Na IV Niedzielę Wielkiego Postu A z cyklu "Wyzwania".
więcej »Po śmierci zamienimy się w duchy? Na krótko. Wieczność będzie, jak doczesność, duchowo-materialna.
Temat innego, „niebieskiego Jeruzalem” nie jest obcy autorom Nowego Testamentu. Paweł w Liście do Galatów pisze, że „górne Jeruzalem cieszy się wolnością” i że ono jest matką chrześcijan (Ga 4,26). Autor Listu do Hebrajczyków też pisze, że dla tych którzy dążą do niebieskiej ojczyzny Bóg „przysposobił miasto” (11,16) i że chrześcijanie nie maja tutaj, na ziemi, trwałego miasta, ale szukają tego, które ma przyjść (Hbr 13,14). Musiał więc ów wątek niebieskiego miasta, która ma przyjść na ziemię, chrześcijanom czasów apostolskich nie być obcy. Wizja Apokalipsy do tego obrazu nawiązuje. Nie tylko w tym miejscu: wcześniej aluzje znaleźć można już w 11,1 (mierzenie niebieskiej świątyni) czy 14,1-4 (Baranek stojący na górze Syjon, czyli miejscu, gdzie w Jerozolimie stała świątynia)..
Przepraszam, że rozwlekam ten temat, ale trzeba w tym miejscu zauważyć jeszcze jedno. Autor listu do Hebrajczyków pisze, mając na myśli wielki zaszczyt, jaki spotkał chrześcijan... Zacytujmy (Hbr 12,22):
Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu (...)
Czyli – mówi autor listu – my chrześcijanie już mamy udział w niebie! No i? Nie poruszałbym tego wątku, gdyby nie to, że wydaje się być już też poruszony w Apokalipsie. Dokładnie w Liście do Kościoła w Filadelfii, gdzie czytamy o Jeruzalem, „co z nieba zstępuje od mego Boga” (3,12). Zstępuje, jest jakby w zawieszeniu między niebem i ziemią. Można powiedzieć chyba, że nie jest w pełni uczniom Chrystusa żyjącym na ziemi dostępne, ale jakiś udział w nim już mają; już na ziemi mają przedsmak nieba....
W omawianej wizji jest jednak inaczej. Jeruzalem nie jest tu „ciągle przychodzące”, ale przychodzi ostatecznie, definitywnie. A obrazem tego jest owa zaznaczona w tekście zapowiedź zbliżających się zaślubin. Zanim jednak zatrzymamy się dłużej nad tym obrazem zauważmy jeszcze jedno: to miasto zstępuje z nieba na ziemię. Dokładniej: na nowe niebo i nową ziemię, zstępuje na odnowiony, przemieniony świat. Myśląc o życiu wiecznym myślimy często o niebie, świecie w którym mieszka Bóg, aniołowie i dusze świętych. I słusznie. Tyle że, jak wiemy, mamy zmartwychwstać; mamy na powrót mieć ciała. Uwielbione, podobne do ciała Chrystusa zmartwychwstałego, ale jednak materialne ciała. W niebie? Wizja Apokalipsy sugeruje, że w tej nowej, odnowionej rzeczywistości materialnej. Nie stawiałbym jednak jakiejś ostrej granicy między niebem a owym nowym światem. W tym nowym świecie tak jak niebie będzie Bóg – zobaczymy to bardzo wyraźnie w dalszej części Janowej wizji. I będzie ów nowy świat jak niebo doskonały. Nie wiemy jak Bóg rozwiąże ów problem połączenia ducha z materialnością, ale być może owe nowe niebo i nowa ziemia, ów nowy świat, będzie po prostu integralną częścią tego, co nazywamy niebem.
Co więc z tym ślubem? Czemu miasto ustrojone jest jak oblubienica czekająca na ślub? Znów warto przypomnieć Stary Testament. Dość często relacja między Bogiem a Izraelem przedstawiana jest w nim jako relacja męża i jego (niewiernej) małżonki. Czytający te słowa pewnie na pierwszym miejscu kojarzą w tym kontekście Pieśń nad Pieśniami, ale jest tego, zwłaszcza u proroków, więcej. W tym obrazie Izrael jest niewierną małżonką swojego męża, Boga. To, co nazywane jest rozpustą, jest w istocie rzeczy bałwochwalstwem; niewierna małżonka Boga prawdziwego znajduje sobie kochanków, jakichś bożków. Prorocy zapowiadają, że jeśli owa niewierna żona wróci do swojego męża, Boga, to On ją przyjmie. Nie chcę tematu rozwlekać, ale zachęcam, by zajrzeć do księgi, w której temat najmocniej chyba jest eksploatowany, do Księgi Ozeasza. I do tego właśnie obrazu nawiązuje Apokalipsa: najwyraźniej do tej przytoczonej wyżej zapowiedzi Izajasza: „Twój budowniczy Ciebie poślubi” (Iz 3,5).
Pamiętamy, w dziewiętnastym rozdziale mowa już była o tym, że nadeszły „gody Baranka”. Przypomnijmy teraz raz jeszcze: w Izraelu ślub odbywał się „na raty”. Najpierw było coś, co my nazwalibyśmy uroczystymi zaręczynami. Ale dla ówczesnych młodzi byli już wtedy sobie poślubieni. Nie mieszkali jednak jeszcze razem. Dopiero po pewnym czasie panna młoda, odprowadzana przez między innymi przez druhny, przenosiła się w uroczystym orszaku do domu swojego męża. I odprawiano huczne wesele :) W obrazie Apokalipsy też kończy się ta tymczasowość, kończy się czas próby dla tych, którzy są na ziemi. Kościół, który jest w niebie, a który zbudował Bóg, łączy się z nowym niebem i nową ziemią. I ten Kościół - Eklezja, staje się małżonką Baranka - Chrystusa. Już nie na czas próby, już nieodwołalnie, na zawsze; Bóg zawsze będzie już blisko swojego ludu. Będzie (co najmniej) jak w Edenie, gdzie Bóg przychodził, by przechadzać się ze szczęśliwymi Adamem i Ewą....
A dalej? Co dalej pisze Jan? Dla wygody czytającego przytoczmy ten fragment Apokalipsy raz jeszcze.
Już na wieki bliscy
I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:
„Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi,
i będą oni Jego ludem,
a On będzie BOGIEM Z NIMI.
I otrze z ich oczu wszelką łzę,
a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
już nie będzie,
bo pierwsze rzeczy przeminęły”.
Głos od tronu? To głos samego Boga – albo Baranka Chrystusa – lub kogoś w Jego (ich) imieniu oznajmującego co się dzieje. Co obwieszcza? „Oto przybytek Boga z ludźmi”. Przybytek to – nie wchodząc w szczegóły – inna nazwa starotestamentalnego Namiotu Spotkania – miejsca gdzie Mojżesz rozmawiał z Bogiem, miejsca przechowywania Arki Przymierza. Właściwie równie dobrze występujące tu greckie słowo „skene” można tłumaczyć jako namiot. Czyli chodzi o namiot Boga z ludźmi, czyli wspólne ich zamieszkanie. Co nim jest? Zdanie rozpoczyna się od „oto” więc jest nim to, o czym mowa była wcześniej: ów nowy, odnowiony świat; nowe niebiosa i nowa ziemia, na które zstąpi niebiańskie „Miasto Święte”, „Jeruzalem Nowe”.
Że chodzi o rzeczywistość, w której Bóg zamieszka razem z człowiekiem wprost mówi Jan w kolejnej frazie: „i zamieszka (Bóg) wraz z nimi (ludźmi). I dodaje, że Bóg będzie BOGIEM Z NIMI. Jeśli to tłumaczenie jest poprawne, a tak jest zarówno w Biblii Tysiąclecia, Poznańskiej, przekładzie ekumenicznym jak i w Biblii Paulistów.... W Starym Testamencie dość często Bóg o Izraelu mówi „mój lud”. Ot, u Ezechiela (36,28): będziecie moim ludem, a ja będę waszym Bogiem”. To relacja lud – władca; jest „ich Bogiem”. Chrystus objawiając Janowi w Apokalipsie, że Bóg będzie „Bogiem za nimi”, z ludźmi, przedstawia Boga jako kogoś człowiekowi bardzo bliskiego, kogoś, kto jest na wyciągnięcie ręki. Jest Bogiem mieszkającym razem z ludźmi, w jednym namiocie pod jednym dachem. Nie wielki i daleki, ale bliski jak przyjaciel.... Tak będzie już na zawsze w tym nowym świecie, w rzeczywistości po sądzie ostatecznym....
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |