Droga

Starożytne drogi nie były planowane i wytyczane.

Ludzie szli trasą najdogodniejszą - czy to gdzieś blisko, czy to dalekimi szlakami karawan. Droga to była tradycja, droga budziła zaufanie. Droga wreszcie tworzyła wspólnotę nią podążających. Dawała czas na rozmowę, stwarzała okazje wzajemnej pomocy. Wreszcie droga stawiała wymagania, hartowała, zaprawiała w trudach życia, wychowywała.

W Biblii archetypem drogi jest wędrówka Hebrajczyków z Egiptu do ziemi Kanaan. Czterdzieści lat wędrówki! Do kresu doszło drugie dopiero pokolenie. A w tak rozumianej drodze warto mieć przewodnika - choć już sama droga staje się bardziej „kimś” niż tylko czymś. Gdy więc Jezus mówi „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6), wszyscy Go doskonale rozumieją.

Mają w pamięci jego porównanie, że są dwie drogi - wygodna i trudna. Ale to właśnie ta trudna prowadzi do celu (Mt 7, 13n). Zresztą, motyw dwóch dróg częsty jest w starożytnej literaturze, nie tylko biblijnej.

Jezus zyskuje tytuł „Wodza i Przewodnika”. A gdy trzeba było jakoś nazwać wspólnotę uczniów Jezusa, a nie istniały jeszcze nazwy „Kościół” i „chrześcijanie”, pada zwrot „zwolennicy tej drogi” (np. Dz 9, 2).

Otwórz: Hbr 10, 19n; Dz 18, 25n; 19, 9.23; Pwt 30, 15n.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .