Duże i ważne miasto w czasach biblijnych. Wspominane tak w Starym, jak i Nowym Testamencie. Najbardziej kojarzone z misją proroka Jonasza. W Ewangeliach przypomniana przez Jezusa, kiedy porównywał współczesnych mu Żydów do mieszkańców Niniwy.
Niniwa była stolicą imperium Neo-Asyryjskiego. Państwo to w okresie 900 – 600 lat przed Chrystusem stało się pierwszym, dziś powiedzielibyśmy, globalnym mocarstwem. Zajmowało tereny od Iraku po Syrię i dzisiejszą Turcję i Egipt. Były to niespokojne czasy na Bliskim Wschodzie. Kilka wieków wcześniej nastąpił dramatyczny koniec epoki brązu. Niedawne potęgi regionalne albo przestały istnieć, albo zostały mocno osłabione. Po latach stagnacji tą próżnię polityczną zaczęły wypełniać nowe imperia. Głównym rozgrywającym stała się Asyria, która coraz bardziej rosła w siłę. Inne kraje, takie jak Izrael i Juda podupadały. Słabnące państwa żydowskie stawały się ofiarami ekspansji agresywnego mocarstwa ze stolicą w Niniwie. Niebawem państwo północne Izrael stało się częścią Asyrii około roku 722 p.n.e. Nigdy więcej o nim nie usłyszymy. Podobnie z dziesięcioma plemionami Jakuba/Izraela, które zamieszkiwały tamte tereny. Po nich również ślad zaginął. W tych warunkach stolica Asyrii Niniwa stawała się centrum cywilizacji w regionie. Zazwyczaj z wielkim sukcesem wiąże się poluzowanie norm etycznych. Asyryjczycy tej pokusie nie potrafili się oprzeć.
Księga Jonasza opisuje Niniwę jako miasto bardzo rozległe, „na trzy dni drogi”. Przez wiele lat było to największe miasto starożytnego świata aż do roku 612 przed Chrystusem, kiedy to koalicja Medów, Persów i Babilończyków doprowadziła do zniszczenia największej metropolii tamtych czasów. Jej ruiny znajdują się w północnym Iraku, w mieście Mosul. Niniwa zaiste była imponującym miastem. Zamieszkiwało ją grubo ponad sto tysięcy mieszkańców. Terytorium obejmowało około 8 kilometrów kwadratowych. Dwanaście kilometrów podwójnych murów i piętnaście bram zapewniało bezpieczeństwo, szeroka na 55 metrów fosa była gwarancją bezpieczeństwa. Tylko do roku 612 oczywiście. Bóg posłał swojego wysłannika właśnie tam, polecił Jonaszowi misję nawrócenia mieszkańców Niniwy, „albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze”. O dziwo, mieszkańcy stolicy Asyrii usłuchali proroka, nawrócili się i poddali się pokucie. Bóg im przebaczył, obdarzył ich wieloma latami dostatniego życia.
Niniwa symbolizuje dwie istotne rzeczy. Po pierwsze miłosierdzie Boże. Bóg, widząc nieprawość mieszkańców Niniwy, wysłał proroka, aby ten nawoływał do pokuty i nawrócenia. Ponieważ lud go usłuchał, Bóg przebaczył im grzechy i odstąpił od kary. To ważne. Jeżeli dążymy do poprawy, Bóg zawsze wybacza. Wymowne jest to, że nagroda nie jest dana na zawsze i bezwarunkowo. Sto lat później nikt już nie pamiętał o proroku Jonaszu. Nieprawość zawitała na nowo. Bóg trzeciej szansy nie dał. Pomimo to, Jezus o mieszkańcach Niniwy wypowiadał się dosyć pozytywnie. Nie roztrząsał ich przewinień. Docenił ich pokorę, przedstawiał ich jako symbol właściwej odpowiedzi na wołanie Boga. Jezus przeciwstawił uniżenie grzesznych Asyryjczyków z pychą faryzeuszy. Mieszkańcy Niniwy, pomimo ich ciężkich przewinień, szybciej dostąpią Bożego miłosierdzia niż pozornie pobożni Żydzi.
Niniwa przeszła do historii. Nie pamiętamy dzisiaj jej okrucieństwa, pogańskiego barbarzyństwa. Pamiętamy nawrócenia mieszkańców Niniwy wraz z całym dworem królewskim. Dlatego Jezus stawia nam Niniwę jako przykład. Zazwyczaj tak jest w życiu, że w pamięci potomnych zostają wielcy ludzie, ale przede wszystkim ci, którzy swoje życie zakończyli dobrze, nie ważne jakie były początki. O św. Pawle nikt by dzisiaj nie słyszał, gdyby nie jego nawrócenie. Grzesznica Rachab w Księdze Jozuego znikłaby w czeluściach Szeolu, gdyby nie jej heroizm i pomoc okazana Żydom wkraczającym do Jerycho. W nagrodę ocaliła życie i została prababką króla Dawida, przodkiem samego Chrystusa. Nawet literatura piękna używa tego samego schematu. Spójrzmy na historię Kmicica w „Potopie” Sienkiewicza. Nie istotne jak zaczął. Skończył pięknie. Bo nie ważne skąd przychodzimy. Ważne, dokąd zmierzamy. Nie cel a podróż do celu staje się celem.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI