Objawienia w Galilei (2)

Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?

Fragment książki "Prawdziwe życie Jezusa Chrystusa", który zamieszczamy za zgodą Wydawnictwa M


Od wyznania wiary do wyznania miłości

Oto Szymon Piotr siedzi wraz z Panem przy ognisku, z którego rozchodzi się miły zapach pieczonej ryby. Z jednej strony szczęśliwy, bo Pan jest z nim, a z drugiej nieszczęśliwy, bo przecież on, odpowiedzialny za Dwunastu, zaparł się Pana!
Owszem, podczas smutku triduum mortis pozostawał najważniejszy w grupce uczniów, ale był przestraszony, podobnie jak dziesięciu pozo­stałych, zebranych wokół niego w Jerozolimie: „płaczący" (Mk 16,10) i rozpaczający przez trzy dni. Wtedy najbardziej troszczył się o to, aby „drzwi były zamknięte". Nie potrafił nawet przypomnieć pozostałym obietnic Jezusa. Zawiódł na całej linii. A przecież w jego sercu oddanie Panu jest nieodwołalne. Nie boi się, biegnie ku Niemu, bo zna Jego Miłosierdzie. Porywała go też praca rybaka: powrócił do sieci zbyt przepełnionej, bo on najlepiej wiedział, jak ją bez szwanku dociągnąć do brzegu. Rzucił się do utraty sił w to działanie trudne i delikatne, aby zapomnieć o swoim zmieszaniu i niepewności wobec tajemnicy Jezusa, którą pojmuje inaczej: poza granicami śmierci.
A teraz nie ma nawet odwagi zapytać: „Czy to naprawdę Ty, Panie?", aby nie dodawać nowej wątpliwości do tego wszystkiego, za co ponosi winę. Zabiera się do jedzenia. Słowa zamarły mu w ustach. Po długim i pobożnym milczeniu to Jezus zabiera głos:

A gdy spożyli śniadanie, rzeki Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» (J 21,15).

Piotr dobrze zna Jezusa; On stawia dużo pytań, często w sposób zaskakujący, ale teraz, co to za pytanie!
Piotr jest wzruszony. Pełen uczuć, ale wstyd powstrzymywał go od wymówienia jakiegokolwiek ze słów, które skądinąd przepełniały jego serce, odpowiada natychmiast:

«Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».

Wypowiada to z całego serca, ale jest zawstydzony, że nie potrafi nic dodać zgodnie z postawiony pytaniem: więcej aniżeli ci? W jaki sposób mógłby pokazać Jezusowi więcej miłości niż inni, on, jedyny, który się Go zaparł? Wyrzuty tamują normalne zakończenie odpowiedzi. Czy mógł zdobyć się na powiedzenie: „Na przyszłość będę Cię kochał bardziej niż ci, przebacz, że dotąd pokazałem coś zupełnie odwrotnego"? Nie potrafi powiedzieć ani tego, ani niczego innego. Nie jest w stanie podjąć przechwałek z okresu przed Męką. O, wtedy umiał znakomicie zestawiać się z innymi: Choćby Cię wszyscy opuścili, ja nigdy Cię nie opuszczę! Co powie Jezus? Czy przypomni jego upadek? Nie, On nie wraca do przeszłości, ale utwierdza go w jego misji najwyższego pasterza. Dodaje:

«Paś baranki moje» (J 21,15).

Po tych zagadkowych słowach znów zalega milczenie. Potem Jezus „ponownie" stawia to samo pytanie. Tym razem bez kłopotliwego dodat­ku „bardziej aniżeli ci". Mówi po prostu króciutko:

«Szymonie, synu Jana, czy milujesz Mnie?» (J 21,16).

Jezus wzywa go po raz drugi do wyznania miłości, które uzupełnia wyznanie wiary w Cezarei.
Piotr odpowiada od razu, bez jakichkolwiek uprzedzeń, ponieważ nie wątpi w swoją miłość, więc wyznaje ją całą swoją duszą jakby wyna­grodzenie angażujące całą jego przyszłość.

«Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham!»
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama