Bóg jest cierpliwy. Jako ten, który jest „światłością, w której nie ma żadnej ciemności” nie może jednak akceptować zła.
Zawiła jednak ta struktura Apokalipsy. Już była opowieść o wizji, w której Jan ujrzał koniec tego porządku świata. Teraz znów wszystko toczy się dalej... Bibliści uważają, że 15 rozdział Apokalipsy kontynuuje wątek, o którym mowa była w jej 11 rozdziale. Trzy kolejne przerywały tę narrację i były skrótowym przedstawieniem Kościoła żyjącego w świecie, na ziemi i końca tego porządku rzeczy. Teraz wróci spojrzenie na wszystko z perspektywy nieba.
Przypomnijmy owe trzy ostatnie rozdziały: to najpierw obraz Niewiasty, tej obleczonej w słońce, z księżycem pod stopami i wieńcem z dwunastu gwiazdami nad głową, symbolizującej lud Boży. Dzięki zrodzonemu przez nią Potomkowi – Chrystusowi, który odniósł na krzyżu zwycięstwo, a potem wstąpił do nieba, jest ona (Kościół – Eklezja) już bezpieczna; zbiegła na pustynię, gdzie jest otoczona Bożą opieką. To jednak jeszcze nie niebo, to czas próby. Pokonany szatan, wpadłszy w wielki gniew i świadom, że niewiele mu zostało czasu, walczy teraz z innymi potomkami Niewiasty, czyli z członkami Kościoła. Ci muszą w tych przeciwnościach wytrwać w wierności Bogu. A posługuje się szatan najpierw pierwszą Bestią – państwem żądającym dla siebie boskiej czci. Potem posługuje się też drugą – fałszywym prorokiem, który stara się o szerzyć kult pierwszej. Tych jednak, którzy należą do Boga i nie przyjęli na siebie znaku przynależności do Bestii, nic nie jest w stanie zniszczyć. Czeka ich nagroda. Tych zaś, którzy oddawali część Bestii i do końca w tej postawie trwali, czeka w dniu ostatecznym surowy sąd.
Teraz jednak, jak wspomniałem, wizje świętego Jana wracają do wątku porzuconego w 11 rozdziale. Czyli spojrzeniu na wszystko z perspektywy nieba. Przypomnijmy ogólnie: wizja złamania przez Baranka ostatniej, siódmej pieczęci księgi losów świata (8,1) rozpoczyna ciąg wizji związanych z rozlegającym się kolejno dźwiękiem siedmiu trąb. Trzy ostatnie związane są też z powtarzającym się trzykrotnie „biada”. Wiemy, że zgodnie z zapowiedzią anioła w dzień, gdy rozlegnie się dźwięk siódmej trąby „misterium Boga się dokona” (10,7). To misterium w wizji Jana już się więc rozpoczęło, bo siódma trąba już rozbrzmiała. Po swoistej wstawce rozdziałów 12-14, pokazującej miejsce Kościoła i jego dzieci w tym świecie, teraz czas na przedstawienie dalszych wydarzeń związanych z dokonującym się misterium Boga.
Śpiew nad szklanym morzem
I ujrzałem na niebie znak inny -
wielki i godzien podziwu:
siedmiu aniołów trzymających siedem plag, tych ostatecznych,
bo w nich się dopełnił gniew Boga.
I ujrzałem jakby morze szklane, pomieszane z ogniem,
i tych, co zwyciężają Bestię i obraz jej,
i liczbę jej imienia,
stojących nad morzem szklanym,
mających harfy Boże.
A taką śpiewają pieśń Mojżesza, sługi Bożego,
i pieśń Baranka:
„Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu,
Panie, Boże wszechwładny!
Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi,
o Królu narodów!
Któż by się nie bał, o Panie, i Twego imienia nie uczcił?
Bo Ty sam jesteś Święty,
bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą,
bo ujawniły się słuszne Twoje wyroki”.
Jan widzi więc kolejny znak – siedmiu aniołów trzymających siedem plag. To plagi ostateczne – pisze Jan, w nich dopełni się gniewa Boga.
Gniew? Trzeba pamiętać w jakim znaczeniu słowo to jest używane w Apokalipsie i szerzej, w doniesieniu do Boga w Biblii. To antropomorfizm, mający wskazać człowiekowi na siłę i nieuchronność Bożej reakcji. Nie chodzi jednak o emocję; niepohamowaną emocję, która miałaby popchnąć Boga do jakiegoś ślepego, niesprawiedliwego odwetu. Gniew Boga to raczej Jego sprawiedliwa odpowiedź na to co robią ludzie: na konsekwentne odrzucanie Go. I to mimo świadectwa wielbiących Go chrześcijan i mimo mających służyć opamiętaniu sukcesywnie spadających na ludzkość kar. To zatwardziałe ludzkie serce w końcu spotyka adekwatną, sprawiedliwą Bożą odpowiedź.
Siedem plag? W tej chwili nie wiemy jeszcze o co konkretnie chodzi. Przypominamy sobie jednak, że w jednej z poprzednich wizji mowa była już o trzech innych plagach: o ogniu, dymie i siarce. To w wizji tego, co nastąpiło po szóstej trąbie i drugim biada (9, 13-19). Tam, przypomnijmy, chodziło o czterech aniołów pędzących na straszliwych koniach i zabijających (dokładniej to konie owe konie zabijają) trzecią część ludzi. W sumie jest więc tych plag dziesięć. Coś się przypomina? Właśnie. 10 plag, które przed wyjściem Izraela spadły na Egipt. To znacząca aluzja. Zaraz do tego przejdziemy. Teraz jednak zauważmy coś jeszcze.
W opowieści Księgi Wyjścia dotyczącej plag zwraca uwagę, że dwie pierwsze potrafili wywołać także egipscy czarownicy. Trzeciej, choć próbowali, już nie mogli. Pojawią się oni jeszcze przy pladze wrzodów, ale już nie jako ci, którzy potrafią w tej kwestii coś zdziałać, ale jako jej ofiary. Trzy pierwsze plagi Apokalipsy są plagami, które są w mocy „pozabożej”, to znaczy działają je siły wrogie Bogu.... Dość słaba to jednak analogia. Istotniejsze jest jednak co innego: to, że trzy pierwsze plagi historii wyjścia zdają się dosięgać wszystkich. Począwszy od czwartej plagi zdają się jednak spadać już tylko na Egipt, nie dotykając zamieszkałej przez Izraela ziemi Goszen. Nie jest to wprost powiedziane przy każdej z plag, ale przy większości – tak. Czy ten podział Apokalipsy na trzy plagi, a potem siedem plag, do tego rozróżnienia z Księgi Wyjścia nawiązuje? Być może. Trzy pierwsze plagi Apokalipsy zdają się dotykać wszystkich. Siedem kolejnych, które opisane zostaną w następnym rozdziale, uderzy, jak to przy niektórych z nich zaznaczono, w czcicieli Bestii, w tych, którzy nie chcą uznać panowania Boga.
To nie jedyna zawarta w tej wizji aluzja do historii Księgi Wyjścia. Zwróćmy uwagę: Jan widzi morze szklane pomieszane z ogniem. Szklane? To pewnie to samo, które widział we wcześniejszej wizji (4,6). Tam, przypomnijmy, wskazywało ono, że wizja rozgrywa się w niebie; bo ziemia jest gdzieś pod owym niebem, w dole. Dla jasności: to nawiązanie do starożytnej wizji świata, znanej najbardziej z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju, gdzie niebo które widzimy nad głową jest wielkim, górnym oceanem; stąd Bóg drugiego dnia stwarzania tworzy w środku morza sklepienie oddzielając wody w dole od wód w górze (Rdz 1,6). W wizji 4 rozdziału Apokalipsy to morze jest przed tronem, w dole; a dopiero pod nim jest ziemia z jej sprawami. I teraz, w wizji 15 rozdziału Apokalipsy, jest podobnie: scena rozgrywa się w niebie, ziemia jest pod owym szklanym morzem, gdzieś w dole.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |