Apokalipsa dziś. Kara ostatniej (?) szansy

Gniew Boży to nie zemsta. To wyraz Bożej sprawiedliwości, która nie może zła tolerować w nieskończoność.

Przytoczmy ten tekst jeszcze raz, zawiera bowiem ciekawsze jeszcze treści. 

„I usłyszałem anioła wód, mówiącego: «Ty jesteś sprawiedliwy, Który jesteś, Który byłeś, o Święty, że tak osądziłeś. Ponieważ wylali krew świętych i proroków, krew również pić im dałeś. Godni są tego!»”. 

Bóg, choć niszczy, jest w swoim sądzie sprawiedliwy – orzeka czy to anioł opiekun stworzenia, czy samo stworzenie. Czytając odnoszące się do Boga określenie „Który jesteś, Który byłeś”, a znając podobne z pierwszego i czwartego rozdziału Apokalipsy, oczekiwalibyśmy jeszcze zwrotu „Który przychodzisz”. Teraz jednak tego określenia nie ma. Dlaczego? Bo Bóg właśnie już przyszedł; ostatecznie. Już więcej „Przychodzącym” nie będzie. A osądził słusznie, bo skoro nieprawi wylali „krew świętych i proroków”, teraz krew wyleje się na nich; odczują skutki swoich własnych czynów. Zwróćmy uwagę: nie jest to odpłata „oko za oko”; to nie ich krew się rozlewa, ludzie ci nie zostają zabici; krew jednak zewsząd ich otacza. Jak przeczytamy w dalszym ciągu tej wizji, to ciągle kary, które mają skłonić zatwardziałych do tego, by uklękli przed Bogiem. 

Napisałem trochę wyżej „stop”. Teraz możemy ruszyć, zastanowić się już co konkretnie znaczy ta zamiana wody mórz, rzek i źródeł w krew. Wydaje się, że nie będzie błędem, jeśli ujmiemy to w ten sposób: przelewaliście krew tych, którzy czcili Boga, to krew będziecie mieli wszędzie. Wypowiedź anioła wód sugeruje, że będzie to plaga jakoś związana z uderzeniem w świat przyrody, z zachwianiem w niej równowagi. Niekoniecznie jednak znaczy to, że dotyczyć będzie tylko i wyłącznie wód...

A gdy czytamy dalej, małe zaskoczenie: „I usłyszałem, jak mówił ołtarz: «Tak, Panie, Boże wszechwładny, prawdziwe są Twoje wyroki i sprawiedliwe»”. Jan słyszy mówiący ołtarz? Hm. Być może to aluzja do sceny z szóstego rozdziału Apokalipsy, gdy Baranek otworzył piątą pieczęć. Przypomnijmy.

A gdy otworzył pieczęć piątą, 
ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego 
i dla świadectwa, jakie mieli. 
I głosem donośnym tak zawołały: 
«Dokądże, Władco święty i prawdziwy, 
nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?» 
 dano każdemu z nich białą szatę 
i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli, 
aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia, 
którzy, jak i oni, mają być zabici. 

Pod ołtarzem, sam ołtarz... Czy to istotna różnica? Chyba nie. Wydaje się, że ołtarz w analizowanej scenie może przedstawiać właśnie tych, którzy swoje życie złożyli na ołtarzu; tych, którzy wiernie, mimo przeciwności, trwali przy Chrystusie. Pytali wcześniej dokąd jeszcze Bóg nie będzie wymierzał kary tym, którzy przelali ich krew. Teraz widzą, ż e ten czas nadszedł. I deklarują: tak, Boże, naprawdę postąpiłeś sprawiedliwie. Odpłaciłeś za to, co nas spotkało. Koniecznie jednak jeszcze raz zwróćmy uwagę: tu nie ma odpłaty „oko za oko”; wylewaliście krew, teraz jesteście w tej krwi skąpani. Ale jeszcze żyjecie, to nie wasza krew się rozlewa; macie jeszcze szansę, by klęknąć przed Bogiem....

Już nie bezpieczny dom

Dalej zaś czytamy, dla wygody przytoczmy to raz jeszcze

A czwarty wylał swą czaszę na słońce:
i dano mu władzę dotknąć ogniem ludzi.
I ludzie zostali dotknięci wielkim upałem,
i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami,
a nie nawrócili się, by oddać Mu chwałę. 

O jaką tu konkretnie plagę chodzi? O upały? Tak dokładnie napisano i na pewno nie jest błędem rozumieć to dosłownie. Jeśli ktoś woli widzieć w tym np. zdradliwe przypieczenie ultrafioletem (oparzenia słoneczne) to też chyba może. Być może trzeba jednak to widzieć szerzej: niebo (to fizyczne niebo nad naszymi głowami) zbuntowało się przeciwko człowiekowi. A więc w tych czterech plagach cała przyroda: ziemia, wody morskie i lądowe oraz niebo, stają się narzędziem Bożej kary; świat zamiast być przyjaznym domem staje się przestrzenią koszmaru cierpienia. Tak, to kara: jednak kara, która, jak czytamy, ma służyć temu, by wielbiący Bestię i jej obraz ukorzyli się, nawrócili i oddali chwałę Bogu. Ale nie chcą. Trwają w uporze. Tak, widzą, kto jest Panem. Czują to na własnej skórze. Zamiast jednak się ukorzyć, bluźnią Bogu. 

Jan ciągnie opis tej swojej wizji dalej. Ale żeby ten odcinek za bardzo się nie rozrósł, w tym miejscu się zatrzymajmy. I spróbujmy, jak zwykle, zapytać: a dziś?

Tajemnica zatwardziałości ludzkiego serca

To wizja czasów, gdy Przychodzący już przyszedł. On Jest, od Niego wszystko zależy. On Był, bo od grzechu pierwszych rodziców realizował swój plan zbawienia, ale już nie jest tym, który przychodzi; przychodzenie, interweniowanie, zamieniło się w ciągłość bycia; On Jest. Sąd nad światem już... Rozpoczął się? Może inaczej. Wszak w Ewangelii Jana czytamy, że sąd rozpoczął się już znacznie wcześniej, w tym co wydarzyło się 2000 lat temu w związku z osobą Jezusa Chrystusa (J 12,31). Może czytając ten fragment Apokalipsy lepiej powiedzieć: ten sąd wszedł w decydującą fazę. W decydującą z perspektywy ludzi, bo szatan, „władca tego świata”, został już osądzony dawno... Jeśli więc scena, której się przyglądaliśmy w tym odcinku cyklu jest raczej przyszłością, to trudno w prosty sposób odnosić ją do naszego dziś. Jedno jednak mocno rzuca się tu w oczy: upór, z jakim oddający cześć Bestii trwają przy swoim. Widzą, więcej, doświadczają na własnej skórze, kto jest Panem. Ich odpowiedzią nie jest jednak skrucha, uklęknięcie przed Bogiem, a bluźnierstwa. Upodobnili się do Smoka, do diabła: wiedzą, kto jest Panem, ale Mu się sprzeciwiają...

Na pewno nie nam sądzić, kto jeszcze błądzi, a kto, już wiedząc, że Panem wszystkiego jest Bóg, sprzeciwia się Mu. Nie sposób jednak nie zauważyć, że wydaje się, iż takie postawy czasem wśród ludzi widzimy. Wyraża się to na przykład w postawie: nie wierzę w Boga, bo..,” i tu padają jakieś zarzuty. Że jest niesprawiedliwy, że niewoli, że stoi po stronie silniejszych i temu podobne. Być może jest to tylko niezgoda na fałszywy obraz Boga, jaki namalowało w sercu tych ludzi ich życie. Ale brzmi to na bunt, prawda? Ci ludzie znają Boga (zapomnijmy na chwilę o rozważaniach Jana z 1 listu o tym, kto naprawdę zna Boga), wiedzą mniej więcej kim jest, ale Mu się sprzeciwiają....

Ta scena Apokalipsy uświadamia nam, że niewiara niekoniecznie wynika z zagubienia; że ci, którzy w Boga odrzucają są tylko zagubionymi owcami, drachmami, czy w najgorszym przypadku, lekceważącymi Ojca marnotrawnymi synami. Nie: są ludzie, którzy po prostu nie chcą uznać, że jest nad nimi Bóg. Będą trwali w swoim odrzuceniu Boga, choćby wszystko mówiło im, że On naprawdę jest i że nie są ponad Nim. 

To chyba też część odpowiedzi na nasze pytanie o nieskuteczność ewangelizacji. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że jesteśmy mało przekonujący. Są ludzie, którzy nie chcą nad sobą Boga i koniec. Czy kiedyś się nawrócą? Jak widać, ich upór potrafi być wręcz irracjonalny. Będą ewidentnie sobie szkodzić, ale zdania nie zmienią...

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg