"Głupstwo dla pogan"

Gdy usłyszeli o zmartwych­wstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: "Po­słuchamy cię o tym innym razem".

Fragment książki "Mówią, że zmartwychwstał. Rozważanie na temat pustego grobu", który zamieszczamy za zgodą Wydawnictwa M


W opowiadaniach o zmartwychwstaniu jest zbyt wiele kobiet: dopiero co widzieliśmy to w dwóch poprzednich rozdziałach. Obecność, która w oczach współczesnych - nie tylko Żydów, ale każdej starożytnej kultury, przede wszystkim wschodniej - czyniła świadectwo nieważnym, dyskwalifikowała je. Tak że, jak również to widzieliśmy, tylko zakładając niezrozumiały przypadek masochizmu, możliwe jest mniemanie o ewangelicznych tekstach jako sfałszowanych lub wręcz „wymyślonych".
Kobiety więc, których - zgodnie z potrzebą wspólnoty chrześcijańskiej stania się wiarygodną - nie powinno tam być. Podczas gdy jest nieobecna Kobieta, która właśnie tam być powinna.
Posłuchajmy ojca Marie-Josepha Lagrange'a, wielkiego biblisty: „Pobożność dzieci Kościoła uważa za pewne, że zmartwychwstały Chrystus przede wszystkim ukazał się swojej Najświętszej Matce, tej, która karmiła Go swoim mlekiem, która wychowywała Go w dzieciństwie, która przedstawiła Go światu na weselu w Kanie, aby potem niemal już więcej się nie ukazywać, jak dopiero pod krzyżem. Jezus wyłącznie Jej i św. Józefowi poświęcił trzydzieści lat swojego ukrytego życia: jakże Ona miałaby nie mieć, dla siebie samej, pierwszej chwili ukrytego w Bogu życia swojego Jednorodzonego?".
Jak widać, także egzegeta się dziwi, jak gdyby niechęt­nie godzi się („Bądźmy więc posłuszni zrządzeniu chciane­mu przez Ducha Świętego i to pierwsze ukazanie się Jezusa, o którym Ewangelie nam nie opowiadają, pozo­stawmy duszom kontemplacyjnym...", mówi zaraz potem Lagrange) na niezrozumiały brak wzmianki o ukazaniu się Matce; tak jak niezrozumiałe były owe inne wystąpienia kobiet.
Dlaczego nie Piotr, ale Magdalena? Ale jeżeli musiała być właśnie jakaś kobieta, dlaczego ta, która była „nękana przez siedem demonów", a nie Ta, którą anioł zwiastujący narodzenie Mesjasza pozdrowił słowami „Bądź pozdro­wiona, pełna łaski, Pan jest z Tobą"?
Ale chciejmy, zanim zstąpimy do szczegółów, w dal­szym ciągu rozważać o Zmartwychwstaniu, w które wiara wierzy i na którym sama wiara się opiera.

Przypatrując się więc temu podstawowemu wierzeniu w jego całości, stawiamy sobie pytanie, skąd ono po­chodzi: czy rzeczywiście jest to rozpoznanie i sprawo­zdanie niespodziewanej i bulwersującej dla uczniów Jezu­sa rzeczywistości? Lub czy nie jest to może - jak utrzymuje wielu krytyków - pewien rodzaj niejasnego kiełkowania żydowskiego proroctwa lub pogańskiego mitu? Rzeczywiś­cie, uczeni nie związani z wiarą (ale od kilku dziesięcioleci także specjaliści, którzy uznają się za chrześcijan) zawsze szukali „modeli", które miały doprowadzić pierwotną wspólnotę chrześcijańską do stworzenia historii Mesjasza umarłego i zmartwychwstałego.
Tak więc znaleźlibyśmy się przed albo prawie przed nieuniknionym zakończeniem prorockiego oczekiwania Izraela, czegoś, co prędzej lub później „musiało" stać się przedmiotem wiary i zostać ogłoszone przez jakąś grupę żydowską; lub wobec przyjęcia „modelu" śmierci - zmar­twychwstania rozpowszechnionego w owym świecie hel­lenistycznym, w którym należałoby szukać rzeczywistego miejsca narodzin chrześcijaństwa. Tak mówi wielu kryty­ków.
Żydowskie proroctwo odsyłamy do najbliższych roz­działów: już rozpatrywaliśmy je w poprzedniej książce, na ile dotyczy ono opowiadań o męce i śmierci, widząc jak nie z niego wywodzą się ewangeliczne opowiadania; w ten sam sposób zobaczymy jak na dłoni, w jakim stopniu dotyczy ono opowiadań o zmartwychwstaniu.
W tej chwili koncentrujemy naszą uwagę na domnie­manym pochodzeniu wiary chrześcijańskiej z religijnych mitów nie związanych z charakterem żydowskim
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama