Mówię o tych,którzy to robią i nie widzą w tym nic złego.Ja nie modlę się do żadnych figurek ani obrazów.Po prostu nasunęło mi się takie pytanie po przeczytaniu,zwłaszcza końcowy fragment.
Ja też nie modlę się do figur ani do obrazków. Modlę się to Boga. Figury i obrazy są znakami przypominającymi mi o Bogu; pozwalającymi mi łatwiej skierować myśli ku Bogu.
Różnica jest istotna. Kto tego nie rozumie (znaczenia znaków) niech zapyta się samego siebie, czy kiedykolwiek próbował jeść obiad przy znaku informującym przy restauracji, czy poszedł do samej restauracji; czy tankował przy znaku informującym o stacji benzynowej czy wjechał jednak na stację.
Znak przypomina, informuje, wskazuje, ale nie jest tą rzeczywistością, o której przypomina, o której informuje, na którą wskazuje. To oczywiste. Dlatego zarzut, ze modlę się do obrazu czy figury, jako tak absurdalny, uważam raczej za przejaw złej woli niż niezrozumienie problemu...
Komentarze do materiału/ów:
Dekalog krok po kroku
2010-07-28 09:49
Fragment książki "Księga wyjścia. Nowy Komentarz Biblijny", który zamieszczamy za zgodą Wydawnictwa Edycja Świętego Pawła. »