Z kamerą na Golgocie

Oglądając telewizyjną „Pasję” brytyjskich realizatorów, widz ma chwilami wrażenie, że znalazł się w centrum rozgrywających się wydarzeń.

Reklama

Po raz pierwszy i ostatni Ewangelię na telewizyjny ekran przeniósł Franco Zeffirelli. W „Jezusie z Nazaretu” pokazał całe życie Zbawiciela. Mel Gibson, autor najsłynniejszej kinowej „Pasji”, przedstawił ostatnie godziny życia Jezusa, eksponując przede wszystkim Jego cierpienie i śmierć, czyli drogę krzyża. W jego filmie nie brakowało scen porażającej przemocy, trudnej do zniesienia dla wielu widzów.

Ewangelia w kontekście
W 2006 roku telewizja BBC podjęła decyzję o realizacji serialu telewizyjnego, obrazującego ostatnie dni Jezusa, od chwili przybycia do Jerozolimy aż do ukrzyżowania. Jak na telewizyjną produkcję, budżet „Pasji” Michaela Offera był znaczny, bo wyniósł 4 mln funtów. Zdjęcia, od sierpnia do października 2007 roku, kręcono w Maroku, które filmowcom, biorącym na warsztat tematy biblijne, nieraz już użyczało plenerów. Prawie trzygodzinny miniserial miał premierę w Wielki Tydzień 2008 roku. Każdy z odcinków oglądało około 5 mln widzów. W Polsce jak na razie film pokazała tylko płatna telewizja HBO Poland, a obecnie wydało go na płytach DVD Galapagos Film. Miejmy nadzieję, że w przyszłości obejrzą go widzowie telewizji publicznej, bo z pewnością zasługuje na uwagę.

Nie jest to kanoniczna wersja fragmentu Ewangelii, jednak twórcy starali się dochować wierności ewangelicznemu przesłaniu. W porównaniu z wcześniejszymi ekranizacjami opowieści o męce i zmartwychwstaniu Jezusa, znacznie rozbudowali kontekst społeczny i polityczny, w jakim rozgrywają się wydarzenia opisane przez Ewangelistów. Stąd wzięły się niektóre fikcyjne wątki czy rozbudowane postaci, przede wszystkim Kajfasza i Piłata. Niektóre filmowe wersje Ewangelii eksponowały przede wszystkim mękę i śmierć Jezusa, a zmartwychwstanie, które nadaje przecież sens całej opowieści, pozostawało jakby na uboczu, w cieniu. Oczywiście pokazanie tego faktu na ekranie jest rzeczą trudną, jednak reżyser „Pasji” odniósł sukces, stosując proste środki. Nie ucieka się do żadnych efektów specjalnych, spotkania z Jezusem przedstawia w sposób realistyczny i naturalny.

Widz czy uczestnik
Imponujące wrażenie sprawiają niezwykle dynamiczne sceny rozgrywające się w Jerozolimie, kręcone kamerą z ręki. Mamy wrażenie, że my, widzowie, znajdujemy się wśród różnobarwnego tłumu, przelewającego się wąskimi uliczkami miasta w 33 roku. Wydarzenia oglądamy z kilku punktów widzenia. Apostołów, którzy nie zawsze rozumieją słowa swego Nauczyciela. Arcykapłana Kajfasza, który, obawiając się Jezusa, usiłuje się Go pozbyć, nadając swoim osobistym interesom pozory działania dla publicznego dobra, i Piłata, który gardzi Żydami i myśli jedynie o swojej politycznej przyszłości.
W filmowych adaptacjach Ewangelii kluczową rolę odgrywa obsada, w tym najważniejszej roli, czyli postaci Jezusa. W „Pasji” Michaela Offera zagrał Go z powodzeniem Joseph Mawle. Natomiast zupełnie nietrafiony wydaje się wybór Penelopy Wilton. Wystąpiła w roli Maryi, matki Jezusa, ale chyba nie bardzo wiedziała, kogo gra. Zresztą z tą postacią problemy mieli chyba sami twórcy filmu.

Pasja, reż. Michael Offer, wyk.: Joseph Mawle, James Nesbitt, Ben Daniels, Paloma Baeza, Wielka Brytania 2008, dystr. Galapogos Film

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama