Na II niedzielę zwykłą roku A z cyklu "Wyzwania".
więcej »Przeżycia proroka, jego perypetie małżeńskie są piękną alegorią niewierności narodu wybranego oraz Bożego miłosierdzia.
Prorok Ozeasz żył w VIII wieku p.n.e., w północnym królestwie Izraela. Tam prowadził swoją działalność. Był ostatnim z proroków północnego państwa.
Druga połowa VIII wieku przed naszą erą to czas bardzo trudny dla Żydów, tak mieszkających w północnym, jak i w południowym państwie. Prorok był świadkiem nie tylko upadku etyki i religijności współbraci. Izrael destabilizował się tak pod naporem agresywnych sąsiadów, jak i wewnętrznej korupcji. Prorok nawoływał do naprawy państwa i odnowy duchowej. Na próżno? Na pewno za późno. Państwo północne zostało podbite przez Asyryjczyków około 722 roku przed naszą erą, stolica Samaria zdobyta, ostatni król wzięty do niewoli. Jako samodzielny byt nigdy się już nie odrodziło. Ludność została deportowana, rozproszona. Wydarzenia te spowodowały, żę dziesięć plemion Izraela zaginęło i nigdy już o nich nie słyszymy na kartach Biblii. Prorok przepowiada, że naród jednak podźwignie się i zjednoczy jako jedno państwo w przyszłości.
Bóg przygotowuje proroka do rozpoczęcia nauczania, robi to w sposób bardzo osobliwy. Tak jakby chciał, aby Ozeasz sam przeżył ból zdrady i odrzucenia, aby zrozumiał frustracje Boga. Bo taka właśnie była relacja między Bogiem a narodem wybranym. Miłość została odrzucona, skorumpowana przez obce bóstwa i nieetyczne postępowanie. Bóg nakazał prorokowi poślubienie kobiety nierządnej! Ozeasz stwierdził, że wziął za „żonę kobietę, co uprawia nierząd.” Miała na imię Gomer. Urodziła mu trójkę dzieci o raczej symbolicznych imionach: „Bóg sieje” (Jizreel), „Dla której nie ma miłosierdzia” ( Lo-Ruchama), „Nie mój lud” ( Lo-Ammi ). Gomer zdradziła Ozeasza i odeszła z innym mężczyzną. Bóg przekonał proroka, aby ten odnalazł wiarołomną żonę i ją wykupił. Ozeasz tak właśnie postąpił, przebaczył jej i przyjął ją z powrotem. Przeżycia proroka, jego perypetie małżeńskie są piękną alegorią niewierności narodu wybranego oraz Bożego miłosierdzia. Ozeasz symbolizuje Boga, a niewierna żona lud Izraela, podobnie jak ona niewierny. Lud, tak jak Gomer zdradza i odchodzi. Bóg swój naród przyjmuje z otwartymi ramionami na powrót. Zawsze.
Co urzeka, to element osobisty, dramat przekuty w wielkie dzieło. To rzadka zdolność, aby móc podnieść się po tragicznym upadku. Ciągle słyszymy, że po tak wielkiej krzywdzie, jaką nam wyrządzono, nie mamy już siły na nic. Ale wiktymologia jest drogą donikąd. Każdego z nas los skrzywdził na jakimś etapie naszego życia. Ale nie każdy musi być ofiarą. Ofiarą stajemy się na własne życzenie i za własnym pozwoleniem. Nikt nie uczyni z nas ofiary, no chyba, że sami się na to zgadzamy.
Pięknie wpasowuje się tutaj Marek Aureliusz, który stwierdził: „usuń poczucie krzywdy, a usunie się i krzywda.” Ignorując dawne urazy, nie godząc się na bycie ofiarą, możemy pójść do przodu. Ozeasz poszedł jeszcze dalej. On żonie wybaczył, zanim ona zrozumiała swój błąd. Ona jeszcze nie zeszła ze złej drogi, nie szukała darowania win, kiedy jej przebaczono. A on odszukał ją i wykupił za „piętnaście syklów srebrnych”.
Być jak Ozeasz to jest cud. Odnaleźć w sobie przebaczenie, odwagę, aby pomóc komuś, kto upadł, komuś kto upadając, skrzywdził nas boleśnie, to jest dopiero cud. Przebaczyć, nie czkając na nawrócenie. Ciepłe słowo jest zawsze skuteczniejsze aniżeli strofowanie winowajcy. Jakże łatwiej jest przygarnąć grzesznika, kiedy pamiętamy, że sami też kiedyś zbłądziliśmy, skrzywdziliśmy kogoś. Nie można przejść przez życie, nie potykając się ani razu. Ozeasz tę drogę pokonał pięknie. Był wielki, kiedy los zepchnął go na margines. Będąc w najniższym punkcie swojego życia, zachował godność. Wybaczał niewybaczalne. Być jak Ozeasz, „to jest dopiero coś”., jak niegdyś śpiewał Edward Stachura.
Acha i jeszcze jedno. „Kto sieje wiatr, zbiera burzę”. To przysłowie zawdzięczamy właśnie jemu – Oz 8,7.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI