Apokalipsa dziś. Płucz szaty, by mieć władzę nad drzewem życia

I strzeż nauki tej księgi. Nie zastępuj objawienia danego przez Chrystusa swoimi wymysłami.

Apokalipsa dziś. Spis treści

Jak skończy się ten świat? Nowym niebem i nową ziemią, w której nie będzie już zła. W którym nie będzie łez, śmierci, żałoby, krzyku ani trudu. W którym Bóg będzie blisko, będzie nie tyle „naszym Bogiem”, co „Bogiem z nami”, Bogiem który będzie blisko i który zapewni nam wszelką potrzeba opiekę, da wszelkie możliwe zabezpieczenie... To obraz, który kreśli przed naszymi oczyma Jan w dwóch ostatnich rozdziałach Apokalipsy. Mrzonka? Jana opisując te wizję podkreśla, że sam „Zasiadający na tronie” – Bóg – każe mu napisać:  „Słowa te wiarygodne są i prawdziwe” (21,5b). I gdy kończy już ten opis, deklaracja ta pada raz jeszcze: „Te słowa wiarygodne są i prawdziwe” (22,6). Jan ma być pewien, że to nie mrzonki. A przez to, o ile ufamy Janowi, i my możemy być pewni: Bóg da nam nowy świat (albo ów stary odnowi); zamieszkamy wraz z Nim w Nowym Jeruzalem. Na zawsze szczęśliwi. 

Ale to jeszcze nie koniec Janowych wizji. Po przyszłości, którą zobaczył, teraz wszystko wraca do teraźniejszości. Bo ta przyszłość którą zobaczył Jan, ma być dla chrześcijan współczesnych Janowi umocnieniem. I dla tych wszystkich, którzy w ciągu wieków będą doświadczać podobnych jak oni przeciwności. To słowa otuchy dla marginalizowanych, prześladowanych, a nawet zabijanych. Dla tych, którzy być może zastanawiają się, gdzie jest ich Bóg; czy nadzieja, którą złożyli w Chrystusie nie okazuje się płonna. Wizje Jana potwierdzają to, co Jezus powiedział w ostatnich słowach pouczenia uczniów przed swoją męką: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33b)

Co więc słyszy Jan, gdy kończą się wizje dotyczące przyszłości, a wraca teraźniejszość?

Czytaj Apokalipsę, by rozumieć dziś

I rzekł mi: 
Te słowa wiarygodne są i prawdziwe, 
a Pan, Bóg duchów proroków, 
wysłał swojego anioła, 
by sługom swoim ukazać, co musi stać się niebawem. 
A oto niebawem przyjdę. 
Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi. 
To właśnie ja, Jan, 
słyszę i widzę te rzeczy. 

Tekst jest jasny. Tylko... Kto właściwie wypowiada te kwestie? Jasne jest, co mówi Jan. Trudniej dociec, co mówi anioł, a co sam Jezus. Wypowiedzi tych dwóch jakby się z sobą zlewają. Wydaje się, że pierwsze zdanie wypowiada anioł, jeden z tych, którzy „trzymali czasze pełne plag ostatecznych”. To on wcześniej mówił do Jana : „Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka” (21,9), a potem pokazywał mu „rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka” (22,1). Czemu jednak bez zasygnalizowania zmiany mówiącego padają słowa „oto przyjdę niebawem”, które przypisywalibyśmy raczej Jezusowi, nie aniołowi? Przychylałbym się ku tezie, że całą tę początkową kwestię wypowiada Jezus, a anioł tylko to, co dotyczy sprzeciwu wobec pomysłu Jana, by się mu pokłonić. 

Jak by nie było sens tych słów jest taki sam. Bo czy mówi sam Jezus, czy posłany przezeń anioł – sedna przesłania to nie zmienia. To najpierw podkreślenie raz jeszcze tego, co czytaliśmy wcześniej: „te słowa wiarygodne są i prawdziwe”. Rozumieć przez to trzeba, że wizja, którą Jan opisał słowami, jest godna wiary, prawdziwa, bo, jak dalej mówi wypowiadający te słowa, „Pan, Bóg duchów proroków, wysłał swojego anioła,  by sługom swoim ukazać, co musi stać się niebawem”. Czyli że ta dotycząca niedalekiej przyszłości wizja faktycznie pochodzi od Boga, że jest przesłaniem tego, który mówi przez proroków. 

No tak... Dwa słowa w tym ostatnim zdaniu wymagają wyjaśnienia. „Prorocy” to nie prorocy Starego Testamentu, ale ci, którzy w Kościele otrzymali ducha proroctwa, charyzmat prorokowania. Ten sam, o którym pisał św. Paweł w Hymnie o miłości (dokładnie 1 Kor 13,2) ale też wcześniej już pisząc o rozmaitych darach w Kościele (zwłaszcza 1 Kor 12, 28) Pisał też o nim Jan przedstawiając „dwóch świadków” (11,6). Dar ten nie polegał głównie na tym, że prorocy przepowiadali przyszłość, ale że nauczali, przy okazji niejako widząc przyszłość wyraźniej, niż zwykli śmiertelnicy (zobacz Dz 13,1; 15,32 ale i Dz 11,27 czy 21,10-11). 

Drugie słowo wymagające wyjaśnienia? „Niedaleka przyszłość”, „niebawem”. Skoro od napisania tych słów minęło niemal dwa tysiące lat, trudno mówić, że to „niebawem” wedle ludzkiej miary czasu. Raczej chodzi tu, jak w wielu biblijnych proroctwach, że coś może stać się w każdej chwili. I stanie się, można być tego pewnym. 

I tak też trzeba rozumieć następujące dalej zapewnienie (teraz już na pewno samego) Jezusa: „A oto przyjdę niebawem”. Znaczy: mogę przyjść w każdej chwili. Ci, którzy tego przyjścia z czekają z utęsknieniem mogą się już cieszyć, bo przyjdę na pewno. Ci, którzy się go obawiają nie powinni się łudzić, że na nawrócenie się mają jeszcze dużo czasu... A dalej Jezus mówi: „Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi”, ale o tym za chwilę...

Potem zaś Jan poświadcza, że to on sam słyszał i widział to wszystko. Nie ktoś bliżej nieznany, ale on, Apostoł, świadek życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, a przy tym  „brat i współuczestnik w ucisku i królestwie, i wytrwałości w Jezusie” (Ap 1,9).

Zauważmy: mamy tu pewną klamrę. To powtórzenie tego samego – nie słowo w słowo, ale co do sensu – co czytaliśmy na samym początku Apokalipsy. Porównajmy. Najpierw trzy pierwsze wersety Apokalipsy:

Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem, a On wysławszy swojego anioła oznajmił przez niego za pomocą znaków  słudze swojemu Janowi. Ten poświadcza, że słowem Bożym i świadectwem Jezusa Chrystusa jest wszystko, co widział. Błogosławiony, który odczytuje, i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska. 

A teraz jeszcze raz tekst z 22 rozdziału 

Te słowa wiarygodne są i prawdziwe, a Pan, Bóg duchów proroków, wysłał swojego anioła,  by sługom swoim ukazać, co musi stać się niebawem. A oto niebawem przyjdę. Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi. To właśnie ja, Jan, słyszę i widzę te rzeczy.

I na początku i na końcu Apokalipsy znajdujemy więc stwierdzenie, że księga ta jest słowem samego Boga, słowem odsłaniającym chrześcijanom przyszłość po to, by umocnili się w wierze. To – piszę to z wyrzutem – księga, której nie powinno się lekceważyć. To księga, którą chrześcijanie powinni dobrze znać. „Błogosławiony, który odczytuje, i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska”  (1,3). „Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi” (22,7). 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg