Refleksja na dziś

Czwartek 13 maja 2010

Czytania » Czy mam nadzieję?

Simone de Bovouir stwierdziła kiedyś, że ludzie są tylko "trupami na urlopie", że generalnie istnieją w śmierci, wychodzą z niej tylko na 60 - 70 lat i znów do niej wracają.

W takim wypadku nie pozostaje nic innego, jak tylko starać się jak najlepiej wykorzystać dany okruch czasu - dla siebie, nie zastanawiając się nad jego upływem, nad czekającą wcześniej czy później śmiercią. Nie pozostaje nic innego jak uznać własną przyjemność za cel i najwyższe dobro, za główny motyw działania, a uniknięcie przykrości i bólu za warunek szczęścia. Jednakże dzięki temu nie zdoła się oddalić widma śmierci wiszącej nad człowiekiem jak miecz Damoklesa, śmierci brutalnej, okrutnej i powszechnej. Nie zdoła się zapomnieć o niepewności życia, kruchości doczesnej egzystencji i bolesnym przemijaniu. Można je jedynie zagłuszyć w sobie - na jakiś czas - rzucając się w obłędny wir złudnych „radości tego świata”.

Czy istnieje zatem jakieś wyjście z tej sytuacji? W jaki sposób człowiek może uchronić się przed śmiercią, czasem i smutkiem? Gdzie może znaleźć źródło nadziei, że to wszystko czego doświadcza nie jest przypadkowe, nie jest kaprysem losu i bezsensownym miotaniem się między zaistnieniem i unicestwieniem?

Chrześcijaństwo nie daje nam łatwych i prostych odpowiedzi na te pytania. Nie wkłada w nasze ręce czarodziejskiej różdżki pozwalającej zmieniać warunki, w których toczy się nasze życie. Sytuacja nas, chrześcijan, jest taka sama jak wszystkich innych ludzi. Każdy z nas ma swoją cząstkę cierpień, łez, smutków, i świadomość, że sam nie może osiągnąć wieczności ani złamać dominacji czasu i śmierci. Ale mamy również coś wspaniałego: NADZIEJĘ. Nadzieję, że zgromadzimy się razem w pokoju, kiedy ucichną walki i zmagania, na zawsze wyzwoleni z wszelkiego smutku.

Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.

Łzy zostaną osuszone, nie będzie już więcej śmierci i znikną podziały między nami. Spełnianie tej nadziei już się rozpoczęło, a opiera się ona na rzeczywistości już obecnej, na zwycięstwie już osiągniętym, innymi słowy: na Chrystusie. Chrystus już dla nas zwyciężył. Dobra, którymi pragnie nas obdarzyć, zostały już uzyskane. Nie jesteśmy więc ludźmi wyłącznie przyszłości, jesteśmy ludźmi teraźniejszości. To właśnie znamionuje nadzieję chrześcijańską: wszystko jest nam już dane, a jednocześnie oczekujemy tego. Posiadamy już życie wieczne. "Kto wierzy we mnie... kto spożywa moje Ciało... kto słucha słowa mego ... ma życie wieczne" mówi Chrystus.

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama