Nowe i wieczne przymierze

Andrzej Macura

dodane 30.05.2018 23:10

Garść uwag do czytań na uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

Kielich za wielu wylanej Krwi Przymierza Henryk Przondziono /Foto Gość Kielich za wielu wylanej Krwi Przymierza
Chrześcijanin uczestnicząc w Eucharystii bierze udział w uczcie upamiętniającej (i uobecniającej) ofiarę Jezusa na krzyżu. Ofiarę, która była uratowaniem „wielu” od śmierci wiecznej i zawarciem z „wieloma” przymierza

Boże Ciało to uroczystość , podczas której koncentrujemy się na prawdziwej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Czytania liturgii tego dnia, przynajmniej w roku B, kierują jednak nasze myśli gdzie indziej: ku głębszemu rozumieniu Eucharystii, a przez to także zbawczej męki i śmierci naszego Pana.

1. Kontekst pierwszego czytania Wj 24, 3-8

Co wydarzyło się pod Horebem (Synajem)? Dość często o tych wydarzeniach mówi się, że było to danie Izraelowi przykazań. I to prawda. Ale bez kontekstu – nieraz jednak opacznie rozumiana.

Naród wybrany trafił do Egiptu w czasach, kiedy jeszcze trudno było go nazwać narodem. Był rodziną i to wcale nie jakąś wielką. Dwunastu synów Jakuba z ich rodzinami i sam Jakub. Tam rodzina się rozrosła. Uciskani przez Egipcjan Izraelici zdecydowali się w końcu uciec i wrócić do obiecanej im niegdyś ziemi. Do podjęcia tej decyzji walnie przyczynił się wspierany przez samego Boga Mojżesz. Ale sama ucieczka, a potem wędrówka przez pustynię, łatwe nie były. Bez Bożej pomocy nie dali by rady. Stąd najpierw plagi, które spadły na Egipt, wraz z dziesiątą, śmiercią pierworodnych. Stąd otwarcie przed uciekającymi morza, a zalanie jego falami Egipcjan. Stąd wyprowadzenie wody ze skały, stąd karmienie manną i przepiórkami. Ba, nawet pierwsze zwycięstwo w Walce. Izrael zobaczył przez to wszystko, że Bóg naprawdę jest po ich stronie. I że  naprawdę ma wielką moc. A teraz ten Bóg proponuje im układ: będzie ich dalej chronił, ale... No właśnie, to „ale”, to zachowywanie przykazań. Nie wszystko będzie im wolno. Tyle że prawo, którego mieli przestrzegać, może i nie przystawało do realiów ich epoki, ale na pewno było prawem dobrym i uczciwym. Chętnie się więc na taki układ zgodzili.

Scena przedstawiona w pierwszym czytaniu tego zestawu czytań uroczystości Bożego Ciała to właśnie scena zawarcia przymierza między Bogiem a Jego ludem

Mojżesz wrócił z góry Synaj i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego polecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: «Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy». Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana.

Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu szczepów Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wlał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: «Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni». Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: «Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów».

Dziwny obrzęd? No, niekoniecznie. Krew ma tu swoją wymowę. Jest deklaracją: jeśli nie będę zachowywał przymierza, niech się ze mną stanie jak z tymi zabitymi zwierzętami. Deklaruje tak i jednak i druga strona: Mojżesz kropi krwią nie tylko lud, ale i symbolizujący Boga ołtarz. Odtąd obie strony mają przestrzegać zawartego układu: Bóg ma się opiekować swoim ludem i pomagać mu, lud ma zachowywać Boże prawo. Cała dalsza historia Izraela będzie wpisana w ten właśnie schemat (przynajmniej w księgach przedstawiających myślenie teologiczne Deuteronomisty ;-)). Gdy Izrael pamięta o zawartym przymierzu, wszystko jest OK. Ale gdy zaczyna je lekceważyć, Bóg swój naród upomina dopuszczając na niego różne nieszczęścia.

Skąd takie czytanie w Boże Ciało? Ano stąd, że śmierć Jezusa, której pamiątkę i uobecnienie sprawujemy w każdej Eucharystii, jest zawarciem Nowego Przymierza. Ale o tym w kolejnych czytaniach...

2. Kontekst drugiego czytania Hbr 9, 11-15

Listo do Hebrajczyków jest dla zwykłego odbiorcy dość trudny. Bo... jest listem do Hebrajczyków. Jego autor zakłada, że pewne sprawy są dla odbiorcy jasne i ich nie tłumaczy. Także jego sposób argumentowania może wydawać się obcy. Ale spróbujmy zrozumieć, o co chodzi w drugim czytaniu tej uroczystości. Pomoże, jeśli przytoczymy w szerszym kontekście. Tekst czytania – pogrubioną czcionką.

Wprawdzie także i pierwsze [przymierze] miało przepisy służby Bożej oraz ziemski przybytek. Był to namiot, w którego pierwszej części zwanej [Miejscem] Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę "Święte Świętych". Posiadało ono złoty ołtarz kadzenia i Arkę Przymierza, pokrytą zewsząd złotem. Znajdowało się w niej naczynie złote z manną, laska Aarona, która zakwitła, i tablice Przymierza. Nad nią zaś były cheruby Chwały, które zacieniały przebłagalnię, o czym szczegółowo nie ma potrzeby teraz mówić. Tak zaś te rzeczy były urządzone, iż do pierwszej części przybytku zawsze wchodzą kapłani sprawujący służbę świętą, do drugiej zaś części jedynie arcykapłan, i to tylko raz w roku, i nie bez krwi, którą składa w ofierze za grzechy swoje i swojego ludu. Przez to pokazuje Duch Święty, że jeszcze nie została otwarta droga do Miejsca Świętego, dopóki istnieje pierwszy przybytek. To zaś jest obrazem czasu teraźniejszego, a składa się w nim dary i ofiary, nie mogące jednak udoskonalić w sumieniu tego, który spełnia służbę Bożą. Są to tylko przepisy tyczące się ciała, nałożone do czasu naprawy, a [polegają] jedynie na pokarmach, napojach i różnych obmyciach.

Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek, ani nie przez krew kozłów i cielców; lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego i osiągnął wieczne odkupienie.

Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.

I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy.

Tak mniej więcej... Tekst, jak widać, nawiązuje do kultu świątynnego i do związanych z nim praw i zwyczajów. Przybytek to po prostu świątynia jerozolimska. Składano w niej nieustannie jakieś ofiary, także ofiary krwawe ze zwierząt. Różne były powody ich składania, ale między innymi chodziło o przebłaganie za grzechy. Miejsce Święte to miejsce, w którym owe ofiary składano. Było jeszcze miejsce zwane Świętym Świętych. Tam wchodził tylko raz do roku arcykapłan. W starej świątyni w „Świętym Świętych”  przechowywano arkę przymierza z tablicami przykazań, laskę Mojżesza i manną. W nowej, zarówno tej powstałej po niewoli babilońskiej, jak i tej zbudowanej przez Heroda (zbudowanej, bo to właściwie był baaaardzo kapitalny remont starej ;))  już ich nie było. Arka zaginęła, gdy Izrael dostał się pod panowanie Babilończyków. Ale było w świątyni miejsce. Tyle że puste.

Autor listu do Hebrajczyków wskazuje na różnice między Starym a Nowym Przymierzem. Na podstawie Starego kapłan wchodził do świątyni, by jako przebłaganie za grzechy ofiarować Bogu krew zwierząt. Chrystus przez śmierć na krzyżu zawarł Nowe Przymierze między Bogiem a ludźmi. Nie składa w ofierze krwi zwierząt, ale swoją własną. Nie wnosi jej do żadnej ziemskiej świątyni, ale do nieba. I nie musi tej ofiary codziennie powtarzać, ale złożył ją tylko raz, i to wystarczy. Wszystkim przez to wysłużył odpuszczenie grzechów.

Co w kontekście pozostałych czytań jest tu najistotniejsze? Ano chyba owo przypomnienie, że Jezus zawarł owo Nowe Przymierze. Jak to dokładniej wyjaśni Ewangelia, każda Eucharystia będzie wspominaniem (i uobecnianiem) tego przymierza.

3. Kontekst Ewangelii Mk 14, 12-16. 22-26

Ewangelia tej uroczystości to opowieść o ustanowieniu Eucharystii. W ciągu czytania opuszczono jedynie fragment dotyczący ujawnienia przez Jezusa zdrady. Faktycznie, w kontekście uroczystości Bożego Ciała chyba niepotrzebny. Jej kontekst jest znany: atmosfera wokół Jezusa się zagęszcza. W powietrzu już wisi przekonanie, że będzie miał kłopoty. I niebawem się rozpoczną. Za kulisami już działają arcykapłani i uczeni w Piśmie. No i zdrajca - Judasz. Jezus mimo to decyduje, by w „mieście” - czyli w  Jerozolimie - spożyć paschę ze swoimi uczniami.  Z relacji Ewangelistów - nie tylko Marka - wynika, że bardzo Mu na tym zależało...

W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: «Gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali Ci spożywanie Paschy?» I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: «Idźcie do miasta, a spotka was człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: Gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas». Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, a tam znaleźli wszystko, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

(...)

A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić będę go nowy w królestwie Bożym». Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.

4. Warto zauważyć

Po co ta dziwna scena z zapowiedzą Jezusa, że uczniowie paschę mają przygotować tam, gdzie wejdzie człowiek z dzbanem wody? Czy Jezus nie mógł zwyczajnie powiedzieć, że mają iść tam a tam? Może ma to też jakieś głębsze znaczenie symboliczne, ale najistotniejsze wydaje się co innego: Jezus pokazuje uczniom, że to, co się wydarzy, nie będzie dla Niego zaskoczeniem; że nie będzie to wynikiem niekorzystnego zbiegu okoliczności, którego nie mógł On uniknąć. Jezus pokazuje, że wie co się wydarzy. I świadomie w ten niekorzystny dla siebie bieg wydarzeń wchodzi.

A w samym Wieczerniku... Warto pamiętać, że to nie była zwykła kolacja, ale wieczerza obrzędowa; wieczerza paschalna. Nie wchodząc w szczegóły trzeba przypomnieć, że Żydzi wspominali podczas niej wyjście z Egiptu i zawarcie przymierza z Bogiem na Synaju. Z toku opowieści - nie tylko u tego Ewangelisty - wynika, że Jezusowi bardzo zależało, by przed śmiercią ja spożyć. Dlaczego? Nasuwająca się odpowiedź, że po to,  by ustanowić Eucharystię jest oczywiście prawdziwa, ale rodzi natychmiast kolejne pytanie: dlaczego właśnie wtedy?

Wyjaśniają to słowa Jezusa. Najpierw, rozdając pobłogosławiony wcześniej chleb  mówi „Bierzcie, to jest Ciało moje”. Żydzi podczas Paschy jedli oczywiście chleb, ale jedli także mięso baranka. Na pamiątkę baranków, które zabili w Egipcie, a któryych krwią kropiąc drzwi (tak tak, dokładniej odrzwia) domów uratowali od śmierci swoich pierworodnych. Jezus nie mówi uczniom „jedzcie”, ale to rozumie się samo przez się. Po to im ten chleb podawał, żeby jedli. Nie mówi też, że to Ciało będzie niebawem za nich wydane, jak jest u innych Ewangelistów, ale my już wiemy, ze tak się właśnie stanie. Jezus jednak tymi słowami mówi uczniom - choć pewni oni sami w tym momencie jeszcze tego nie rozumieli - że jest Barankiem. Zostanie zabity, by uratować. Ale już nie pierworodnych od śmierci cielesnej, ale „wielu” od śmierci wiecznej. Dość szeroko ten wątek jest rozwinięty w Ewangelii Jana gdzie najpierw Jan Chrzciciel nazywa Jezusa Barankiem Bożym, a potem Jezus umiera na krzyżu w porze, gdy w świątyni zabijane są paschalne baranki. Jan Apostoł zauważa, że Jezusowi, podobnie jak paschalnym barankom, przy zabijaniu nie łamano kości....

Istotne jest też to, co Jezus mówi podając swoim uczniom kielich z winem: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana”. W pierwszym czytaniu też była mowa o krwi przymierza: krwi wołów i cielców, którymi skropiono ołtarz i lud na znak zawartego przymierza. Teraz Jezus mówi, że Jego krew będzie niebawem „za wielu” wylana. To powtórzenie tego, co powiedział nad chlebem. Ale jest tu oczywiście coś więcej. Jezus zawiera też nowe przymierze. Już nie w krwi wołów i cielców, ale we własnej. I nie z Narodem Wybranym, ale właśnie z „wieloma”. My wiemy już, że chodzi o wszystkich, którzy w Jezusa uwierzą....

Wnioski? Chrześcijanin uczestnicząc w Eucharystii bierze udział w uczcie upamiętniającej (i uobecniającej) ofiarę Jezusa na krzyżu. Ofiarę, która była uratowaniem „wielu” od śmierci wiecznej i zawarciem z „wieloma” przymierza. I dopowiadając, choć nie ma już tego w tekście: Bóg też w tym przymierzu coś obiecał: życie wieczne tym, którzy w nim uczestniczą. I też, podobnie jak Izraela pod Synajem, do czegoś zobowiązuje: do życia Ewangelią...

5. W praktyce

Czytania tej uroczystości nie zawierają jakichś wyraźnych zobowiązań. Pokazują jednak wielkość chrześcijańskiego powołania: ludzi uratowanych od śmierci wiecznej, ludzi, którzy maja układ z Bogiem. To zobowiązuje. Pewni wysłużonego przez Jezusa zbawienia powinniśmy wiernie trwać w przymierzu. I nie iść, jak Izrael, drogą nieposłuszeństwa.

Warto chyba zwrócić też uwagę na jeszcze jedno: trzeba zawsze pamiętać, czym każda msza jest. Jest ucztą Nowego Przymierza. To też zobowiązuje. Celebransów, by nie robili z niej tła dla innych uroczystości. No i by nie zapominali, że nie są jej właścicielami; że to nie ich show, ale coś, co robi się dla upamiętnienia i uobecnienia naszego zbawienia. A nas wszystkich do tego, by nie była dla nas tylko nudnym obowiązkiem, ale prawdziwym świętem.