Refleksja na dziś

Środa 8 września 2010

Czytania » Sens

Wiele imion, wiele pokoleń. I ludzie, których Ty wybrałeś, by w ich rodzie narodził się Twój Syn.

Juda – jeden z braci Józefa, jeden z tych, którzy go sprzedali. Jego synowa podstępem wymogła spełnienie należnych jej praw. Rut – cudzoziemka, przyszła z obcego kraju z miłości dla matki zmarłego męża. Batszeba – jedna z żon króla Dawida, którą wziął sobie po zamordowaniu jej męża…

Nie wybierasz nieskazitelnych. Nie wybierasz tylko swoich. Nie posługujesz się ludzkimi miarami godności. Po ludzku godność znalezienia się w rodzie Chrystusa „należałaby się” innym. Dlaczego akurat im dałeś tę łaskę? Wiesz tylko Ty.

Każde, najtrudniejsze i najbardziej pokręcone życie ma sens. Nawet popełnione zło – choćby było najgorsze - go nie przekreśla. Każdemu człowiekowi dajesz jego własną drogę. Na każdym Tobie zależy. Nawet jeśli dziś jest ciężko, nawet jeśli tego sensu nie widzę.

Sensem naszego życia jest Twój Syn. Bóg z nami.
 

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

8 szarikov 08.09.2010 12:15
Nieraz jest ciężko. To prawda. Myślę nieraz czy chrześcijanin powinien być zawsze szczęśliwy. Zastanawiam się, bo wszyscy tego szczęścia szukają. Kupując super telewizor lub inne super gadżety, chcemy, choć przez chwilę się nim napawać. Pan Jezus przecież też nie powołuje nas do przezywania jakiegoś "dramatu". Jednakowoż, w swych naukach, nie propaguje szukania szczęścia poprzez pryzmat doczesności. Wychodzi z tego kuriozum, polegające na tym, ażeby odrzucić wszytko to, co daje poczucie szczęścia, aby szczęście osiągnąć. Tyle, że Jezus proponuje nam szczęście PRAWDZIWE. Zatem idąc Jego drogą powinniśmy być "szczęśliwi inaczej"? A cóż to takiego to prawdziwe szczęście? Jak zatem Chrześcijanin powinien być szczęśliwy? Idąc za naukami Chrystusa, jesteśmy zatroskani o naszego wroga, umęczeni troskami o bliźniego, umęczeni dbaniem o najbliższych - w dodatku często bez wzajemności. Odrzuciwszy wszystkie dobra doczesności, pozbawieni dodatkowo korzystania z radości, które niosą. Gdzie tu miejsce na radość, szczęście? To musi być inny wymiar. Wymiar nieopisany, nieokiełznany dla ludzkich zmysłów. W zrozumieniu jaka powinna być radość Chrześcijanina pomoże nam świadectwo św. Faustyny Kowalskiej, spisane w jej pamiętniku.
Podczas tej lektury zwróciłem uwagę na dwie rzeczy: wielki smutek i wielką radość.
Smutek, polegał na trosce o bliźniego. Grzechy popełniane przez innych rozdzierały serce. Jednakowoż, siostra Kowalska prosiła Jezusa by pozwolił on jej jeszcze więcej cierpieć za grzechy innych. Nawet chorować za innych. Zupełnie nie logiczna postawa - patrząc przez pryzmat doczesności. Ale bardzo logiczna z punktu widzenia nauk Jezusa.
Radość również była obecna w sercu świętej. Wynikała ona ze świadomości bycia blisko Chrystusa. Radość ponad udręczeniem, cierpieniem, niezrozumieniem, chorobą, osamotnieniem. Radość zupełnie inna niż nam znana, ale taka, która jest możliwa do osiągnięcia pomimo niesienia krzyża, który musimy często znosić. Krzyż jest nieodzownym elementem naszej wiary, ale nie powinien pozbawiać nas prawdziwej chrześcijańskiej radości bycia uczniem Chrystusa.
Taką właśnie radość proponuje Pan Jezus. Bez wzajemności. Bez doczesności. Pomimo udręk, niezrozumienie i odrzucenia. Radość o wiele większą niż zakup największego i najcieńszego dostępnego na rynku telewizora.
5 Estera 08.09.2010 08:55
„Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło."

Doświadczamy w swoim życiu przedziwnych sytuacji. Józef akurat otrzymał od anioła podpowiedź, owszem po wielkich wewnętrznych zmaganiach, o co w tym wszystkim chodzi?

Dziś najprościej powiem. Serce Cię poprowadzi. Odwagi:)

3 Katarzyna 08.09.2010 08:15
Pokrzepiające...

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama