Poza horyzont doczesności

Andrzej Macura

dodane 11.12.2013 21:58

Garść uwag do czytań na III niedzielę Adwentu roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.

Poza horyzont doczesności Andrzej Macura Czytania tej niedzieli każą nam być optymistami. Pewnie dlatego, że zapowiadając nadejście jasnych dni pomagają też spojrzeć poza horyzont doczesności.

Świat schodzi na psy. Lepiej to już było. Teraz może być już tylko gorzej. Jak coś może się nie udać, to się nie uda. Marudzenie? Wbrew życzeniowej gadaninie optymistów taki pesymizm ma w życiu niejednego pesymisty mocne podstawy w faktach. A jednak czytania tej niedzieli każą nam być optymistami. Pewnie dlatego, że zapowiadając nadejście jasnych dni pomagają też spojrzeć poza horyzont doczesności.

1. Kontekst pierwszego czytania Iz 35,1-6a.10

Izajasz działał w ważnym okresie historii Narodu Wybranego. Zagładzie uległ wtedy pobity przez Asyryjczyków Izrael (królestwo północne, 721 p.n.e). Najeźdźcy zagrozili także Judzie (królestwo południowe). Jak Bóg mógł do tego dopuścić?

W myśli teologicznej (zwłaszcza teologii deuteronomistycznej, od księgi Deuteronomium, czyli Powtórzonego Prawa) Bóg dopuszcza na swój naród te nieszczęścia z powodu niewierności przymierzu zawartemu niegdyś z Nim na Synaju. Owszem, zobowiązał się wtedy wspierać swój naród i chronić go, ale nie było to zobowiązanie jednostronne. Izrael (wtedy niepodzielony) obiecał przestrzegać Bożego prawa. Gdy Naród Wybrany to prawo lekceważy, Bóg cofa swój parasol ochronny.

Czytany w III niedzielę Adwentu  fragment księgi Izajasza pozornie pochodzi z samego jej środka. Pozornie. Bo gdy się pamięta, że od 40 rozdziału zaczyna się DeuteroIzajasz, a rozdziały 36-39 to dodatek historyczny, można powiedzieć, że jest to ostatnie proroctwo Izajasza. Przynajmniej tej części Jego księgi, która powstała w czasach o których mowa. Umieszczono go kontekście krytyki ówczesnej polityki Judy i jednoczesnej zapowiedzi kary na narody wrogie temu państwu. Takie jego umiejscowienie czyni jaśniejszym jego przesłanie. Tak, Judo (reprezentowany tu przez stolicę, Jerozolimę), popełniasz wiele grzechów, wiele u ciebie nieporządków, ale kiedyś nadejdzie dzień, w którym Twoi wrogowie upadną, a ty zostaniesz wtedy wywyższony i oczyszczony.

A szczegóły? Dla lepszego zrozumienia tekstu warto wyjaśnić pewne realia geograficzne. Otóż Jerozolima leży w górach. I to górach niezbyt sprzyjających wegetacji. Krajobraz tam już pustynny czy półpustynny. Liban zaś, Karmel i Saron (równina nad Morzem Śródziemnym) o których jest mowa w tekście proroctwa, to obszary żyzne. Porównanie Jerozolimy do tych krain, podobnie jak obietnica obfitości wody i żyznej wegetacji to zapowiedź pomyślności.

Przytoczmy ten proroctwa Izajasza w całości (Iż 35, 1-10), pogrubieniem zaznaczając fragment wykorzystany w czytaniu. 

Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia,
niech się raduje step i niech rozkwitnie!
Niech wyda kwiaty jak lilie polne,
niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy.
Chwałą Libanu ją obdarzono,
ozdobą Karmelu i Saronu.
Oni zobaczą chwałę Pana,
wspaniałość naszego Boga.
Pokrzepcie ręce osłabłe,
wzmocnijcie kolana omdlałe!
Powiedzcie małodusznym:
«Odwagi! Nie bójcie się!
Oto wasz Bóg, oto - pomsta;
przychodzi Boża odpłata;
On sam przychodzi, by zbawić was».
Wtedy przejrzą oczy niewidomych
i uszy głuchych się otworzą.
Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń
i język niemych wesoło krzyknie.

Bo trysną zdroje wód na pustyni
i strumienie na stepie;
spieczona ziemia zmieni się w pojezierze,
spragniony kraj w krynice wód;
badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale
- na trzcinę z sitowiem.
Będzie tam droga czysta,
którą nazwą Drogą Świętą.
Nie przejdzie nią nieczysty, <gdy odbywa podróż>,
i głupi nie będą się tam wałęsać.
Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy
nie wstąpi na nią ani się tam znajdzie,
ale tamtędy pójdą wyzwoleni.
Odkupieni przez Pana powrócą,
przybędą na Syjon z radosnym śpiewem,
ze szczęściem wiecznym na twarzach:
osiągną radość i szczęście,
ustąpi smutek i wzdychanie.

Co  obiecuje Jerozolimie (i całemu Judzie) Bóg?

Słowem? Po dniach klęski nadchodzi czas pokoju i radości.

Trzeba jednak pamiętać, że tego rodzaju proroctwa się nie spełniały.  Przynajmniej nie do końca. Owszem, po okresach trudnych nastawał dla Izraela jakiś lepszy czas, ale wcale nie idealny. Pojawiały się nowe problemy i nowe zagrożenia.Sielanki nie było. Dlatego trzeba widzieć tę zapowiedź przede wszystkim w perspektywie eschatologicznej. Kiedyś taki dzień pokoju i radości ostatecznie nadejdzie i się już nie skończy. Nie tylko dla Judy. Dla wszystkich, którzy są spadkobiercami obietnic danych Izraelowi. Dla wierzących w Jezusa Chrystusa.

Problemy, które mieli mieszkańcy Jerozolimy tamtego czasu bardzo przypominają nasze. My też troszczymy się o chleb powszedni, martwimy się chorobami, dokuczają nam może nie tyle dzikie zwierzęta, ale różne kataklizmy, powodzie, susze, huragany itd. My też bolejemy nad krzywdami, jakie uczynili nam ludzie źli, głupi czy nasi wrogowie. Nam też doskwiera, że nie jesteśmy u siebie, bo ten świat przez jego wielkich układany jest inaczej niż byśmy chcieli. Bóg przez Izajasza uczy, że choć wydaje się to czasem niemożliwe, kiedyś naprawdę nastanie taki dzień, że będzie lepiej. I tak już zostanie na zawsze.

Podobną wymowę ma też śpiewany po czytaniu Psalm responsoryjny…

2. Kontekst drugiego czytania Jk 5,7-10

List świętego Jakuba został napisany w perspektywie bliżej nieokreślonych doświadczeń, jakich chrześcijanie doznają w swoim życiu. Jego autor pisze o tym na samym początku (1, 2-4), a cały właściwie list jest jedną wielką odpowiedzią na różnorakie problemy jego adresatów. W tym kontekście padają pouczenia zawarte w drugim czytaniu tej niedzieli

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie.

Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Oto sędzia stoi przed drzwiami. Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie.


Przesłanie tego fragmentu jest jasne. Wszelkie trudności i uciążliwości chrześcijanie  mają cierpliwie znosić, bo bliskie jest już nadejście Sprawiedliwego Sędziego, Chrystusa. Wtedy i oni, podobnie jak rolnik otrzymuje nagrodę za swoja prace i cierpliwość w dniu żniwa, doczekają się nagrody za swoje cierpliwe trwanie w dobru.

Na swoje „dziś” uczniowie mają patrzyć z perspektywy rychłego powrotu Jezusa, podobnie jak w pierwszym czytaniu mieszkańcy Jerozolimy mieli patrzyć na swoje niepowodzenia i klęski z perspektywy dnia, w którym doznają wywyższenia. Wydaje mi się, że tego właśnie najbardziej brakuje dzisiejszym chrześcijanom: czy radośni czy smutni ciągle patrzą w ziemię. Jakby nie wierzyli, że już są zwycięzcami, a ich zwycięstwo nadciąga z nieba.

3. Kontekst Ewangelii Mt 11, 2-11

Jezus już rozpoczął swoje nauczanie. Sporo już padło słów, sporo już uczynił gestów. Idący za Nim mogli już też zobaczyć wiele znaków, które wskazywały, że oto nadeszły  czasy mesjańskie.  W tym kontekście została umieszczona w Ewangelii Mateusza scena z przybyciem do Jezusa poselstwa od Jana Chrzciciela. Odpowiedź, jaką Jezus daje posłańcom Jana można potraktować jako odpowiedź daną wszystkim tym, którzy zastanawiają się, jak to co robi Jezus rozumieć. Więc jak? Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem. O tym szerzej w następnym punkcie 

Warto jednak zauważyć, że za chwilę Jezus zacznie też ganić tych wszystkich, którzy ślepi na to co się dzieje nie chcą zobaczyć w Nim Mesjasza. W dalszej części pouczania Jezusa będzie mowa o pełnej sprzeczności argumentacji tych, którzy zawsze są na „nie”.

Lecz z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili”. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: "Zły duch go opętał".  Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników". A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».

A dalej padają mocne słowa wobec miast, które widziały wielkie cuda Jezusa, ale pozostały jakimi były….  I dziś można poznać Jezusa i obojętnie wzruszyć ramionami…

4. Warto zauważyć

Ewangeliczna scena podzielona jest na dwie części. Pierwsza to rozmowa Jezusa z posłańcami Jana. Druga następuje po tym, jak posłańcy już odeszli. (Wytłuszczono tekst, który w Ewangelii tej niedzieli, opuszczony, a który razem z fragmentem zacytowanym wyżej stanowią jedną mowę Jezusa).

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”.

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.
A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Tyle tekst….

Jakiej właściwie odpowiedzi udziela Jezus uczniom Jana? Nie odpowiada im wprost. Mówi o tym, co się dzieje. „Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię”. Dla uczniów Jana jest to jednak jasna odpowiedź. Znając proroków, zwłaszcza Izajasza (część tych znaków zapowiadał Izajasz w proroctwie znanym nam z pierwszego czytania), wiedzą, że właśnie takie znaki mają towarzyszyć nadejściu czasów mesjańskich. Odpowiedź brzmi więc: tak, jestem tym, który miał przyjść; to na Mnie czekacie…

Jest to też odpowiedź dana wszystkim, którzy czytając Ewangelię zastanawiają się jeszcze kim był Jezus. Zwłaszcza tym, którzy znają proroków, czyli Żydom. Tak, Jezus o którym czytają, był zapowiadanym przez proroków Starego Testamentu Mesjaszem.

Druga część ewangelicznej sceny to wyjaśnienie roli Jana Chrzciciela. Zaczynają ją dwa urzekające swoją barwnością retoryczne pytania, które mają uświadomić słuchaczom coś, do czego sami przed sobą nie zawsze chcieli się przyznać. Nie poszli na pustynię oglądać trzcinę kołyszącą się na wietrze, bo trzciny na pustyni nie rosną. Nie poszli oglądać kogoś znanego, ważnego i bogatego (człowieka odzianego w miękkie szaty), bo tacy mieszkają w pałacach, nie na pustyni. Poszli na pustynię po to, żeby oglądać proroka. Czyli nawet jeśli tego otwarcie nie powiedzieli, przeczuwali, ze Jan jest prorokiem. Jezus na końcu dodaje, że Jan jest tym prorokiem, do którego odnoszą się słowa Malachasza, o posłańcu który przygotuje drogę samemu Panu.

Dalsza część wypowiedzi Jezusa jest miejscami niejasna. Ale może po kolei.

5. W praktyce