakichś potężnych narodów, ale rodziny Abrahama i plemion zamieszkujących Kanaan. Z ledwie zarysowanymi zagadnieniami teologicznymi. Podobnie jest we wszystkich księgach narracyjnych Starego Testamentu. Proza codzienności jedynie sporadycznie poprzetykana wspomnieniem jakiejś nadzwyczajnej Bożej interwencji. Ale właśnie dlatego jest to historia fascynująca.  Bo pokazuje, że areną Bożego działania jest zwyczajne życie zwyczajnych ludzi.

Sztuka rozstania, sztuka wyboru

„Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja w lewo”. Piękne słowa, gdy chce się wyrazić potrzebę radykalnego rozstania. Abram i Lot mieli zbyt wiele, by kraj mógł ich obu utrzymać. Mogło to doprowadzić w przyszłości do tarć między nimi, podobnie jak doprowadziło do kłótni między ich sługami. By tego uniknąć, Abram proponuje się rozdzielić. Kraj był na tyle wielki, że nie musieli wchodzić sobie w drogę. Lot wybrał dla siebie bogatą okolicę wokół – wtedy jeszcze w całości urodzajnej - doliny Jordanu i okolic Morza Martwego. Abram został w Kanaanie.

Ludzka decyzja. Trudno dopatrywać się w niej Bożego działania. Dwie rzeczy każą się nam jednak na moment nad nią zatrzymać. Roztropna decyzja Abrama i Lota skłania do refleksji, że nie zawsze trzeba wszystko robić z tymi, z którymi współpracowało się wcześniej. Więzi rodzinne, przyjacielskie, owszem, są ważne. Ale gdy nie chodzi o małżeństwo, czasem, dla zachowania pokoju, trzeba się od siebie nieco odsunąć. Zbyt bliskie relacje ludzi o silnych osobowościach łatwo generują konflikty. Gdy do tego dochodzą kłótnie między zwolennikami jednego czy drugiego, łatwo o otwartą wojnę. Rozluźnienie więzi niczego nie przekreśla. Bywa wyborem większego dobra.

Warto też zwrócić uwagę na decyzję Lota. Wybrał życie wśród bogatszych, ale jednocześnie złych. Niebawem, gdy zostanie razem z innymi mieszkańcami Sodomy uprowadzony wraz z całym swoim dobytkiem, jego wybór zostanie niejako ukarany. Później zresztą będzie musiał z Sodomy uciekać. Chytrość nie zawsze popłaca. Zwłaszcza, gdy komuś nie przeszkadza czerpanie korzyści ze współpracy z ludźmi nie przejmującymi się moralnymi zasadami.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama