Refleksja na dziś

Wtorek 7 lutego 2017

Czytania » Tradycja

I mówił do nich: Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować.

Niezwykle trudna sytuacja. Bo przecież te wszystkie prawa, przykazania i zasady nie wzięły się znikąd. Nie wyprodukowała ich też ludzka złośliwość. W założeniu miały chronić jakieś wielkie dobro. Były odczytaniem woli Bożej wobec człowieka.

Skąd zatem tak ostry osąd Jezusa?

Wprowadzono prawo i pilnowano jego przestrzegania. Interpretowano prawo. Gdzieś po drodze zaginął jego sens. Pozostała litera. Nie zastanawiano się już nad dobrem ani nad tym, czego oczekuje Bóg. Było przecież uświęcone tradycją prawo...

To niebezpieczeństwo grozi każdemu z nas. Wiele tradycji czy zwyczajów wyrosło z pragnienia dobra. Z odczytania Bożej woli. Jeśli jednak zapomnimy, o co w tym wszystkim chodziło, skupiając się na samej tradycji, grozi nam to, co faryzeuszom.

Idąc za tradycją w imię Boga porzucimy samego Boga.

 

Joanna M. Kociszewska

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

0 Łukasz 07.02.2017 10:57
Zebrali się u niego czyli byli nie tylko elitą religijną, ale i jego gośćmi, a On im tak wygarnął bez szacunku. Mocne. Ale mogło być dla nich terapią szokową, punktem zwrotnym, nawróceniem. A czy było? Czy może woleli pozostać przy tradycji? nawet kosztem Słowa? >>znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję<< A my co wybieramy? Tradycja jest "łatwiejsza", jest dla ludzi przez ludzi stworzona. Można po ludzku być z siebie dumnym gdy sie tak człowiek po ludzku namęczy i poświęci by jej przestrzegać, a może i ją rozwinąć. Bóg już nawet nie jest nam potrzebny. To my sami robimy to dla Niego. Nie musi nam w tym pomagać. Jeszcze by chciał za tę pomoc uszczknąć coś z naleznej nam za to chwały. Słowo musi się nagiąć, usunąć. Tradycja ważniejsza. Dla Niego zostawiamy sprawy krytyczne i beznadziejne. Nacodzień nieźle sobie dajemy radę bez Niego, dzięki tradycji. Dzięki tradycji bez Niego ???
0 Gość 07.02.2017 08:53
Tak też mogą powstawać różne zwyczaje: Co wieczór, gdy guru zasiadał do odprawiania nabożeństwa, łaził tamtędy kot należący do aśramu, rozpraszając wiernych. Dlatego guru polecił, by kota związywać podczas nabożeństwa. Długo po śmierci guru nadal związywano kota w czasie wieczornego nabożeństwa, a gdy kot w końcu umarł, sprowadzono do aśramu innego kota, aby móc go związywać w czasie wieczornego nabożeństwa. Wieki później uczniowie guru pisali wielce uczone traktaty o istotnej roli kota w należytym odprawianiu nabożeństwa.
Anthony de Mello (z książeczki „Śpiew ptaka”)

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama