Zbawienie już blisko

Andrzej Macura

dodane 16.01.2014 23:41

Garść uwag do czytań na II niedzielę zwykłą roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.

Zbawienie już blisko Henryk Przondziono /GN Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi

Ewangelia tej niedzieli bardzo przypomina tę z poprzedniej. Nawiązuje do tego samego wydarzenia – sceny chrztu Jezusa nad Jordanem. Tym razem jednak to nie opis sytuacji, ale świadectwo Jana o tym wydarzeniu. I jego interpretacja. Nie różniąca się oczywiście od tłumaczeń teologów: pojawił się Mesjasz, zbawienie już jest blisko. W pozostałych czytaniach wyraźniej podkreślono jedynie uniwersalizm przynoszonego przez Jezusa zbawienia.

1. Kontekst pierwszego czytania Iz 49,3.5-6

Pierwsze czytanie tej niedzieli pochodzi z drugiej części księgi proroka Izajasza (czyli właściwe DeuteroIzajasza), nazywanej Księgą Pocieszenia. Dla przypomnienia – powstała ona później niż część pierwsza, w czasach niewoli babilońskiej. A czytany tekst to fragment drugiej z czterech tak zwanych Pieśni Sługi Jahwe. Zapowiadają one tajemniczą postać Bożego Wybrańca. Chrześcijanie widzą w nim Jezusa Chrystusa. Dlaczego? Wszystko wyjaśnia ich lektura. Przytoczmy tekst pieśni w całości (Iz 49, 1-9). W wersji szerszej ;). Pogrubieniem – właściwy tekst czytania.

Wyspy, posłuchajcie Mnie!
Ludy najdalsze, uważajcie!
Powołał Mnie Pan już z łona mej matki,
od jej wnętrzności wspomniał moje imię.
Ostrym mieczem uczynił me usta,
w cieniu swej ręki Mnie ukrył.
Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną,
utaił mnie w swoim kołczanie.

I rzekł mi: «Tyś Sługą moim, <Izraelu>,
w tobie się rozsławię».


Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem,
na darmo i na nic zużyłem me siły.
Lecz moje prawo jest u Pana
i moja nagroda u Boga mego.
Wsławiłem się w oczach Pana,
Bóg mój stał się moją siłą.
teraz przemówił Pan,
który mnie ukształtował od urodzenia
na swego Sługę,
bym nawrócił do Niego Jakuba
i zgromadził Mu Izraela.
A mówił: «To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą
dla podźwignięcia pokoleń Jakuba
i sprowadzenia ocalałych z Izraela!
Ustanowię cię światłością dla pogan,
aby moje zbawienie dotarło
aż do krańców ziemi».


Tak mówi Pan,
Odkupiciel Izraela, jego Święty,
do wzgardzonego w swej osobie,
do budzącego odrazę pogan,
do niewolnika przemożnych:
«Królowie zobaczą cię i powstaną,
książęta padną na twarz,
przez wzgląd na Pana, który jest wierny,
na Świętego Izraelowego, który cię wybrał».

Tak mówi Pan:
«Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię,
w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą.
<A ukształtowałem cię i ustanowiłem
przymierzem dla ludu>,
aby odnowić kraj,
aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa,
aby rzec więźniom: "Wyjdźcie na wolność!"
[marniejącym] w ciemnościach: "Ukażcie się!"

Intencja dobierającego tekst czytania jest oczywista: pokazać, że Sługa Jahwe ma nie tylko „podźwignąć pokolenia  Jakuba i sprowadzić ocalałych z Izraela”, ale być też „światłością dla pogan”, aby Boże zbawienie dotarło „aż po krańce ziemi”. Trudno jednak dociec, dlaczego skoncentrował się akurat na tym elemencie posłannictwa Sługi. Koniecznie trzeba przy tym dodać, że w tekście mamy do czynienia z utrudniająca jego interpretacje glosą (późniejszym dodatkiem). Chodzi o słowa” „tyś moim sługą, (Izraelu)”. To ostatnie słowo wzięte jest w nawias, gdyż prowadzi do sprzeczności: jeśli Sługa Jahwe miałby być Izrael, to trudno zrozumieć dlaczego jego zadaniem miało by być … sprowadzenie ocalałych z Izraela. Tak więc nawias jest tu jak najbardziej na miejscu…

Warto jednak zauważyć, że owa myśl o posłaniu Sługi dla wszystkich narodów to między innymi powód, dla którego chrześcijanie nie odnoszą tego proroctwa do żadnej z historycznych postaci końcówki babilońskiej niewoli Izraela, ale do pojawiającego się na scenie historii kilka wieków później Jezusa. Izrael po niewoli nie tylko nie otworzył się na pogan, ale wręcz zaczął się na nich zamykać. Obecne w nim wcześniej prądy uniwersalistyczne ustąpić miały, zwłaszcza w czasach machabejskich, silnej koncentracji na obronie własnej tożsamości. Jak widać w Ewangeliach, posuniętej czasem aż do pogardy wobec pogan. Gdy czyta się tę pieśń odnosząc jej zapowiedzi do Jezusa, wszystko ładnie się składa w całość.

Szkoda tylko, że czytanie nie obejmuje całej pieśni. Bo zaskakująco trafnie charakteryzuje Jezusa. Na przykład bardzo interesująco brzmią słowa: „Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie”. To zapowiedź przygotowań do przyszłej walki. Są miecze, są strzały, ale póki co, schowane. Czy to obraz tego, że Chrystus przyjdzie kiedyś surowo sądzić, ale póki co próbuje po dobroci? Albo  ta charakterystyka Sługi: wzgardzony w swojej osobie, budzący odrazę u pogan, niewolnik przemożnych.  Ale i tak najpiękniej brzmią słowa określające cel Jego misji: odnowić kraj, rozdzielić spustoszone dziedzictwa,  rzec więźniom: "Wyjdźcie na wolność!" [marniejącym] w ciemnościach: "Ukażcie się!"…

Kiedy niby zna się życie Jezusa, brzmi to jak truizm. Ale prawdą jest, że Bóg chcąc zbawić świat nie postawił na potęgę i moc, ale uniżenie i wzgardę. Ważny przyczynek do rozmyślań nad nasza obecnością w dzisiejszym świecie.

A następujący po czytaniu psalm to pieśń pochwalna posłuszeństwa wobec Boga, które znaczy więcej niż przeróżne formy kultu.

2. Kontekst drugiego czytania 1 Kor 1,1-3

Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, i Sostenes, brat, do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana. Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa.

Czytanie to, będące początkiem 1. listu św. Pawła do Koryntian, jest jasne i nie wymaga właściwie żadnego komentarza. Pytanie tylko, jak wiąże się z pozostałymi? Ano Paweł pisze do Koryntian. To chrześcijanie pochodzący z pogaństwa. Czyli to ilustracja prawdy, że Sługa Jahwe – Syn Boży Jezus Chrystus, przynosi ocalenie nie tylko Izraelowi, ale wszystkim ludom ziemi.

3. Kontekst Ewangelii J 1,29-34

Ewangelię świętego Jana rozpoczyna znany prolog. „Na początku było Słowo (….). Ukazuje on osobę i dzieło Jezusa. Odwieczny Syn Boży stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Skąd niby o tym wiadomo? Ewangelista Jan na potwierdzenie prawdziwości tych słów wzywa swego imiennika, Jana Chrzciciela. Tuż po owym prologu następuje scena, w której wysłannicy kapłanów pytają Jana, czy przypadkiem nie jest Mesjaszem. Jan wyznaje, że nim nie jest. Następnego jednak dnia widzi nadchodzącego Jezusa. I składa świadectwo, że to On, Jezus, jest tym, którego Żydzi oczekują. Tę właśnie scenę przypomina Ewangelia tej niedzieli.

Kontekst wskazuje więc na to, co wydaje się oczywiste i bez tych rozważań ;):  że należy ją rozumieć w pierwszym rzędzie jako potwierdzenie posłannictwa Jezusa.

Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: «Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi».

Jan dał takie świadectwo: « Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym».

 

4. Warto zauważyć

W Ewangelii poprzedniej niedzieli przedstawiono scenę chrztu Jezusa w Jordanie. Zwróciłem uwagę, że z tekstu wynika, iż to sam Jezus widział otwarte niebo i zstępującego na Niego Ducha, a najpewniej i sam słyszał głos z nieba. Tu o otwartym niebie i głosie nie ma mowy, ale okazuje się, że Chrzciciel też widział to, co Jezus: zstępującego na Jezusa Ducha. Dla Jana to był czytelny znak, bo zapowidzialny mu przez Boga, a o którym teraz daje świadectwo: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Czyli Mesjaszem.

Do Jezusa więc należy odnieść to, co mówił o Nim Izajasz, a o czym można było usłyszeć między innymi i tej i poprzedniej niedzieli. Można ująć w krótkim stwierdzeniu: nadszedł czas zbawienia całego świata. I to chyba najważniejsza treść, jaką niosą czytania tej niedzieli.

Strasznie płasko brzmi. Nadszedł czas zbawienia. Ale gdy uświadomić sobie, w jakiej po grzechu pierwszych rodziców człowiek znalazł się sytuacji, obietnica nabiera blasku. Odpowiedzią na skutki grzechu – utrata zdrowych relacji człowieka z Bogiem, z drugim człowiekiem, ze światem przyrody i z samym sobą, choroby, niesprawiedliwości, konieczność ciężkiej pracy i w końcu śmierć – jest – jak to ujął Izajasz – odnowienie kraju, rozdzielenie spustoszonych dziedzictw, wypuszczenie na wolność więźniów i wezwanie marniejących w ciemnościach, aby wyszli na światło… Słowem, nowy, lepszy świat, nowe lepsze życie…

To prawda, że aby je osiągnąć trzeba pójść za Jezusem drogą Jego uniżenia, droga posłuszeństwa Bogu, nieraz męki i śmierci. Ale zbawienie jest już pewne…

Warto też zwrócić uwagę na to, jak Jan Chrzciciel tytułuje Jezusa: Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Czy to nawiązanie do innej pieśni Sługi Jahwe, w której jest on porównany do baranka prowadzonego na rzeź?

Tytuł ten chyba najlepiej zrozumiał Jan Ewangelista. Wcześniej zresztą uczeń Jana Chrzciciela . Kiedy stał pod krzyżem, w porze gdy przed Paschą zabijano zobaczył, jak żołnierze łamią golenie współukrzyżowanym z Jezusem. Jemu (Jezusowi) jednak ich nie połamali. Jan nagle odkrył sens mocno niejasnego przepisu o sposobie przyrządzania paschalnego baranka: „kości jego nie będą łamane”. Jezusowi na krzyżu tez nie połamano kości. Naprawdę jest Barankiem. Tyle że już nowej paschy. Jak krew baranka paschalnego, którą smarowano odrzwia domów, uratowała podczas wyjścia z Egiptu pierworodnych z Izraela, tak śmierć Jezusa, prawdziwego Baranka, ratuje wszystkich od śmierci wiecznej.

5. W praktyce

W scenie Ewangelii uderza pokora Jana Chrzciciela. Jest świadom, że ma zadanie do spełnienia, ale nic więcej. Czy my, jako chrześcijanie, jesteśmy świadkami Jezusa czy próbujemy stawiać się w roli właścicieli Boga? Przecież jesteśmy uczniami tego, który przyszedł zbawić cały świat….