Słodcy jak miód

Łyżka dziegciu w beczce miodu. Cóż mi po tak potraktowanym miodzie, choćby kiedyś był najsłodszy? Do niczego się nie przyda.

Reklama

Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan. A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. Wcale nie macie się czym chlubić. Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza?

Łyżka dziegciu w beczce miodu. Obrona swojego i swoich wtedy, gdy trzeba stanąć w obronie prawdy i dobra. Nie tylko gorszy, także niszczy człowieka który trwa w grzechu, bo nie ponosi jego konsekwencji.

Można mieć wiele skojarzeń, w skali Kościoła czy świata. Niestety. Ale to nie są słowa tylko do innych. To są słowa do mnie. Kogo bronię i dlaczego? Znajduję słowa usprawiedliwienia, potrafię zrozumieć i wytłumaczyć. Wyszukuję zalety które przykryją wady. Staję po konkretnej stronie… Czy nie dlatego, że lubię? Jestem lubiana? A druga strona jest inna, obca, nielubiana?

Łyżka dziegciu w beczce miodu. Cóż mi po tak potraktowanym miodzie, choćby kiedyś był najsłodszy? Do niczego się nie przyda.
 

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • marzenamarzena
    06.09.2010 08:32
    Co to się z nami dzieje? Wcale nie jesteśmy słodcy jak miód... Dlaczego odsuwamy Chrystusa... zamiast Go wielbić, naśladować i żyć Jego nauką? Wiem, nie wszyscy... ale w takim razie dlaczego jest tak jak jest? Nie liczą się słowa, tylko czyny... Ostatnio widziałam taki napis: "są kibice i kibole, są katolicy i katole" smutne to...
  • Estera
    06.09.2010 11:29
    "Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem,.."
    1 Kor 5,1-8

    Jak wyzbyć się starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, by dojść do czystości i prawdy?
    Oczywiście najpierw w sobie. Wszystko byłoby proste, gdybyśmy żyli w sterylnych(niebiańskich) warunkach. Ewentualnie byli ze stali, w tym co doczesne. Człowiek niestety jest narażony na wpływ drugich osób, sytuacji zewnętrznych, braku bezpieczeństwa, wywołanego środkami do życia i funkcjonowania, by się rozwijać i spełniać marzenia swoje i bliskich.

    Wobec przeżytego ubóstwa mam świadomość, jak to działa w szumnych ocenach możnych tego świata. Chylę czoła nad biedą duchową i materialną osób, które wrzucono w machinę uwarunkowań.
    Przecież przyczyny błędów , bywają gorsze od nich samych.


    "Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi."
    Łk 6,6-11

    No właśnie, co by uczynić, by usunąć tego, co mówi, prawdę i pragnie żyć jak człowiek, a nie zwierzę.
  • szarikov
    06.09.2010 15:18
    Trudna jest do zaakceptowania świadomość, że możemy czegoś nie wiedzieć. Jak trudno jest mi się przyznać, gdy mnie ktoś złapie na popełnionym błędzie. Są tacy, co chronicznie unikają tej świadomości, jakby sensem ich istnienia było udowadnianie, że są nieomylni. To nasza naturalna cecha. Jesteśmy ze stali. Jesteśmy z żelaza. Jesteśmy jak głaz. Nikt nam nic nie zrobi. Będziemy tkwić w swojej świadomości. Będziemy posługiwać się rozumem, rozsądkiem, doświadczeniem. Będziemy dzielni i niezależni. Zdobędziemy wszystko, co zechcemy. Sami. Straszne? Jak się nad tym zastanowić to i owszem.
    Dlaczego przyznanie się do błędu tak wiele kosztuje? Przecież życie byłoby takie piękne, gdybyśmy odrzucili te wszystkie maski własnej mocy. Jakbyśmy przyznali się wszyscy przed wszystkimi i współdziałali, pomagając sobie nawzajem, zamiast udowadniać sobie o swej wyższości. Zapędziliśmy się w tym tak daleko, ze nawet Pana Boga chcielibyśmy poprawiać i wytykać mu błędy. Nikt nie jest mądrzejszy i doskonalszy. Nikt nawet Pan Bóg, który uzdrawia pomimo szabatu…
    Nie bądźmy tacy. Uczmy się kochać. Nie dajmy się zwieść. Może i nagroda nie jest namacalna, za 2,50 w promocji. Może i poruszamy się w materii mniej klarownej, niż twardo stąpający ignorancji. Może. Ale mamy momenty uniesienia, nasze niebo, choć często zachmurzone chmurami wątpliwości, rozjaśnia się do aż do idealnego błękitu. Obecność Chrystusa, świadomość Jego opieki i wszechobecna miłość to coś, czego, nigdy byśmy nie doświadczyli, gdyby nie ciągłe próby zrozumienia, że nie jesteśmy doskonali.


Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama