Refleksja na dziś

Piątek 3 sierpnia 2012

Czytania » My jesteśmy OK!

„Nawracajcie się! – wołał Jeremiasz spełniając nakaz Boga - bo jak nie, dopuszczę, że zostaniecie zniszczeni”.  „Jak śmiesz nam mówić, że Bóg skieruje się przeciw nam?” – odpowiedzieli mu.

Dziś wezwanie Jeremiasza słychać z wielu ust. I dobrze. Przecież wszyscy potrzebujemy nawrócenia. Biada jednak temu, kto powie tak wzywającym do nawrócenia prorokom i jeszcze wskaże konkretny błąd. Usłyszy coś w stylu: "cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?”

Bo nawrócenia - zwłaszcza takiego gruntownego, a nie drobnego retuszu - potrzebują oni. My jesteśmy OK.

Obym zawsze miał odwagę konfrontować swoje życie z wymaganiami Ewangelii. Jeśli się nawrócę, Bóg mi wybaczy. Ale co ma zrobić, gdy mojego grzechu nawet nie chcę zobaczyć?

Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

1 jola1501 03.08.2012 20:39
ani oko nie widziało , ani ucho nie słyszało , ani serce człowieka nie zdołało pojąć , jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
2 kratka 03.08.2012 20:00
dziś SŁOWO o odrzuceniu.. i Jeremiasza, i JEZUSA odrzucono..
Tak myślę pod koniec mijającego dnia, czy przeze mnie nie był dziś ktoś odrzucony..?
0 Estera 03.08.2012 12:17

"A Jezus rzekł do nich: „Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony”. I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa."
Mt 13,54-58

Właśnie, przyjąć jak dziecko, prosto bez spekulacji tego świata. Uwierzyć, że to łaska Pana dźwiga nas do cudu, który ma być właśnie naszym udziałem.

renata155 zapraszam:)

Boże, dziękuję, że jesteś teraz i zawsze!
Tobie chwała na wieki!




2 renata155 03.08.2012 01:12
pewnie znowu nie na temat..a moze?..dzis zauwazyłam brak pewnej wady...kolejnej zresztą..to nie moja praca(raczej współpraca)..i zaniepokoila mnie mysl ze jakos niebezpiecznie szybko zblizam sie do siebie samej..i że chyba niekoniecznie jestem gotowa na to spotkanie ;)--inna mysl..modlitwa w Ogrójcu,tam wazyły sie losy mojej wolnosci (zerwanie węzów wad,grzechu..jest uwalnianiem)..nagle zdalam sobie sprawe,że jezusowa krew,Jezusowe zmaganie,Jezusowa walka..obejmuje mnie cąła ,z kazda najmniejsza moja winą,z najmniejszym zaniedbaniem...że ON mnie tam wtedy poznał,i przyjął..bez jednej skargi,bez jednego zastrzezenia--mnie..absolutnie dla niego nieprzydatnej..jaka mam dla Niego wartosc?..z czego ona wynika?..im więcej Pan mnie odkrywa..tym bolesniej doświadczam swojje nicosci,slabości,nieprzydatnosci,brzydoty..a Jednak ON tam okrył mnie swoją Miloscią...co innego jest wiedziec,przyjac rozumem..co inego "poczuć"..mia kolejna godzina od tej mysli..a ja wciaz czuje drżenie nóg.i rak...i tak bardzo chciałabym cos zrobić..i tak mocno widze,ze nie jestem w stanie zrobic NIC

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama