Mit a historia

Jak to się stało, że niektóre fragmenty i pouczenia Ewangelii są jakoby legendarne, skoro rama tejże legendy zawsze się jawiła jako dokładnie opisana i jak najbardziej udokumentowana historycznie?

Fragment książki "Opinie o Jezusie", który publikujemy za zgodą Wydawnictwa M


Przypuszczenie, że Napoleon jest istotą mityczną pomyślaną na wzór wielkich zdobywców, razem z jego wyprawami w pustynie i śniegi, z jego urodzeniem się i śmiercią na wyspie itd., jest mniemaniem, które za trzy tysiące lat (jeśli wojna atomowa zniszczy całe bogactwo informacji w tej sprawie) może wydać się prawdopodobne.

Jean Guitton

Czy prawdziwa rama do sfałszowanego obrazu?

A zatem zbadaliśmy niektóre z najbardziej oczywistych i największych sprzeczności, jakie przy zagadnieniu początków chrześcijaństwa napotykają i z jakimi winny się liczyć hipotezy zarówno „krytyczne", jak i „mitologiczne".
Zauważyliśmy też, że u licznych specjalistów te dwie opinie jednoczą się, są przemieszane, tworząc rodzaj koktajlu. W każdym razie, chociaż po­święciliśmy sporo miejsca interpretacjom mitologicznym, to jednak - jak dotąd - pierwszeństwo miały teorie krytyczne. Teraz zatem zbadamy kilka innych problemów, jakie dotyczą w szczególności „mitologów".
Przypomnijmy zatem, że wszystkie hipotezy krytyczne napotykają na całą masę sygnalizowanych już trudności, zwłaszcza zaś na problem, który zawsze wydawał się nie do zniesienia (i nierychło jeszcze zostanie roz­wiązany), w jaki sposób człowiek mógł być ubóstwiony w środowisku hebrajskim ?
Tak więc opinie mitologiczne winny się liczyć z poważnym zespołem trudnych pytań, poczynając od jednego, które jest całkiem poważne: Jak to się stało, że niektóre fragmenty i pouczenia Ewangelii są jakoby legendarne, skoro rama tejże legendy zawsze się jawiła jako dokładnie opisana i jak najbardziej udokumentowana historycznie?

Problem ten na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci przybrał znaczne rozmiary wraz z postępem nowych znajomości na temat dawnego Izraela. Równocześnie sama nauka zacieśniła przestrzeń czasową, podczas której mit miałby się uformować, pozbawiając w ten sposób mitologów -jak już zauważyliśmy - wystarczającego czasu, aby ich teoria zachowała chociaż minimum wiarygodności.
Jeśli autorzy Ewangelii są fałszerzami, to tutaj chodzi o takich fałszerzy, jakich nigdy nie widziano.
Tylko nowocześni specjaliści od „powieści historycznej" mogą się z nimi równać. Może jakiś Flaubert wraz ze swoją rekonstrukcją Kartaginy w Salammbô lub Mauzoni poprzez swoje odzwierciedlenie lombardzkiej społeczności z XVII wieku, lub ostatecznie Sienkiewicz ze swoim Quo vadis?
A przecież żaden specjalista z różnorodnych szkół mitologicznych nie może, rzecz jasna, wychodzić od założenia, że jakaś grupa ekspertów dała początek Ewangeliom po odbyciu poszukiwań w bibliotekach i pracy przy biurku, aby zbudować tak ścisłe ramy historyczne i aby w nich umieścić postać owej powieści.
Wręcz przeciwnie. Naciągając - z wielką szkodą dla siebie - rzeczywi­stość historyczną pierwotnego Kościoła, wszyscy oni uznają za ustalone istnienie jakiegoś anonimowego i zbiorowego autora, grupy fanatyków poszukujących wyróżnienia dla wspólnoty nawiedzonej histeryczną wiarą. Co więcej, te niespokojne i tajemnicze siły twórcze rozszerzają się wszędzie, aż do najbardziej zagubionego kąta basenu Morza Śródziemnego: z ich zetknięcia się, mniej lub bardziej chaotycznego, miałyby zatem wyjść teksty, jakimi dysponujemy...
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama