Zdrada Michaela Glatze’a

Edward Kabiesz

GN 47/2015 |

dodane 19.11.2015 00:15

– Moje gejowskie pragnienia były nienormalne, a Bóg je wykorzenił – mówi w jednej ze scen bohater filmu „Kim jest Michael?”.

– Przez całe życie myślałem, że Biblia jest pełna nienawiści. Prawda jest taka, że żyłem w kłamstwie – mówi Michael Glatze, zanim podejmie decyzję, która zaskoczy gejowską społeczność materiały dystrybutora – Przez całe życie myślałem, że Biblia jest pełna nienawiści. Prawda jest taka, że żyłem w kłamstwie – mówi Michael Glatze, zanim podejmie decyzję, która zaskoczy gejowską społeczność

Coming out Michaela Glatze’a wywołał furię aktywistów LGBT. Nic dziwnego, bo jedna z najbardziej znanych postaci tego środowiska zdradziła swoich. Był to coming out inaczej. Glatze położył ogromne zasługi w walce o prawa gejów jako redaktor najpopularniejszego w tym środowisku gejowskiego magazynu „XY”, a później innego, skierowanego do młodszego odbiorcy. O ile ujawnianie orientacji homoseksualnej spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem środowiska LGBT, to krok w przeciwnym kierunku spotyka się z agresją. W filmie „Kim jest Michael?” tytułowy bohater przyjeżdża do San Francisco, miasta posiadającego największą populację osób o orientacji homoseksualnej i cieszącego się sławą najbardziej przyjaznego tym mniejszościom. Tam bohater filmu spotyka się z siostrą, z którą wcześniej nie miał dobrej relacji. – To niedobre miejsce dla byłego geja – ostrzega go siostra. Tym bardziej takiego, którego ta „zdrada” i późniejsza działalność kwestionują przyjęte przez to środowisko dogmaty.

Chcesz iść do nieba?

W wersji oryginalnej film nosi tytuł „Jestem Michael”. Nie wiem, dlaczego polski dystrybutor zmienił go na „Kim jest Michael?”. Tytuł z pytajnikiem stawia przemianę bohatera pod znakiem zapytania, co zresztą koresponduje z jedną z ostatnich scen filmu, w której Glatze rozmawia ze swoim byłym przyjacielem. Sugeruje, że zmiana ta może być chwilowa, że nie jest do końca pewny swojej tożsamości.

Chociaż z drugiej strony być może lepiej oddaje intencje twórców filmu. Scenariusz filmu został oparty na zamieszczonym w dzienniku „New York Times” artykule dawnego kolegi bohatera filmu z czasów aktywnej walki o prawa gejów. Ta historia nie wzbudziłaby większego zainteresowania, bo opowieści o młodych ludziach, którzy byli gejami, ale przeszli przemianę i powrócili do orientacji heteroseksualnej, jest wiele. Historia Glatze’a jest jednak wyjątkowa ze względu na pozycję, jaką miał w środowisku aktywistów walczących o prawa gejów dla nastolatków. – Nie rozumiem, dlaczego Bóg mnie takim stworzył? – pyta Michaela w pierwszej scenie filmu, rozgrywającej się w 2008 r., Paul, młody gej, którego dręczą wątpliwości dotyczące jego orientacji. – Nigdy nie identyfikuj się przez swoje wybory czy pragnienia. Nie ma kogoś takiego jak gej. To fałszywa tożsamość – odpowiada Michael. Paul tłumaczy, że przecież to nie był jego wybór, bo taki się urodził. – Zawsze masz wybór. Chcesz iść do nieba? Jeżeli jesteś moralny, wybierzesz heteroseksualizm, żeby żyć zgodnie z Bogiem. Nie wiemy, czy to tłumaczenie w jakiś sposób chłopcu pomogło, bo przenosimy się w przeszłość. Film przedstawia w porządku chronologicznym wydarzenia, które doprowadziły do zasadniczych zmian w życiu Glatze’a. Bohatera poznajemy jako redaktora wpływowego magazynu dla gejów, którego redakcja uważa, że „chrześcijańscy fundamentaliści powinni smażyć się w piekle”. Fundamentaliści to ci, którzy nie wspierają ich postulatów. Michael od lat żyje w związku z Bennetem, starszym od siebie partnerem. Praktycznie jest na jego utrzymaniu.

Film przedstawia ich osobiste relacje, a także obyczaje środowiska, w jakim się obracają. Reżyser, nie chcąc szokować widza, pokazuje to raczej zdawkowo, zdając się na jego domyślność. Ale i to wystarczy, by zorientować się, że bywalcom owych specjalnych klubów czy barów dla gejów chodzi najczęściej o poznanie partnera na jedną noc. Para Bennet i Glatze, wyznając sobie miłość, jednocześnie urozmaica swoje relacje, biorąc pod dach jeszcze jednego kochanka. Glatze’a, który osiągnął już wówczas sławę popularnego propagatora walki o prawa mniejszości seksualnych, redagowanie magazynu nie do końca zadowala.

Żyłem w kłamstwie

Szansa nadarza się, kiedy z przyjacielem wyjeżdża do Halifax w Kanadzie, gdzie Bennet dostał nową posadę. Tam wraz z nim zakłada nowy magazyn, tym razem przeznaczony dla młodszych czytelników. Odbywa też podróż przez całą Amerykę, wygłaszając odczyty i uświadamiając młodych ludzi o skłonnościach homoseksualnych, że Bóg ich kocha, ich orientacja seksualna jest jedną z wielu i nie powinni jej ukrywać ani też starać się jej w sobie zwalczać. – Ludzie, którzy sądzą, że homoseksualizm jest zły, zmienią zdanie w następnej generacji – przekonuje swoich słuchaczy. Zdaje sobie sprawę, jakie znaczenie mają tego typu akcje, szczególnie wśród młodzieży. Jak się okazuje, szkoły i uczelnie chętnie otwierają drzwi na spotkania, a biblioteki i czytelnie ochoczo prenumerują gejowskie czasopismo. Wydawałoby się, że Michael powinien być zadowolony. Ale tak nie jest. Kiedy widzimy go nad grobem matki, czujemy, że coś w nim pęka. – Wszyscy kiedyś umrzemy. Czy w chwili śmierci znikamy, jakbyśmy nigdy nie istnieli? Ta refleksja nie pozwala mu spokojnie zasnąć. Zaczyna się zastanawiać nad sensem swojej egzystencji.

Za śmierć rodziców obwiniał Boga, a kiedy ujawnił orientację homoseksualną, oddalił się od religii. Teraz coraz częściej myśli o Bogu i zaczyna intensywnie czytać Biblię. – To tylko książka – tłumaczą mu zaniepokojeni przyjaciele. Ale nie zraża się. – Przez całe życie myślałem, że Biblia jest pełna nienawiści. Przeczytałem ją z otwartym sercem i umysłem. Teraz wiem, że jest w niej wiele miłości. Prawda jest taka, że żyłem w kłamstwie – mówi niedługo przed podjęciem decyzji, która zaskoczy całą gejowską społeczność. „Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” – te słowa z Ewangelii św. Mateusza miały decydujące znaczenie w przemianie, która się w nim dokonała. Jej efektem jest informacja, jaka pewnego dnia pojawiła się na prowadzonym przez niego popularnym blogu. Nie tylko zaskoczyła, ale zszokowała i wzbudziła falę krytyki ze strony środowiska, w którym dotychczas się obracał. – Podjąłem decyzję, która będzie szokiem. Obecność Boga stała się bardzo ważna w moim życiu. Odkryłem, że utożsamianie się z homoseksualizmem nie pozwala odnaleźć prawdziwego „ja”. A musimy je odnaleźć, by połączyć się z Bogiem w Jego królestwie. Zatem ja, Micheal Glatze, nie jestem już gejem. „Zdrada” Michaela Glatze’a wywołała furię środowisk homoseksualnych. Tym bardziej, że teraz otwarcie mówi młodym gejom, że homoseksualizm jest czymś nienormalnym i jest odwracalny. – Moje gejowskie pragnienia były nienormalne, a Bóg je wykorzenił – mówi Michael w jednej ze scen filmu. Film, może wbrew intencjom jego twórców, stał się dowodem na moc tej Biblii.

Kim jest Michael?, reż. Justin Kelly, wyk.: James Franco, Emma Roberts, Zachary Quito, Daryl Hannah, Avan Jogia, USA, 2015

Tagi: