Nie bądź głupi!

Andrzej Macura

dodane 08.11.2017 15:00

Garść uwag do czytań XXXII niedzieli zwykłej roku A z cyklu Biblijne konteksty

Niech Twoja lampka nigdy nie zgaśnie... Henryk Przondziono /Foto Gość Niech Twoja lampka nigdy nie zgaśnie...
Na przyjście Pana trzeba być zawsze gotowym

Czy głupota jest grzechem? Może to zaskakujące, ale w Piśmie bywa grzechem nazywana. Bo nie chodzi o brak zdolności intelektualnych, ale o niekorzystanie z tych, które się ma. I pozbawione jakiejkolwiek refleksji trzymanie się tego, co w danej chwili wygodniejsze. Chrześcijanin na drogach swojego życia powinien zaś kierować się mądrością. Uwzględniającą także fakt, że nie będziemy żyli wiecznie, a po śmierci czeka nas sąd. To chyba główna myśl czytań tej niedzieli.

1. Kontekst pierwszego czytania Mdr 6, 12-16

Księga Mądrości jest zbiorem rozmyślań. Kontekst tej czy innej wypowiedzi nie jest więc tak bardzo istotny, jeśli chodzi o zrozumienie myśli autora natchnionego. Przytoczmy jednak to czytanie w nieco szerszym kontekście. Ukonkretnienie polegające na zobaczeniu kto jest adresatem tego rozmyślania ułatwia zrozumienie jego sensu. Samo czytanie – jak zwykle – pogrubioną czcionką.

Słuchajcie więc, królowie, i zrozumiejcie,
nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży!
Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie
i chlubicie się mnogością narodów,
bo od Pana otrzymaliście władzę,
od Najwyższego panowanie:
On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi.
Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie
aniście prawa nie przestrzegali,
aniście poszli za wolą Boga,
przeto groźnie i rychło natrze On na was,
będzie bowiem sąd surowy nad panującymi.
Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie,
ale mocnych czeka mocna kara.
Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby
ani nie będzie zważał na wielkość.
On bowiem stworzył małego i wielkiego
i jednakowo o wszystkich się troszczy,
ale możnym grozi surowe badanie.
Do was więc zwracam się, władcy,
byście się nauczyli mądrości i nie upadli.
Bo ci, co świętości święcie przestrzegają,
dostąpią uświęcenia,
a którzy się tego nauczyli, ci znajdą [słowa] obrony.
Pożądajcie więc słów moich,
pragnijcie, a znajdziecie naukę.

Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca:
ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują,
i ci ją znajdą, którzy jej szukają,
uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać.
Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi,
znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.
O niej rozmyślać - to szczyt roztropności,
a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie:
sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni,
objawia się im łaskawie na drogach
i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamysłom.

 

Początkiem jej najprawdziwszym - pragnienie nauki,
a staranie o naukę - to miłość,
miłość zaś - to przestrzeganie jej praw,
a poszanowanie praw to rękojmia nieśmiertelności,
a nieśmiertelność przybliża do Boga.
Tak więc pragnienie Mądrości wiedzie do królestwa.
Zatem jeśli wam miłe trony i berła, o władcy ludów,
czcijcie Mądrość, byście królowali na wieki.

To chyba dość ważne, że autorowi Księgi Mądrości nie chodzi w tej jego wypowiedzi o szaraczków, ale o władców. To oni szczególnie powinni kierować się mądrością. Oni bowiem, bardziej niż inni, będą przez Boga „badani”. Po prostu, im większy zaszczyt, ty większa odpowiedzialność.

To nie jest jednak tak, że my, podwładni takich czy innych szefów, możemy pokazać palcem na innych i sami czuć się z poszukiwania mądrości zwolnieni. Spora część spośród nas, choć podlega jakiejś władzy, jest też czyimś szefem. Choćby przez to, że jest kimś, do kogo przychodzą różni petenci. Albo kimś, od kogo zależy czyjeś zdrowie czy ocena w szkole. Wielu z nas jest też szefami własnych, niedorosłych jeszcze dzieci. Albo i swojego męża czy żony. Nie brakuje przecież takich mężów czy zon, którzy zapominając o partnerstwie, próbują tą drugą stroną kierować, prawda? I używają do tego szerokiej gamy różnych zagrywek. Tak więc nikt z nas nie powinien mówić, że on z poszukiwania mądrości może czuć się zwolniony. Im bardziej praktycznie jest szefem, tym bardziej powinien sobie przestrogę tego fragmentu Księgi Mądrości wziąć do serca.

Co zwraca w czytaniu szczególną uwagę?

Chyba tylko tyle. I aż tyle. Zwłaszcza jeśli zobaczyć jeszcze następujący po czytaniu psalm (63). Jest to modlitwa człowieka szukającego Boga. Zaczynająca się od słów „Boże, mój Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza”. Tak, to Bóg jest źródłem wszelkiej mądrości. Szukać Go, w Jego prawie szukać rozwiązania trudnych problemów, to właśnie najprawdziwsza mądrość pozwalająca zachować władzę i ocalić swoją wieczność.

Często, gdy mowa o zachowaniu Bożego prawa, władcy (posłowie, ministrowie, szefowie w pracy, nauczyciele lekarze, urzędnicy, biskupi, proboszczowie, rodzice itd) mówią: „tak się nie da”, „to nierealne”, „to ideały nie do zrealizowania w praktyce”. Czyżby? A może trzymanie się tych praw pozwoliłoby wiele problemów rozwiązać nie mówiąc już o tym, że wielu innych uniknąć?

2. Kontekst drugiego czytania 1 Tes 4, 13-18

Drugie czytanie tej niedzieli to fragment najstarszego z pism Nowego Testamentu. Pierwszy list do Tesaloniczan  zamiera między innymi wskazania dotyczące zasad postępowania chrześcijan. Także w wymiarze relacji społecznych. Czytany zaś tej niedzieli fragment, zawierający pouczenie co do czasów ostatecznych, znajduje się między dwoma częściami pouczeń św. Pawła. Zaskakujące? Ano nie bardzo. Dla św. Pawła chrześcijanie powinni patrzyć na swoje postępowanie z perspektywy końca. Swojego życia, naszego życia, świata. To i dla nas, czasem do bólu zaplątanych w teraźniejsze sprawy, dość istotna perspektywa. Przytoczmy tekst czytania.

Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi, tak pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami.

Widać w wypowiedzi św. Pawła dość wyraźnie, że spodziewa się rychłej paruzji. Przekonany jest, że „my”, on sam i odbiorcy jego listu, doczekają tego dnia. Dzięki niech będą Bogu, że ten dzień odłożył! Przecież tylko dzięki temu zaistnieliśmy. I jak tu nie widzieć w Bogu miłośnika człowieka? Musimy być dla Niego bardzo cenni, skoro ciągle chce nowych i nowych ludzi...

Czytanie jest chyba jasne. Na co warto zwrócić uwagę?

Warto jeszcze raz podkreślić: ta nadzieja chrześcijan powinna ich inspirować do świętego życia. Pewni swojej nagrody nie muszą uczestniczyć w międzyludzkich wojnach i wojenkach, a mogą, nawet gdy po ludzku się to nie opłaca, wiernie  wypełniać Boże prawo. Widzenie między innymi tego to owa mądrość, której kazał nam szukać autor Księgi Mądrości.

3. Kontekst Ewangelii  Mt 25, 1-13

„Czuwacie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” – zachęca nas werset przed Ewangelią. Właśnie powtórne przyjście Chrystusa i wezwanie do czujności  są kontekstem, w którym pojawia się czytana tej niedzieli przypowieść o pannach mądrych i nieroztropnych (głupich) w Mateuszowej Ewangelii. Bezpośrednio przed nią jest mowa o potrzebie ciągłej czujności. A wezwanie to zobrazowane jest przykładem sługi wiernego – który dba o swoje współsugi – i niewiernego, który dba o siebie. Zaraz zaś po niej jest przypowieść o talentach – o dobru, które człowiek ma w świecie pomnażać. Intuicja więc nas nie myli. Przypowieść o pannach mądrych i głupich jest więc przypowieścią o tym, jak przygotować się na koniec świata i sąd.

Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!" Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: "Panie, panie, otwórz nam!" Lecz on odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was". Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

4. Warto zauważyć

Przesłanie tej przypowieści jest w zasadzie jasne. Chrześcijanin ma być zawsze gotowy na przyjście Pana. Czy to będzie sąd w dniu ostatecznym czy zwyczajna, czekająca człowieka śmierć. Bo jeśli nie, zanim zdąży pozałatwiać potrzebne rzeczy, drzwi na ucztę - tę w niebie - zostaną zamknięte.

Uważny czytelnik zauważa pewnie w owej przypowieści pewną niekonsekwencję. Na koniec Jezus wzywa: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny”. Trudno jednak nie zauważyć, że wszystkie panny z przypowieści w pewnym momencie zasnęły. Więc jak? Wiadomo, jedne były przygotowane na dłuższe oczekiwanie, inne nie. Można więc powiedzieć, że te pierwsze, choć spały, zachowały czujność :)

Dla chrześcijanina rodzą się tu chyba jednak ważne pytania: na czy polega ta czujność? Czym jest owa oliwa, w którą mają być zaopatrzone panny? Kim są owi sprzedający oliwę? Co ja, jako uczeń Chrystusa, mam Mu przynieść w dzień sądu?

Wydaje mi się, że tą oliwą jest mądrość dokonywanych przeze mnie wyborów. Mądrość polegająca na wybieraniu dobra, trzymaniu się Ewangelii. Wbrew temu, co w danym momencie wydaje się łatwiejsze czy słuszniejsze . Nawet jeśli przed przyjściem Oblubieńca zasnę, gdy obudzi mnie Jego nadejście, lampa czynionego przeze mnie dobra będzie świeciła. Jeśli o to dobro nie zadbam, a dopiero słysząc, że nadchodzi, zacznę naprawiać co zepsułem, mogę nie zdążyć. I drzwi na ucztę zostaną zamknięte.

Konkretniej chyba chodzi o to, co gdzie indziej w Ewangelii Mateusza nazwane zostało "gromadzeniem skarbów w niebie". Chodzi o dobre czyny, które będą świadczyły, że nasza wiara w Chrystusa nie była tylko pustą deklaracją. Tak wynika zresztą z najbliższego kontekstu tej przypowieści. W następnej scenie Jezus powie "idźcie precz" tym, którzy nie pomogli głodnym, spragnionym, przybyszom, nagim. chorym i więźniom. To oni, choć niby słuchali Jezusa, czekali na niego, są tymi pannami głupimi, na nadejście Pana Młodego nieprzygotowanymi. W tym kontekście owymi sprzedającymi jawią się właśnie owi głodni, spragnieni, przybysza, nadzy, chorzy i więźniowie. I wszyscy inny, którzy potrzebują naszej pomocy i wsparcia. To oni sprzedają oliwę, która pozwoli płonąć naszym lampom w dzień powtórnego przyjścia Jezusa.  

5. W praktyce

„Pamiętaj o śmierci”. To znane kamedulskie wezwanie powinno chyba być wezwaniem każdego chrześcijanina. W każdej chwili powinniśmy być gotowi stanąć przez Chrystusem. Z płonącymi lampami naszych dobrych czynów. Na tym polega właśnie prawdziwa mądrość.