Wszechmoc jest Ojcem

ks. Tomasz Jaklewicz

dodane 25.12.2018 00:15

„Na początku było Słowo”. Słowo, czyli Logos (sens, rozum). Świat wywodzi się ze słowa Boga. Z Jego Logosu.

„Słowo stało się ciałem i zamieszkało (dosłownie: rozbiło namiot) wśród nas” Henryk Przondziono / Foto Gość „Słowo stało się ciałem i zamieszkało (dosłownie: rozbiło namiot) wśród nas”
To zdanie wyjaśnia istotę Bożego Narodzenia.

1. „Bóg rzekł (…) i stało się” – czytamy w Księdze Rodzaju. Święty Jan nawiązuje do tego początku Biblii i do początku świata. Chce pokazać łączność między dziełem stworzenia i objawieniem. Ten sam Bóg, który stworzył świat mocą Logosu, przychodzi teraz na ziemię, aby się ostatecznie objawić człowiekowi i go zbawić. Skoro świat pochodzi od Logosu, jest światem logicznym, czyli pełnym sensu. „Zanim jeszcze zaczniemy działać sensownie, sens już istnieje. On nas otacza. My się w nim znajdujemy” (Benedykt XVI). Ten sens to właśnie Logos, odwieczna stwórcza Mądrość Boga, która jest zarazem miłością i dobrocią.

2. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało (dosłownie: rozbiło namiot) wśród nas”. To zdanie wyjaśnia istotę Bożego Narodzenia. Logos, czyli stwórczy sens świata, stał się obecny w człowieku imieniem Jezus. „Owa siła, która stworzyła świat, sama wstępuje w świat i rozmawia z nami” (Benedykt XVI). Sens życia jest do odczytania w dwóch „miejscach”. Pierwsze „miejsce” to stworzony kosmos, który jest odbiciem Bożej Mądrości. Drugie – to historia jednego konkretnego człowieka, Jezusa z Nazaretu. Człowiek nie może rozmawiać z kosmosem, może go jedynie podziwiać lub badać. Człowiek może rozmawiać z człowiekiem. Dlatego „wcielony Logos” to nie tylko mowa Boga do człowieka, ale to spotkanie, dialog, rozmowa, relacja, miłość. Bóg sam ograniczył siebie, uczynił się kimś małym, kruchym, bezbronnym jak dziecko. Ojcowie Kościoła pisali wręcz, że przez wcielenie odwieczny Logos „się skurczył”. Bóg zszedł na poziom człowieka, aby stać się dostępnym dla nas. Przyszedł w tak pokorny sposób, aby wyniosłemu, zapatrzonemu w siebie człowiekowi ukazać, na czym polega wielkość. Prawdziwa wielkość jest pokorna, nie boi się samopomniejszenia z powodu miłości.

3. „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. To zdanie św. Jana brzmi gorzko. Okazuje się bowiem, że człowiek może odrzucić Logos. Dzieje się tak dlatego, że człowiek nie chce uznać tego, że jest „własnością” Boga. Że jest zależny w istnieniu od Niego. Chcemy należeć tylko do samych siebie. Nie chcemy niczego zawdzięczać Bogu. Chcemy być wolni. Ale bez Logosu, czyli bez prawdy, bez Boskiej miary, bez rozumu większego niż nasz własny wolność obraca się przeciwko człowiekowi. Bóg nie przymusza. Niemowlę jest bezbronne. Chrystus może nas pokonać tylko siłą słowa, blaskiem prawdy.

4. „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi”. Kto otwiera się na wcielony Logos, ten staje się dzieckiem Boga. Bóg nie jest już tylko dalekim rozumem wszechświata, ale jest Kimś bliskim, najbliższym. „Wszechmoc ma postać Ojca” (Benedykt XVI). Mogę być z Nim w komunii. Ten, kto jest synem lub córką Boga, ten żyje po bożemu. Etos (czyli moralne życie) nie wynika już z poddania się zewnętrznemu prawu. Etos rodzi się z poczucia obdarowania miłością, ze świadomości, że jestem synem/córką Najwyższego.