Na IV Niedzielę Wielkiego Postu A z cyklu "Wyzwania".
więcej »Świat dla chrześcijanina jest realny, dobry i piękny, gdyż został stworzony przez Boga, a ludzie są Dziećmi Bożymi, które Bóg stworzył „na swój obraz”.
Kiedy w 966 r. książę Mieszko I wraz ze swoim otoczeniem przyjął w Poznaniu Chrzest św., nastąpiła potem sukcesywna chrystianizacja całego państwa piastowskiego. Chrzest dawał Mieszkowi I, jak i jego poddanym, szansę na zbawienie. Dawał tę szansę także piastowskiemu potomstwu księcia, a także wszystkim mieszkańcom polskich krain po dzień dzisiejszy.
Mieszko z pewnością w momencie podejmowania decyzji o przyjęciu wiary chrześcijańskiej znał podstawowe jej zasady. Państwo polskie, opisywane w latach 965–966 przez żydowskiego kupca Ibrahima ibn Jakuba, było potężne i dobrze zorganizowane: „A co się tyczy kraju Mesko, to [jest] on najrozleglejszy z ich [tzn. słowiańskich] krajów. Obfituje on w żywność, mięso, miód i rolę orną [lub: rybę]. Pobieranie przez niego [tj. Mieszka] podatki [lub: opłaty] [stano wią] odważniki handlowe. [Idą] one [na] żołd jego mężów [lub: piechurów]. Co miesiąc [przypada] każdemu [z nich] oznaczona [dosł. wiadoma] ilość z nich. Ma on trzy tysiące pancernych [po dzielonych na] oddziały, a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych [wojowników]. Daje on tym mężom odzież, konie, broń i wszystko, czego tylko potrzebują. A gdy jednemu z nich urodzi się dziecko, on [tj. Mieszko] każe mu wypłacać żołd od chwili urodzenia [dosłownie: w godzinie, w której się rodzi], czy będzie płci męskiej czy żeńskiej. A gdy [dziecię] dorośnie, to jeżeli jest mężczyzną, żeni go i wypłaca za niego dar ślubny ojcu dziewczyny, jeżeli zaś jest płci żeńskiej [dosł. kobietą], wydaje ją za mąż i płaci dar ślubny jej ojcu. A dar ślubny [jest] u Słowian znaczny, w czym zwyczaj ich [jest] podobny do zwyczajów Berberów. Jeżeli mężowi urodzą się dwie lub trzy córki, to one [stają się] powodem jego bogactwa, a jeżeli mu się urodzi dwóch chłopców, to [staje się] to powodem jego ubóstwa”.
Można sądzić, że potęga owego państwa była po części zasługą samego Mieszka (który objął władzę zapewne około 960 r.), po części zaś jego ojca Siemomysła. Nie można więc wykluczyć, że Mieszko, wychowany na zamożnym dworze książęcym Siemomysła, odebrał całkiem dobre jak na owe czasy wykształcenie dzięki pracy jakiegoś księdza lub zakonnika. Nie można też wykluczyć, że ktoś z rodziny książęcej wyznawał chrześcijaństwo już wcześniej, skoro deska progowa z fundamentów kaplicy na Ostrowie Tumskim w Poznaniu została metodą dendrochronologiczną datowa na na okres po 941 r. Może więc owa kaplica nie była zbudowana przez Mieszka na przybycie Dąbrówki, jak sądzono, lecz istniała wcześniej?
Według niemieckiej kroniki Thietmara Mieszko długo „pogrążony był w wielorakich błędach pogańskich”, a według Galla Anonima do czasu poślubienia Dąbrówki „wedle zwyczaju swego [narodu] siedmiu żon zażywał”. Trudno jednak do końca wierzyć Thietmarowi, który był niechętnie nastawiony wobec Mieszka i jego syna Bolesława. Wzmianka Galla Anonima o siedmiu żonach też budzi nieufność.
Liczba siedem ma w chrześcijaństwie bogatą symbolikę i mogła być tu użyta jako symbol pogańskich obyczajów księcia (kojarzy się np. z siedmioma grzechami głównymi). Nie twierdzę, że Mieszko do 966 r. w ogóle nie był poganinem. Sądzę jednak, że już wcześniej powoli dojrzewał do przyjęcia chrześcijaństwa (prawdopodobnie zmieniając także tryb życia), a o jego ostatecznej decyzji mogły decydować nie tylko względy polityczne, ale także wewnętrzne przekonanie.
Chrzest Polski wprowadzał nasz kraj w krąg cywilizacji chrześcijaństwa zachodniego. A chrześcijaństwo jest religią ludzi wolnych. Tak mówił o wolności chrześcijanina abp Marek Jędraszewski w 2013 r. podczas rekolekcji dla inteligencji w łódzkim kościele oo. Jezuitów:
„Wolność, którą Chrystus zaproponował światu chrześcijańskiemu, to wolność niezależna od tego, jakie kto ma pochodzenie, jakie bogactwo, czy nosi kajdany, czy też nie. Wolność, którą niesie Chrystus, to propozycja bardzo określonego stylu życia. Propozycja, na którą można odpowiedzieć lub ją odrzucić. W jakiejś mierze wolność zależy zatem od każdego człowieka. Wystarczy, że przyjmie on naukę Chrystusa. […] [Takie postawienie sprawy] było prawdziwą rewolucją mentalnościową, a w konsekwencji także społeczną. Bo najbardziej nędzny niewolnik Cesarstwa Rzymskiego, jeśli przyjął naukę Chrystusa i w niej trwał, to niezależnie od tego, czym się zajmował, był wolny. Czuł się wolnym człowiekiem. Z kolei cesarz, od którego skinięcia ręki zależało – zdawało się – wszystko, w oczach chrześcijan jawił się jako człowiek całkowicie zniewolony, bo żył daleko od Dekalogu. […]
Godność chrześcijańska polega na tym, żeby przyjąć wolność, jaką daje Chrystus. Przyjąć własną decyzją i przy niej trwać. […] Nie urodzenie, nie pochodzenie, nie bogactwo, nie władza, nie przemoc. Być wolnym to znaczy wybrać Chrystusa, jako zbawcę i odkupiciela, przyjąć Jego naukę i trwać w niej, pozwolić, by wolność dawała Ewangelia. […] Chrześcijańska wolność jest służbą i miłością. Dla takiej miłości nie ma granic, trzeba dać się jej prowadzić. Bo właśnie ona daje wolność, a taka wolność zmienia oblicze świata”.
Zmiana oblicza świata to zadanie nie tylko natury moralnej – stawanie się lepszymi, ale także materialnej. Pan Bóg powiedział do Adama i Ewy: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście za ludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1, 28).
To Boże błogosławieństwo dla ludzkiej pracy jest równocześnie zachętą do uświęcania świata i roztropnych działań dla polepszania jakości życia na Ziemi, jest napędem rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej.
Świat dla chrześcijanina jest realny, dobry i piękny, gdyż został stworzony przez Boga, a ludzie są Dziećmi Bożymi, które Bóg stworzył „na swój obraz”. Chrześcijaństwo zachęca więc człowieka, społeczności i narody do pracy, tworzenia godziwych wynalazków i odkrywania właściwości dzieł Bożych. Praca staje się narzędziem czynienia dobra dla bliźnich, narzędziem dobrych uczynków, które połączone z wiarą i modlitwą prowadzą ludzi, dzięki Bożej łasce, do zbawienia. Człowiek powinien też posiadać ogromne poczucie własnej godności, gdyż został on stworzony jako osoba, na obraz i podobieństwo Boże...
*
Powyższy tekst jest fragmentem książki "Polski my naród". Autor: Wojciech Polak. Wydawnictwo BIAŁY KRUK
