Król Dawid

Był nie tylko genialnym przywódcą. Jego życie to pasmo niezliczonych przykładów na to, jak powinniśmy lub nie powinniśmy postępować.

Około 1000 lat przed Chrystusem, naród żydowski stanął w obliczy wielkiej szansy. Nie był już małym pogardzanym narodem, stawał się wielki, silny, zaczynał dominować w rejonie. Kwintesencją tego było królestwo pod rządami Dawida. Król Dawid był drugim królem żydowskim po Saulu. To on połączył wszystkie plemiona, skonsolidował i poszerzył granice Izraela. W końcu to naród wybrany zaczął rozdawać karty w rejonie Bliskiego Wschodu.

Historia króla Dawid jest intrygująca. Był nie tylko genialnym przywódcą. Jego życie to pasmo niezliczonych przykładów na to, jak powinniśmy lub nie powinniśmy postępować. Dawid był najmłodszym ze współbraci w swojej rodzinie. Nie był ani wysoki, ani silny. był też „rudy”. Ale to jego właśnie upatrzył sobie prorok Samuel. Kiedy przybył do jego domu szukając przyszłego króla wybranego przez Boga, jego własny ojciec nawet nie wspomniał o Dawidzie, który w tym czasie pasł owce na polu. To w nim Samuel widział przyszłego władcę, zauważył to, czego nie dostrzegała rodzina.

Przyszły król z początku służył przy boku Saula, wierząc, że jego czas też kiedyś nadejdzie. Trzynaście lat później ten moment nadszedł, króla Saula zastąpił król Dawid. Przez te lata przyszły monarcha dojrzewał do swojej roli. Często i nam wydaje się, że nas czas nigdy nie nadejdzie, nigdy nie spotkamy tej właściwej osoby, nie znajdziemy tej wymarzonej pracy. Ten czas pozornej inercji, to „trzynaście lat” króla Dawida. Jeżeli nasze marzenia nie spełniają się, to znaczy, że nasz czas jeszcze nie nadszedł. Awans nie nadchodzi? Cóż, nie jesteśmy jeszcze na to gotowi. Cierpliwości. W tym czasie dorastamy do nowej roli, dojrzewamy, nabieramy doświadczenia. W tym czasie Bóg w niewidzialny sposób toruje nam drogę i prostuje ścieżki.

Nieraz w obliczu nieszczęścia zastanawiamy się, dlaczego ono nas dotknęło. Co zrobiliśmy złego? Dlaczego? Modlimy się, prosimy Boga o cud. Bez efektu. Ale może tak właśnie miało być. Dlaczego stawiamy znak zapytania tam, gdzie Bóg postawił już kropkę? I zamiast rozpocząć nowy etap, cały czas analizujemy ten poprzedni. Nadaremno.

Tamten rozdział został zamknięty. Koniec. Kropka. W podobnej sytuacji znalazł się król Dawid. Miał syna, którego urodziła mu Batszeba, ta którą uwiódł, a jej męża wysłał na pewną śmierć. Rozumiał skalę wyrządzonego zła. Nie protestował, kiedy prorok Natan oznajmił mu o czekającej go karze. Bóg mu przebaczył, kary nie darował. Dziecko, owoc cudzołóstwa i zdrady, zostało dotknięte ciężką chorobą. Jego ojciec przez siedem dni z nikim nie rozmawiał, pościł i się modlił. Gdy siódmego dnia oznajmiono mu, że chłopczyk jednak umarł,

Dawid podniósł się z ziemi, umył się i namaścił, zmienił swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddał pokłon. Powróciwszy do domu zażądał, by mu podano posiłek, którym się pożywił. Słudzy na to mu powiedzieli: «Co ma znaczyć twój sposób postępowania? Gdy dziecko żyło - płakałeś, lecz gdy zmarło - powstałeś i posiliłeś się».  Odrzekł: «Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: „Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło?”  Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci.

Dawid rozumiał tę zasadę – nie stawia się znaku zapytania tam, gdzie Bóg postawił kropkę. Nie wracał do przeszłości, nie oglądał się wstecz. Nie próbował zmienić tego, czego zmienić już nie można. On to instynktownie wiedział. Pomimo ogromnego bólu szedł do przodu. Dawid był świadomy, że dalszy lament nie wróci życia dziecku, że najlepszym sposobem na uczczenie pamięci zmarłego nie jest płacz, a dokonanie rzeczy wielkich w imię i dla tej osoby, która odeszła. Tak jakby zgadzał się ze słowami Pierre Teilhard de Chardin: „Nie ma postępu bytu bez jakiejś tajemniczej daniny łez, krwi i grzechu”.

Ludzie wielkiego formatu patrzą wprzód, ludzie sukcesu zawsze idą do przodu. Najlepsze dni są ciągle przed nami. Nie da się zmienić faktów dokonanych. Kreować możemy tylko przyszłość.

Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg