Warunkiem wiarygodności Kościoła w przyszłych pokoleniach będzie duchowy aspekt życia chrześcijańskiego.
O jego powodzeniu przesądzą ci, którzy odnajdą Boga w najgłębszych warstwach swego istnienia, zdobędą się na nowe zaślubiny z Panem (Iz 54, 5; Ap 19, 7; 21 9) i będą żyć z Tym, który „umiłował ich i samego siebie wydał za nich” (por. Gal 2, 20). Będą żyć na chwałę Jego uwielbienia.
Kościół potrzebuje ukazać w sobie wiarę niesprowadzoną tylko do doktryny, moralizmu, duszpasterstwa „konsumpcji” sakramentów bądź też „religijności dobroludzizmu”. Przyszłość ludzkości będzie potrzebowała Kościoła o rysie mistycznym.
Chodzi o mistykę „nowych narodzin”, mistykę synostwa Bożego, otwartych oczu na przejawy nadprzyrodzoności działania Boga w tym świecie. Kościół musi przełamać deizm dominujący w katolickiej religijności, przejść od duszpasterstwa planowania, aktywizmu, przywiązywania wagi do liczb, statystyk, managementu i wymiernego sukcesu w stronę postawy absolutnego priorytetu świętości i całkowitego zaufania okazywanego Bogu, który w nas sprawia swe dzieła, jak i kiedy chce.
Potrzeba też odchodzenia od pokonstantyńskiej klasyfikacji na duchownych i świeckich, od wspólnoty ontologicznie dwubiegunowej: zarządców i pośredników działania łaski oraz adresatów i poddanych, posłusznych i skromnych członków ludu Bożego. Rozróżnienie na duchownych i świeckich zasadniczo zaciemnia fakt, iż najwyższa godność, jakiej można zaznać w Kościele Chrystusowym, to godność dziecka Bożego, nowego człowieka odrodzonego do życia w Chrystusie. Oba wspomniane stany należą do laós Theú, ludu Bożego, a zatem oba zasadniczo stanowią kategorię „laików”.
W dokumentach soborowych, zamiast pojęciem osób świeckich, autorzy posługiwali się chętniej określeniem christifideles, oznaczającym wierzących w Chrystusa. Wśród nich można dopiero dostrzec całą gamę powołań i charyzmatów, jakie Duch Święty wzbudza na korzyść chrześcijańskiej wspólnoty. W społeczeństwie cywilnym nie wyróżnia się obywateli i funkcjonariuszy publicznych. Zawsze i z istoty rzeczy jest się obywatelem, dodatkowo zaś funkcjonariuszem. Funkcjonariusz to nie wyróżnienie, ale posługa spełniana dla dobra obywateli. W Kościele diakon, prezbiter, biskup, papież zasadniczo są „laikami”, bo przy należą do ludu Bożego. Są christifideles, wierzącymi w Chrystusa.
Jednym z podstawowych tematów ostatniego soboru było powszechne kapłaństwo ochrzczonych. „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miło sierdzia doznali” (1 P 2, 9–10; por. Ap 1, 6; 5, 10; por. Wj 19, 44–45).
Sobór naucza: „Jezus Chrystus tym, których wiąże ściśle z życiem i posłannictwem swoim, daje również udział w swej funkcji kapłańskiej (munus sacerdotale) dla sprawowania kultu duchowego, aby Bóg był wielbiony, a ludzie zbawieni. Toteż ludzie świeccy, jako poświęceni Chrystusowi i namaszczeni Duchem Świętym, w przedziwny sposób są powołani i przygotowani do tego, aby rodziły się w nich zawsze coraz obfitsze owoce Ducha” (KK 34).
Świeccy mają w sobie „konsekrację chrzcielną”, są zatem „poświęcani […] jako dom duchowy i święte kapłaństwo” (KK 10). Z tego wynika, iż mają bezpośredni dostęp do Boga (Ef 2, 18; 3, 12), są z jedynym kapłaństwem Chrystusa złączeni i gotowi do składania duchowych ofiar, a nadto samych siebie (KL 48; KK 10. 11). Są włączeni w dzieło przebaczenia i pojednania, posłani do głoszenia Ewangelii słowem i czynem. Jako pośrednicy miłości Boga mają ją świadomie wprowadzać w życie własne i innych. Wreszcie biorą udział w liturgii uświęcenia codzienności oraz modlitwach za siebie nawzajem i za cały świat (DK 2).
Jeden z uczestników soborowych, kard. Julius Döpfner tłumaczył to następująco: „W chrześcijaństwie, w odróżnieniu od podejść innych religii, nie ma żadnych «świętych osób», którym przysługiwałaby go kapłaństwa całego Ludu Bożego wynikającego z chrztu, lecz służą pełnemu urzeczywistnieniu go w Kościele […]. Kapłani działają w służbie ich wiary, nadziei i miłości. Jako bracia i przyjaciele uznają i wspierają ich godność dzieci Bożych oraz pomagają im wypełnić szczególną rolę w misji Kościoła”.
Ogniska wiary i miłości świętość obiektywna na gruncie szczególnego wybraństwa właściwego dla służenia Bogu i specjalnej konsekracji… Wszystko to jest zarezerwowane do Chrystusa. Toteż powinniśmy porzucić określone podejście do naszego stanu wynikające z przywilejów, o których myśleliśmy, że się nam należą jako kapłanom, a które są wynikiem jedynie pewnych historycznych okoliczności”. „Kapłaństwo urzędowe służy kapłaństwu wspólnemu. Przyczynia się ono do rozwoju łaski chrztu wszystkich chrześcijan” – stwierdza Katechizm (KKK1547). Specyfiką sakramentu święceń jest bycie znakiem sakramentalnym, który zasadniczo ukazuje sobą to, do czego odsyła. Przypomina wiernym, że jeden jest Pan Kościoła, On jeden nim kieruje i On nim rządzi – Jezus Chrystus.
W posłudze kapłanów i biskupów Kościół ma uświadomić sobie, że Chrystus jest jego kapłanem i pasterzem, że życie kościelne chrześcijan opiera się na całkowitym pierwszeństwie łaski. Określone osoby biorą na siebie odpowiedzialność za to, by w środowisku Kościoła łaska Boża nie została zapomniana i nie została przyduszona prawem bądź instytucją. „Obecność i rola prezbiterów w Kościele nie zastępują powszechne go kapłaństwa całego Ludu Bożego wynikającego z chrztu, lecz służą pełnemu urzeczywistnieniu go w Kościele […]. Kapłani działają w służbie ich wiary, nadziei i miłości. Jako bracia i przyjaciele uznają i wspierają ich godność dzieci Bożych oraz pomagają im wypełnić szczególną rolę w misji Kościoła”. Ważne, by nie przyznawać sobie nadmiernego znaczenia. „Najmniejszy przejaw samouwielbienia czy władzy absolutnej oznacza sprzeniewierzenie się tej funkcji”.
*
Powyższy tekst jest fragmentem książki "Kto wierzy, widzi więcej". Autor: ks. Robert Skrzypczak. Wydawnictwo BIAŁY KRUK
