publikacja 09.05.2013 19:35
Garść uwag do czytań na niedzielę Wniebowstąpienia roku C z cyklu „Biblijne konteksty”.
Henryk Przondziono/GN
Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka...
Tematem przewodnim czytań tej niedzieli jest Wniebowstąpienie Jezusa. Oczywiście nie chodzi o potwierdzenia tego faktu, ale o uzmysłowienia jego znaczenia. I ukazanie konsekwencji, jakie powinno rodzić w postawie chrześcijan.
Z czytaniami na tę uroczystość mamy małe zamieszanie. Wcześniej, w starym lekcjonarzu, w roku A, B i C zmieniała się tylko Ewangelia. W nowym lekcjonarzu w roku B i C zmieniono także drugie czytanie. W tych rozważaniach uwzględniono czytanie ujęte w roku C zarówno w starym, jak i nowym lekcjonarzu. Proszę tez wybaczyć, że to, co napisałem odnośnie pierwszego czytania i drugiego czytania według starego lekcjonarza pokrywa się z tym, co na ten temat napisałem w latach A i B. Chyba nie miało sensu, bym pisał to samo zupełnie od nowa :) Choć chronologicznie rzecz biorąc, ten tekst, do roku C, jest akurat najwcześniejszy :)
1. Kontekst pierwszego czytania Dz 1,1-11
Czytany w uroczystość Wniebowstąpienia fragment Dziejów Apostolskich to niejako wstęp do tego drugiego Łukaszowego dzieła. Nawiązuje do pierwszego – Ewangelii, której końcowy fragment to dzisiejsze trzecie czytanie. Zawiera jednak całkiem sporo ciekawych myśli. I łatwo zauważyć, że w porównaniu z zakończeniem Ewangelii zawiera trochę więcej szczegółów.
Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym dał polecenia apostołom, których sobie wybrał przez Ducha Świętego, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym.
A podczas wspólnego posiłku przykazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: «Słyszeliście o niej ode Mnie – mówił – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym».
Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» Odpowiedział im: «Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi».
Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy jeszcze wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba».
Co zwraca uwagę?
Jaki jest teologiczny sens wniebowstąpienia Jezusa? Oprócz przypomnienia, że zapowiada powtórne przyjście Jezusa w tekście Dziejów Apostolskich wyjaśnienia nie znajdujemy. Znaleźć je jednak można w drugim czytaniu. I tu pewien paradoks: jeden z aspektów teologii wniebowstąpienia wyraźniej zaznaczony jest w czytaniu ze starego lekcjonarza, z Listu do Efezjan, drugi tym z nowego lekcjonarza, z Listu do Hebrajczyków.... Warto więc chyba już w tym miejscu wyjaśnić: Jezus wstępuje do nieba by otrzymać od Ojca władzę królewską (zasiąść po prawicy Ojca). To daje chrześcijanom nieprawdopodobne "znajomości". Ale nie tylko: to daje też gwarancję "zaklepania" dla nich miejsca w niebie. "W domu Ojca mojego jest mieszkań wiele" - tłumaczył Jezus w Ewangelii Jana i dodał: "Przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem". I właśnie to poddanie Jezusowi całego świata z obietnicą, że kiedyś my też osiągniemy niebo stanowi najgłębszą teologicznie treść wydarzenia wniebowstąpienia Jezusa...
2A. Kontekst drugiego czytania (według starego lekcjonarza Ef 1,17-23)
Czytany tej niedzieli fragment listu do Efezjan pochodzi z jego początku. Po pozdrowieniu św. Paweł pisze o wielkiej łasce jakiej dostąpili wierzący w Chrystusa: udziale w Bożym planie zbawienia. Potem – ten fragment już słyszymy w czytaniu – zapewnia o swojej modlitwie za Efezjan. Znaczenie Wniebowstąpienia wyjaśnia niejako przy okazji, pisząc o mocy Tego, któremu zaufali, a któremu Paweł powierza ich w modlitwie.
Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego, to znaczy światłe oczy dla waszego serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły, z jaką dokonał dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką zwierzchnością i władzą, i mocą, i panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko na wszelki sposób.
W świetle tych wyjaśnień Jezus wstąpił do nieba, by zasiąść po prawicy Ojca. Zwrot ten oznacza objęcie władzy. Gdy siada się po prawicy Boga, oznacza objęcie władzy boskiej. I w tym duchu wyjaśnia też to wydarzenie św. Paweł: Jezus jest ponad wszelką Zwierzchnością, Władzą, Mocą i Panowaniem. Czyli pewnie ponad wszelkimi Aniołami czy jakimiś ewentualnie istniejącymi innymi duchami. Jest ponad wszelkim innym imieniem – czyli ponad wszystkimi – nie tylko w tym czasie, ale także tymi, przyjdą po nim. Z Buddą i Mahometem włącznie. Wszystko zostało Mu poddane.
My, chrześcijanie XXI wieku może już przyzwyczailiśmy się do myśli, że mamy w niebie tak wielkiego Orędownika. Dla pogan musiało to być jednak coś niesamowitego. Ten, który był jednym z nas, ten który był przyjacielem naszych przyjaciół, a którego ludzie zabili, objął teraz w niebie boską władzę. Mamy niesamowitego sojusznika. Nie jesteśmy zdani na kaprysy bogów. Nie trzeba zaskarbiać sobie ich przychylności obrzędami i ofiarami, których zresztą skuteczności nigdy nie można być pewnym. Również Żydzi zyskiwali zupełnie inny przystęp do Boga. Schodził On ze swego piedestału niedostępności, z dalekiego nieba które było dla absolutnych wybrańców, wychodził z niedostępnego dla zwykłych śmiertelników Świętego Świętych (miejsca w świątyni, do którego tylko raz do roku wchodził arcykapłan), a stawał się Bogiem z nimi…
Czym jest więc ta "nadzieja naszego powołania", o której pisze święty Paweł? To oczywiście nadzieja życia wiecznego Mocna nadzieja. nasz Przyjaciel już przecież tam jest. I to jako Król...
W tekście czytania zwracają jeszcze uwagę dwie mniej istotne myśli:
2B. Kontekst drugiego czytania według nowego lekcjonarza Hbr 9, 24-28; 10, 19-23
List do Hebrajczyków... Tak, zdecydowanie do Hebrajczyków. Dla nieobeznanych z judaizmem czasów Jezusa to lektura dość trudna. Autor wykazuje w nim wyższość Nowego Przymierza nad Starym; wyższość śmierci Chrystusa nad śmiercią składanych w jerozolimskiej świątyni w ofierze baranów i cielców. Czytany w uroczystość Wniebowstąpienia fragment zawiera aluzje do wniebowstąpienia. Dlatego pewnie został na tę uroczystość wybrany. Trzeba więc przyjrzeć mu się nieco dokładniej.
Chrystus wszedł nie do świątyni zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej świątyni, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, ani nie po to, aby się wielekroć sam miał ofiarować, jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą, gdyż w takim przypadku musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków, aby zgładzić grzech przez ofiarę z samego siebie.
A jak postanowione ludziom raz umrzeć, potem zaś sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują (...)
Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje. Mając zaś kapłana wielkiego, który jest nad domem Bożym, przystąpmy z sercem prawym, z wiarą pełną, oczyszczeni na duszy od wszelkiego zła świadomego i obmyci na ciele wodą czystą. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę.
Co trzeba by zauważyć?
Jaki jest wiec teologiczny sens wniebowstąpienia Jezusa? W czytanym fragmencie nie znajdujemy tych treści, jakie niosło ze sobą umieszczone w starym lekcjonarzu czytanie z listu do Efezjan; że Jezus został w niebie królem. Tu wyakcentowano drugi aspekt wydarzenia: zapowiedź, że tak jak teraz Jezus, tak kiedyś Jego uczniowie też kiedyś wejdą do miejsca świętego. Jezus wstąpił do nieba i przetorował nam drogę.
3. Kontekst Ewangelii Łk 24,46-53
Czytany tej niedzieli fragment Ewangelii św. Łukasza to jej zakończenie. Czyli – chciałoby się powiedzieć – jej zwieńczenie. Jezus zmartwychwstaje, spotyka się z uczniami, daje im ostatnie pouczenia.... Chyba jednak bardziej niż w pozostałych Ewangeliach nie jest to jakiś definitywny koniec, po którym zostaje już tylko Jezusa głosić. Łukasz pisze jeszcze drugą część swojego dzieła – Dzieje Apostolskie. Dlatego może sobie pozwolić na pewne zawieszenie akcji. Uczniowie przed rozejściem się w świat mają jeszcze poczekać. Na Ducha Świętego.
Przytoczmy tekst czytania w nieco szerszym kontekście. Samo czytanie pogrubioną czcionką.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka».
Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni,
4. Warto zauważyć
Tekst czytanej dziś Ewangelii jest dość lapidarny. I zdaje się nie kryć jakichś wielkich treści. Jezus podkreśla, że spełniły się zapowiedzi proroków. Teraz pozostaje ogłosić nadzieję odpuszczenia grzechów i zbawienia wszystkim narodom. To już zadanie Jego uczniów On wstępuje do nieba i kończy swoja działalność. I tylko tyle?
Ano tylko tyle. Scena odejścia Jezusa do nieba nabiera jednak zupełnie innego wymiaru, jakiegoś blasku, kiedy się pamięta, po co wstępuje On do nieba: aby objąć władzę nad całym światem. Trudno to wyrazić słowami, łatwiej objąć intuicją. Mistrz i Przyjaciel, Ten z którym jedli, pili i pewnie niejeden raz żartowali, Ten, któremu na nich tak bardzo zależało będzie Panem nieba i ziemi. Zostawia im trudne zadanie, ale cóż złego może się im stać? Kiedyś – wcześniej czy później – pójdą do Niego. Nie muszą niczego się bać. Nawet śmierci…
I jeszcze jedno: Jezus błogosławiąc ich zapowiada im Pomoc z Wysoka – Ducha Świętego. Pozostanie nie tylko pamięć o chwilach spędzonych z Jezusem ale Ktoś, kto wesprze ich w każdej sytuacji. Tak uzbrojeni naprawdę niczego nie muszą się bać…
5. W praktyce