Na IV Niedzielę Wielkiego Postu A z cyklu "Wyzwania".
więcej »Po śmierci zamienimy się w duchy? Na krótko. Wieczność będzie, jak doczesność, duchowo-materialna.
Bestia, Fałszywy Prorok oraz szatan – diabeł, Smok – już w jeziorze ognia i siarki. Ludzkie czyny osądzone; kogo imię nie znalazło się w księdze życia podzielił los „nieświętej trójcy”. I co dalej? Co dla tych, którzy okazali się w walce życia zwycięzcami? Dla tych, których imiona zapisano w księdze życia? O tym właśnie w kolejnych wizjach Jana. Dla nieobeznanych z Biblią – jak to wyjaśniałem na samym początku cyklu – brzmiących momentami jak dziwaczna baśń. Kto jednak trochę ją zna... Przytoczmy, jak swoją wizję opisuje dalej Jan.
I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową,
bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły,
i morza już nie ma.
I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe
ujrzałem zstępujące z nieba od Boga,
przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.
I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:
"Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi,
i będą oni Jego ludem,
a On będzie "BOGIEM Z NIMI".
I otrze z ich oczu wszelką łzę,
a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
już [odtąd] nie będzie,
bo pierwsze rzeczy przeminęły".
Nowe niebo i nowa ziemia
Niebo i ziemia? To symbol całego świata, wszystkiego, co jest. Jest pod stopami ziemia i wszystko co na niej, i jest nad głową niebo, i wszystko co na nim. Coś więcej widzimy wokół nas? Ogólnie rzecz biorąc – nie. Jan jednak pisze, że pierwsze „wszystko” przeminęło. Teraz widzi nową ziemie i nowe niebo. Nowe wszystko. Albo – zabawmy się słowami – wszystko jest nowe. To nowy świat. Tamten, stary, przeminął. Pierzchł przed obliczem Zasiadającego na tronie – jak czytaliśmy wcześniej (20,11). Co dokładnie znaczy, że jest nowy? Tamten stary został unicestwiony czy tylko odnowiony? Wyzwolony z niewoli zepsucia, jak napisał święty Paweł (Rz 8,21)? Jednoznacznie tego rozstrzygnąć się nie da. Istotne jednak, że to świat materialny. Wszak chodzi o świat tych, którzy po zmartwychwstaniu przecież mają ciała. Świat najpewniej co najmniej równie piękny jak ten, w którym żyjemy teraz. A może i piękniejszy. Bo chyba nie po to Bóg stworzył tak piękny nasz świat, by dać go ludziom tylko na czas jakiś, a potem zniszczyć i kazać tym, którzy byli wierni Jego Synowi aż do śmierci, zadowalać się światem będącym gorszą wersją tego poprzedniego....
To, choć być może wielu tego nie dostrzega, ważna sprawa. Życie wieczne często współczesnemu człowiekowi kojarzy się przebywaniem wśród monotonnej bieli, urozmaiconej czasem lekkim błękitem. I najpewniej jeszcze w którymś tam rzędzie wielkiego tłumu stojącego przed Bożym tronem... Taki obraz wieczności nie jest atrakcyjny, takiego nieba (?) trudno pragnąć. Lepiej więc żyć korzystając z tego życia ile się da, a potem, trudno, pogodzić się, że dobrze już nie będzie. Kiedy alternatywą jest wieczne cierpienie albo wieczna nuda, obie opcje są mało pociągające... Tak jednak nie będzie. Czeka nas świat wielobarwny, z wieloma różnymi krajobrazami, co najmniej tak piękny jak ten nasz, dziś...
Ale dlaczego Jan pisze, że morza już nie ma? Czyżby w tym nowym świecie miało nie być wodnych zbiorników? Żeglować nie będzie można? Już o tym wspominałem w poprzednim odcinku tego cyklu: morze w Biblii bywa uważane za siedlisko zła. Ot, w Apokalipsie pierwsza z Bestii wyszła z wody, z morza. Pisząc „morza już nie ma” chciał Jan powiedzieć, że w tym nowym świecie nie będzie już zła...
Jeruzalem strojne jak oblubienica
Dalej jest już karkołomnie. Przypomnijmy co pisze Jan: „I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża”. Brzmi absurdalnie? Nie dla kojarzących co nieco niektóre tematy Starego Testamentu. Jerozolima to miasto święte; to miasto szczególnego przebywania Boga na ziemi. Bo jest w niej świątynia, w której jest Święte Świętych, do czasów niewoli babilońskiej z Arką Przymierza. Oczywiście Izrael nie uważał, że tam fizycznie mieszka Bóg, ale... Oddajmy może głos królowi Salomonowi, który w modlitwie poświęcenia świątyni świetnie to wyjaśnił: (1Krl 8,27-30):
(...) Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: „Tam będzie moje Imię” - tak, aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania - w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz! (...)
Miasto będące jakby bramą do nieba – można by powiedzieć. Sięgnijmy jednak jeszcze do jednego z proroctw Izajasza. Wygłosił je, kiedy Jerozolima leżała w gruzach, dopiero planowano jej odbudowę. A wieszczył o Jerozolimie (Iz 62,3-5):
Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana,
królewskim diademem w dłoni twego Boga.
Nie będą więcej mówić o tobie „Porzucona”,
o krainie twej już nie powiedzą „Spustoszona”.
Raczej cię nazwą „Moje w niej upodobanie”,
a krainę twoją „Poślubiona”.
Albowiem spodobałaś się Panu
i twoja kraina otrzyma męża.
Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę,
tak twój Budowniczy ciebie poślubi,
i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy,
tak Bóg twój tobą się rozraduje.
W proroctwie Izajasza frazę określenie „twój budowniczy” można rozumieć jako pewną przenośnię; jako stwierdzenie, że Bóg zadba, by została odbudowana (do wątku ślubu z budowniczym zaraz wrócimy). W Apokalipsie nie chodzi jednak o Jeruzalem, ale o Nowe Jeruzalem. I nie jest to żadne z miast ziemskich, ale to miasto budowane w niebie. Można powiedzieć: to Boże dzieło, to On jest jego budowniczym. I teraz to miasto zstępuje z nieba...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |