publikacja 20.06.2013 16:13
Garść uwag do czytań na XII niedzielę zwykłą roku C z cyklu „Biblijne konteksty”.
Józef Wolny /GN
Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje...
Chrześcijanie w Polsce są głodni sukcesów. Zwycięstw w starciach z inaczej myślącymi czy przekonania do Chrystusa (prawie) wszystkich niedowiarków. Problem w tym, że tego głodu na tej ziemi nie da się zaspokoić. Dzisiejsze czytania przypominają że drogą Jezusa była droga przez krzyż. Chrześcijanie muszą się chyba pogodzić z tym, że jeśli będą konsekwentnie szli za Jezusem ich będzie podobna.
1. Kontekst pierwszego czytania Za 12,10-11. 13,1
Księga Zachariasza to jedna z najpóźniej powstałych ksiąg Starego Testamentu. Jej pierwszą cześć lokuje się wprawdzie w czasach odbudowy świątyni w Jerozolimie po niewoli babilońskiej, ale powstanie drugiej niektórzy badacze skłonni są widzieć nawet w czasach ekspansji greckiej (Aleksandra Macedońskiego). Właśnie z drugiej części księgi pochodzi interesujący nas tekst.
Tak mówi Pan: «Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję ducha łaski przebłagania. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym.
W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem, podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo. W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycie grzechu i zmazy».
Jest to fragment dłuższej mowy proroka wypowiadającego się w imieniu Boga. Zapowiada on rychłe zwycięstwo i ocalenie Jerozolimy przed jej wrogami. Jednocześnie jednak zapowiada – i to jest dokładnie czytany tek niedzieli fragment – że nastąpi jej oczyszczenie; oczyszczenie przez płacz nad prorokiem, którego zabili. Będzie to wielki płacz. To, że prorok porównał go do płaczu ku czci fenickiego bóstwa burzy nie ma tu pewnie większego znaczenia. Dla wyjaśnienia warto jednak podać, że zapewne chodziło o obrzędy wykonywane wtedy, gdy nie przychodziły spodziewane deszcze, co groziło głodem. Obrzędy te miały ubłagać bożka, by jednak zesłał deszcz.
Warto dodać, że do płaczu „nad tym, którego przebili” nawiązuje św. Jan w Ewangelicznej scenie śmierci Jezusa. Dla niego to właśnie Jezus jest tym, którego opłakują (lub powinni opłakiwać) mieszkańcy Jerozolimy.
Proroctwo to dobrze przystaje do tego, co działo się w Jerozolimie już po zmartwychwstaniu Jezusa i zesłaniu Ducha Świętego. To tam na początku rozwijał się Kościół. Tam głownie działali Apostołowie. Przyjmujący wiarę w Jezusa zaczynali dostrzegać w Jezusie obiecanego Mesjasza, którego Oni zabili przybiwszy do krzyża. Zaczynali rozumieć, że zrobili straszną głupotę...
Zwraca uwag jeszcze jedno: ta przemiana zatwardziałych mieszkańców Jerozolimy nie dokonuje się sama z siebie, przypadkiem. Dzieje się tak dzięki wylaniu na nich przez Boga ducha pobożności. Piękna zapowiedź wylania Ducha Świętego. I ważne wskazanie, że nie argumenty przemieniają ludzkie serca, ale Boża łaska.
A następujący po czytaniu psalm to modlitwa człowieka tęskniącego za Bogiem...
2. Kontekst drugiego czytania Ga 3,26-29
Wszyscy przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama, dziedzicami zgodnie z obietnicą.
List do Galatów – dla porządku trzeba przypomnieć, choć czytany jest już od kilku tygodni – poświęcony jest uzasadnieniu tezy, że człowiek jest zbawiony przez wiarę w Chrystusa, nie przez wypełnienie prawa Starego Testamentu. W tekście dzisiejszym zwracają uwagę dwie sprawy.
Gdy czytać ten fragment w kontekście poprzedniego czytania nasuwa się jeszcze jedna myśl. Może dość karkołomna, ale... Wszyscy ochrzczeni, jako dzieci Abrahama, mają udział w tym oczyszczeniu przez łzy, o którym mówił prorok Zachariasz. Często już jako ochrzczeni (choć nie z własnego wyboru) krzyżują w sobie Jezusa, ale dzięki Bożej łasce mogą zapłakać i odnaleźć swoje miejsce przy Chrystusie...
3. Kontekst Ewangelii Łk 9,18-24
Scena o której mowa w Ewangelii tej niedzieli rozgrywa się „w okresie galilejskim” działalności Jezusa. Czyli wtedy, gdy Jezus świecił największe triumfy i wydawało się, że nic nie zdoła Go powstrzymać w rychłym wprowadzeniu nowych porządków. Jego uczniowie mieli ku takiej nadziei mocne podstawy. Niewiele wcześniej wrócili z wyprawy misyjnej, podczas której oni, zwyczajni ludzie, nagle zostali obdarzeni mocą uzdrawiania. Potem widzieli, jak Jezus w cudowny sposób karmi pięcioma chlebami i dwoma rybami pięciotysięczną rzeszę. Ludzie uznawali Go za powracającego na ziemię Eliasza, zmartwychwstałego Jana Chrzciciela albo za jednego z innych dawnych proroków. Piotr wyznaje, że widzi w nim zapowiadanego Mesjasza. Osiem dni później uczniowie zobaczą na wysokiej górze (pewnie Taborze) jak nieziemsko zmieni się Jego wygląd podczas rozmowy z Mojżeszem i Eliaszem. A tu taki zgrzyt. Jezus zapowiada swoją mękę. I zapowiada, że i Jego uczniowie muszą się przygotować na cierpienie.
Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».
Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».
4. Warto zauważyć
5. W praktyce