Odpowiedź, wbrew pozorom, nie jest oczywista.
Powyższe słowa brzmią prowokacyjnie, bo odpowiedź na zadane pytanie znajdujemy w Biblii: "czterdzieści dni i czterdzieści nocy" (Mt 4:2). Jednakże termin ten nie musi oznaczać literalistycznie rozumianych czterdziestu dób. Istnieje poszlaka, że 'czterdzieści dni i czterdzieści nocy' to coś w rodzaju naszego "kopę lat (cię nie widziałem)", gdzie rzadko kiedy, bądź nigdy, ma się na myśli pojmowane literalistycznie sześćdziesiąt wiosen.
Otóż w 1 Księdze Królewskiej czytamy o Eliaszu:
"Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie umocniony tym pożywieniem szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb" (1 Krl 19:8)
Fakt, że tekst wspomina, iż Eliasz podróżował dzień i noc, sugeruje prawdopodobnie co najmniej 10–12 godzin dziennie, z uwzględnieniem czasu na przerwy i sen. Przeciętnie człowiek może iść pieszo ok. 5 km/h, co daje 48-58 kilometrów dziennie. Po 40 dniach takiej wędrówki można by pokonać od 1930 do 2317 km, co wystarczyłoby, by znaleźć się daleko poza Ziemią Świętą.
Jeżeli opisana w Biblii podróż Eliasza z Beer-Szeby do góry Horeb (ok. 418 km) zajęła mu literalistycznie czterdzieści jeden dób (bo powyższy fragment następuje po dniu drogi od Beer-Szeby do nieokreślonego miejsca na pustyni Negew), to prędkość przemieszczania się Proroka wynosiłaby ok. 10 km dziennie (418/41=10,2).
Gdyby oznaczało to 12 godzin marszu dziennie, dałoby to 0,8 km na dzień. To BARDZO wolno. Jako iż normalna prędkość marszu wynosi około 5 km/h, Eliasz musiałby chodzić tylko około 2 godzin dziennie, aby pokonać tę odległość w ciągu 40 dni. Trudno to nazwać podróżą w dzień i w nocy, ponadto nie brzmi to jak wielki wyczyn, a taki - zdaje się - sugeruje brzmienie tekstu: "umocniony tym pożywieniem szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy".
Co więcej, znajdujemy w Księdze Powtórzonego Prawa takie zdanie:
"Jedenaście dni drogi jest przez góry Seir z Horebu do Kadesz-Barnea." (Pwt 1:2)
Dokładna lokalizacja Kadesz-Barnea nie jest pewna, ale nie ulega wątpliwości, że miasto to leżało na południowej granicy Izraela, czyli w pobliżu Beer-Szeby. Tora dostarcza nam zatem informację, iż podróż z Beer-Szeby na górę Horeb zajęłaby w normalnych warunkach podróży około jedenastu dni, nie czterdzieści dni i czterdzieści nocy.
Czytamy, że lud izraelski wędrował 40 lat przez pustynię, 40 dni i nocy padał deszcz w czasie potopu, 40 dni i tyleż nocy przebywał Mojżesz na górze Synaj (i to dwukrotnie).
Liczba czterdzieści występuje w Biblii często jako określenie czasu, po którym mają nastąpić narodziny – czy to narodzenie się nowego ludu (po potopie), nowego narodu (Izrael, Ziemia Obiecana), czy też narodzenie się dla Nieba (Kościół, zbawieni; po czterdziestu dniach od Zmartwychwstania Pan wstępuje do Nieba i otwiera Jego Bramy dla dusz sprawiedliwych). Bierze się zaś prawdopodobnie stąd, że ciąża zazwyczaj trwa czterdzieści tygodni. A że proces rodzenia jest bolesny, to i owe okresy stanowią etapy przykrych prób. Przy okazji wspomnę, że dusza Jezusa przebywała w szeolu przez czterdzieści godzin.
*
O autorze: Michał "Sprytus" Waligóra - katolik, tradycjonalista, autor tekstów poświęconych Wierze, w tym książki 'Dziwujmy się z Maryją. Głębokości Tajemnic Różańcowych'.
FB: https://www.facebook.com/profile.php?id=61551895276935
Blog: https://sprytus.home.blog/